• facebook
  • rss
  • Piewcy Pańscy

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 18/2017

    dodane 04.05.2017 00:00

    Jak sami przyznają, śpiewanie to dla nich modlitwa, ale i fantastyczna odskocznia od problemów dnia codziennego.

    Zespół Piewcy zadebiutował przed dwoma tygodniami, występując z w tarnobrzeskim kościele pw. Miłosierdzia Bożego z koncertem, na który złożyły się głównie pieśni poświęcone miłosierdziu. – Uznaliśmy, że skoro Bóg dał nam talent, to powinniśmy za to podziękować – stwierdza Andrzej Majda. I nie było najmniejszych wątpliwości, w jakiej formie to podziękowanie ma się odbyć. – Wszak jesteśmy muzykami – część z nas profesjonalnymi, część amatorami obdarzonymi na przykład śpiewaczym talentem. Dlatego postanowiliśmy śpiewać Panu i wychwalać Jego imię.

    Zaczęło się od chóru

    – Kiedy podjąłem pracę jako organista w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w osiedlu Sobów i zacząłem lepiej poznawać tamtejszych mieszkańców, zauważyłem, że jest tam wiele osób muzykujących. Samych perkusistów, jeśli się nie mylę, naliczyłem czterech czy pięciu – opowiada Andrzej Majda. – Szybko okazało się, że nie brakuje również ludzi obdarzonych dobrym głosem. Takiego potencjału zatem nie można było zmarnować, zwłaszcza że ze strony księdza proboszcza Andrzeja Maczugi płynęła zachęta do stworzenia zespołu. Ale zanim powstali Piewcy, zrodził się chór, który stał się niejako zaczynem. – Najpierw pojawili się dwaj muzycy, a później zaczęli dochodzić kolejni – wyjaśnia kierownik zespołu. – Andrzej jest niezwykle skromny i chyba dlatego nie wyjawia wszystkiego. Obecny skład naszego zespołu to przede wszystkim jego zasługa. Wykorzystując swoje znajomości, szerokie kontakty w świecie muzycznym – tym lokalnym i dalszym, potrafił zwerbować naprawdę fantastycznych ludzi. Dlatego obok nas, czyli mieszkańców Sobowa, w zespole występują osoby z Sandomierza, Stalów oraz Komorowa – podkreśla Sławomir Czech.

    Sławiący Pana

    – Andrzej chyba kilku nocy nie przespał, zastanawiając się nad nazwą zespołu. Aż w końcu stanęło na Piewcach – wyjawia Sławomir Czech, śpiewający w basach. – Początkowo myślałem o Piewcach Misericordiae. Chcieliśmy bowiem przede wszystkim głosić kult miłosierdzia Bożego. Ale w ciągu owych paru dni intensywnego deliberowania z samym sobą nad nazwą, doszedłem do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie samo Piewcy. To nas bowiem nie będzie ograniczać w doborze repertuaru – wyjaśnia kierownik zespołu. – Chcielibyśmy mieć w swoim programie utwory odpowiadające całemu rokowi liturgicznemu. Są przecież przepiękne, a niestety mało znane, pieśni wielkopostne, wielkanocne itd. Uogólniając, pragniemy wszystkimi naszymi muzycznymi siłami śpiewać Panu. – I w tym stwierdzeniu Andrzeja zawiera się cała istota i sens powstania zespołu – zauważa Izabela Czech, alt. – Poprzez śpiew chcemy się modlić, wyznawać swą wiarę i dziękować Panu Bogu za wszystko, co od Niego otrzymaliśmy. Chociaż oboje z mężem jesteśmy zwykłymi amatorami, w których Andrzej odkrył jakiś tam potencjał i zdolności, to przyznaję, że możliwość zespołowego muzykowania sprawia nam olbrzymią przyjemność.

    Życzliwa plebania

    Pierwsze próby zespół rozpoczął jeszcze latem ubiegłego roku. Lokum udostępnił ks. Andrzej Maczuga, sprzymierzeniec Piewców i ich cichy kibic. Spotkania odbywają się raz w tygodniu, zazwyczaj w środowe wieczory. Wszyscy członkowie bowiem pracują, mają swoje życie zawodowe, rodzinne i wygospodarowanie czasem nawet kilku godzin na próby nie jest łatwą sprawą. – Nam na szczęście w opiece nad dziećmi pomagają jedni albo drudzy rodzice – wyjaśnia pani Izabela. Obecnie zespół pracuje nad nowymi utworami, które chce wprowadzić do swego repertuaru. – W Niedzielę Miłosierdzia wystąpiliśmy z oratorium „Boże Miłosierdzie”, w którym wykorzystaliśmy przede wszystkim kompozycje Zespołu Muzyki Sakralnej Lumen. Nie ukrywam, że jak na razie bazujemy głównie na coverach muzyki religijnej. Ale mamy ambitny zamiar stworzenia też własnych kompozycji, pełnych życia, energii i mocno melodyjnych. Być może uda się nam pozyskać lokalnych poetów, tekściarzy, którzy zechcą dla nas napisać teksty – mówi z nadzieją pan Andrzej. Po niezwykle ciepłym przyjęciu występu Piewców w dzikowskim kościele muzycy szykują się do kolejnych koncertów. – W pierwszej kolejności chcielibyśmy zaprezentować się w naszych rodzinnych parafiach, a później tam, gdzie zostaniemy zaproszeni – stwierdza Andrzej Majda. – W czerwcu np. będziemy gościem na dużym, dorocznym święcie w parafii św. Floriana w Stalowej Woli. W zespole występuje dwanaście osób. Ale, jak zaznacza pan Andrzej, chętnie przyjęliby jeszcze śpiewających panów i panie, zwłaszcza soprany. Obecnie grupę instrumentalistów tworzą: Ireneusz Kutyła – gitara basowa, Karolina Letniowska – skrzypce i śpiew, Andrzej Majda – klawiszowiec i śpiew, Piotr Szypuła – gitara elektryczna, Rafał Urbaniak – perkusja. Sekcję wokalną natomiast: Izabela Czech – alt, Sławomir Czech – bas, Agata Kos – alt, Urszula Myszka – alt, Paulina Stępień – sopran, Agata Wiśniowska – sopran i Krzysztof Zioło – tenor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół