• facebook
  • rss
  • Małe i wielkie palmy

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Od kilkudziesięciu lat panie z Zespołów Obrzędowych „Lasowiaczki” oraz „Cyganianki” dbają o to, by tradycja nie przeszła do lamusa.

    W Centrum Kultury Lasowiackiej w Cyganach już parę tygodni przed Niedzielą Palmową zaczęły się przygotowania do robienia wielkiej palmy. – Co roku wykonujemy palmę, która mierzy ponad 3 m. Wykorzystujemy naturalne, roślinne materiały, jedynie kwiaty są z bibuły, bo trudno o tej porze roku o prawdziwe – wyjaśnia Halina Ordon, kierownik CKL oraz działających przy nim „Cyganianek”. Kwiatów potrzeba kilka setek. – W ubiegłych latach przeważały róże, w tym roku będą kwiatki przypominające duże stokrotki – dodaje Teresa Walska. Jak robi się tradycyjne wielkanocne palmy, uczyły „Lasowiaczki”, działające przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Baranowie Sandomierskim. Barbara Sroczyńska, Zofia Wydro i Ewa Ziętek, poprowadziły w Muzeum Historycznym Miasta Tarnobrzega po raz piąty, zaś w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu już po raz trzynasty warsztaty obrzędowej plastyki wielkanocnej. – Pokazujemy jak robi się nasze tradycyjne palmy, ale jednocześnie uczymy i wyjaśniamy dlaczego używamy takich a nie innych roślin – podkreślała Barbara Sroczyńska.

    – Obowiązkowo muszą być: trzcina, bazie, bukszpan lub cis oraz kwiaty, wykonane z bibuły. Trzcina ma przypominać chwilę, kiedy po ubiczowaniu Pana Jezusa, włożono mu na głowę koronę cierniową, zaś do ręki zamiast berła dano trzcinę, by w ten sposób Go poniżyć– wyjaśniała pani Barbara. – Natomiast bukszpan lub tuja to rośliny zimozielone, zachowujące cały czas swe listki. Ponieważ Święta Wielkanocne to czas budzenia się przyrody do życia, jakby powstawania po zimowej przerwie ze śmierci, nie może zabraknąć więc zielonego akcentu. „Cyganianki” oprócz plastyki obrzędowej duży nacisk kładą także na kulinaria. Specjalistką od tradycyjnej kuchni jest Zofia Zbyrad, która m.in. zdradziła swój przepis na barszcz, potrawę niepodzielne królującą na lasowiackich stołach przez cały Wielki Post. – Barszcz kisi się obowiązkowo z żytniej mąki razowej. Dawniej używało się tylko mąki i wody. Zwyczaj dodawania skórki chlebowej i czosnku pojawił się dużo później – tłumaczyła pani Zofia. – Najlepszy do kiszenia barszczu jest ceramiczny, gliniany garnek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół