• facebook
  • rss
  • Placuszki z gliniastego chleba

    Andrzej Capiga

    |

    Gość Sandomierski 19/2017

    dodane 11.05.2017 00:00

    – Mąż był zawsze smutny. Nie pytałam, dlaczego. Wiedziałam, że myślami jest na Wigilii w więzieniu – zwierzyła się Mieczysława Konefał, żona jednego z bohaterów.

    Mieli od 16 do 20 lat. Organizację zawiązali w domu Stanisława Mandeckiego, ich przyszłego komendanta. Swoje cele, walkę o prawdziwą niepodległość, realizowali za pomocą kolportażu prasy, małego sabotażu, a nawet akcji zbrojnych. – Członków rekrutowali, posługując się surowymi zasadami. Musiał to być Polak, katolik, patriota, a jednocześnie antykomunista – wspomina Mieczysława Konefał.

    Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół