• facebook
  • rss
  • Okupacja zaczęła się 14 września

    Andrzej Capiga Andrzej Capiga

    dodane 01.09.2017 07:19

    Pierwsze bomby na Zakłady Południowe w Stalowej Woli spadły już 5 września.

    Większych szkód jednak nie było. Niemcy wiedzieli, iż nowoczesne zakłady mogą się III Rzeszy przydać.

    - Więcej bomb spadło 8 września. Jedna z nich uderzyła w narożnik walcowni raniąc jego kierownika Michała Sitarskiego i zabijając trzech pracowników. Na osiedle mieszkaniowe także spadły bomby, ale tylko w pobliżu stacji kolejowej. Zginęły cztery osoby: trzech mieszkańców Turbi jeden z Kępia Zaleszańskiego. Barak stacyjny ocalał - mówi Dionizy Garbacz, regionalista.

    Niemcy atakowali również węzeł kolejowy w pobliskim Rozwadowie (obecnie dzielnicy Stalowej Woli). Panował tam trudny do opanowania chaos: transporty wojska i tłumy uciekinierów.

    Niemiecka nazwa na bramie huty   Wojna
    Niemiecka nazwa na bramie huty
    Dionizy Garbacz
    - Zniszczenia były stosunkowo nieduże. Zginęło jednak sporo ludzi, w tym żołnierzy.  Pochowano ich na parafialnym cmentarzu. 11 września na rozwadowski dworzec przyjechał pociąg pancerny, którym dowodził kpt. Zdzisław Rokosowski. Zabrał 70 rannych żołnierzy i przewiózł ich Lublina - dodał Dionizy Garbacz.

    Rannych przekazał ks. Michał Potaczało, który w rozwadowskim sądzie urządził polowy szpital (leczył w nim także żołnierzy niemieckich) oraz polową kuchnię, która wydawała posiłki dla wojennych uciekinierów.

    Niemcy weszli do Stalowej Woli od strony Rozwadowa 14 września.

     

     

     

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół