• facebook
  • rss
  • Zostaliśmy sami

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 15/2016

    dodane 07.04.2016 00:00

    Najpierw były kluby, potem związki, uniwersytety, a od kilku lat coraz więcej miast ma, oprócz rad miejskich, rady seniorów. Osoby starsze, które stanowią coraz liczniejszą grupę społeczną, postanowiły zadbać o swoje interesy i walczyć o siebie.

    Truizmem jest stwierdzenie, że nikt nie zrozumie seniora lepiej niż drugi senior.
– Wielu z nas boryka się z bardzo podobnymi problemami czy to zdrowotnymi, finansowymi, czy emocjonalnymi – stwierdza Henryk Wszoła, reprezentujący koleżanki i kolegów z Domu Dziennego Pobytu w Miejskiej Radzie Seniorów w Tarnobrzegu. – Stąd łatwiej nam wypracować postulaty, sugestie podsuwające rozwiązania konkretnych spraw, którymi powinna zająć się Rada Miasta i prezydent.
Po pierwsze – zdrowie...
Wielu seniorów zmuszonych jest korzystać z porad lekarzy specjalistów, do których dostanie się najczęściej przypomina drogę przez mękę. – Leczę się na parę schorzeń, zmuszona więc jestem do systematycznych wizyt kontrol-
nych u onkologa i kardiologa – mówi Maria Okulska. – Niedawno udałam się do mojej poradni onkologicznej, gdzie byłam już wielokrotnie. Naturalnie odczekałam od rejestracji do przyjęcia dłuższy czas. Kiedy przyszłam, okazało się, że lekarz nie przyjmie mnie, ponieważ nie mam skierowania. Pani w rejestracji wytłumaczyła mi, że weszły jakieś nowe przepisy i muszę prosić lekarza rodzinnego o kolejne skierowanie, pomimo tego, że w tej poradni i u tego konkretnego onkologa leczę się od dłuższego czasu.

    Gehenną są również kilkugodzinne oczekiwania w kolejce do rejestracji. Ostatnio od godz. 4 w nocy czekałam z grupą osób w zimnie przed budynkiem przychodni. Na szczęście po godz. 5 portier zlitował się nad nami i wpuścił do środka, abyśmy nie marzli.
I temu problemowi oraz innym, związanym z lecznictwem, poświęcone było trzecie, niedawne posiedzenie tarnobrzeskiej rady. W obradach uczestniczyły, zaproszone przez radnych, Barbara Zych, doradca prezydenta miasta do spraw zdrowia, oraz Marta Woś, kierownik Przychodni Specjalistycznej, które wyjaśniały wszelkie wątpliwości oraz odpowiadały na zadawane pytania. Seniorzy wnioskowali przede wszystkim o ułatwienie i usprawnienie osobom starszym rejestracji do lekarzy oraz skrócenie terminów oczekiwania na wizytę.
– Rada, podobnie jak i inne tego typu ciała w innych miastach, działa w oparciu o statut, w którym sprecyzowane zostały zadania, jakimi ma się zajmować. Mamy przygotowany program na obecną kadencję, czyli zagadnienia, nad którymi się pochylimy. Pierwsze z nich to opieka medyczna. Kwestie zdrowotne są dla nas priorytetowe, gdyż mało kto z seniorów nie chodzi do lekarzy – stwierdza Wiesław Lichota, przewodniczący Miejskiej Rady Seniorów w Tarnobrzegu. 
Nie samym chlebem…
– …człowiek żyje. Naturalnie, że kwestie związane ze zdrowiem są bardzo ważne, ale równie istotna dla wielu z nas jest możliwość aktywnego uczestnictwa w życiu kulturalnym – podkreśla Maria Okulska.
Skromne emerytury czy renty stanowią główną barierę nie do pokonania, skutecznie oddzielającą osoby starsze od dostępu do kultury. Nowa Dęba czy Tarnobrzeg nie są miastami z własnymi teatrami, filharmoniami, operami. Chęć wysłuchania koncertu, czy obejrzenia spektaklu wiąże się z wyprawą do dużych ośrodków kulturalnych: Krakowa, Rzeszowa, Lublina, Warszawy. Koszty związane z wyjazdem, noclegiem i cenami biletów przekraczają możliwości emeryckich portfeli. – Mając 1,5 tys. czy nawet poniżej 1 tys. zł, nikt nie pozwoli sobie na takie ekstrawagancje – stwierdza Maria Okulska. – A przecież bardzo wielu z nas ma potrzebę kontaktu z kulturą wysoką i to kontaktu żywego, a nie za pośrednictwem telewizyjnego ekranu. Mamy każdego roku Barbórkową Dramę Teatralną, niestety ceny biletów sięgające nawet 80 zł to ogromny wydatek. Czy nie można by rozważyć możliwości całkowitego lub częściowego sfinansowania wstępu na jeden spektakl dla seniorów? – zastanawia się pani Maria.
Wiesław Lichota zapewnia, że rada będzie podejmować te kwestie w rozmowach z radnymi miejskimi oraz prezydentem. – Mamy miejską kartę seniora, ale chcielibyśmy, aby nasi mieszkańcy mogli korzystać ze zniżek także w innych miastach – wyjaśnia przewodniczący. – Będziemy zabiegać również o jeszcze tańsze opłaty za wstępy na obiekty sportowo-rekreacyjne. Ruch dla nas jest niezwykle ważny. Tu nie chodzi o piękną, szczupłą sylwetkę, ale o zdrowie i utrzymanie jak najdłużej sprawności fizycznej.
Powstały, gdyż…
W środowisku samych seniorów oraz wśród władz samorządowych Nowej Dęby i Tarnobrzega narastała świadomość konieczności zwrócenia baczniejszej uwagi na problemy osób starszych. – Nie oszukujmy się, Tarnobrzeg postrzegany jest i to nie bez przyczyny, jako miasto emerytów i rencistów, gdyż młodzi wyfruwają na studia lub w poszukiwaniu pracy w dużych ośrodkach albo wręcz zagranicą – stwierdza pan Henryk. – A my zostajemy i to często zupełnie sami.
– Dlatego ważne jest, by zjednoczyć siły – mówi Wiesław Lichota. – Dzięki skupieniu różnych organizacji zrzeszających seniorów będziemy mieć lepsze rozeznanie co do potrzeb, warunków życia. W ten sposób, mam nadzieję, uda się nam także dotrzeć do osób pozostających całkowicie na uboczu życia społecznego, wykluczonych, zamkniętych w czterech ścianach swoich domów. – Naszym wielkim pragnieniem byłoby uruchomienie drugiego Domu Dziennego Pobytu – mówi pani Maria. – W kolejce na przyjęcie czeka bowiem ponad 70 osób i one wszystkie opieki, oferty ze strony tej instytucji bardzo potrzebują. – A ja chciałbym, aby nasza rada podjęła współpracę z młodzieżową radą, tak by młodzi włączyli się na zasadzie wolontariatu w pomoc starszym – dodaje pan Henryk.
Miejskie Rady Seniorów w Nowej Dębie oraz Tarnobrzegu rozpoczęły swoją działalność w ubiegłym roku. W ich skład wchodzą reprezentanci różnych środowisk zrzeszających osoby starsze i działające na ich rzecz.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół