• facebook
  • rss
  • Ptasie piękno

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 50/2015

    dodane 10.12.2015 00:00

    – Na naszej wystawie zaprezentowało swoje najpiękniejsze okazy ponad 30 hodowców. Sędziowie oceniali 50 ras gołębi, przyznając w każdej z kategorii tytuł championa regionu – poinformował Szymon Żyła, organizator wystawy.

    Ponad 500 sztuk gołębi rasowych można było oglądać na sandomierskiej wystawie zorganizowanej w Zespole Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego w Sandomierzu. W poszczególnych klatkach i wolierach można było oglądać najprzeróżniejsze gołębie piękności. Były pośród nich: pawiki angielskie, brodawczaki, olbrzymy rzymskie, loczki, perukarze, kariery, mewki, czajki, gołoszyjki i różne gatunki garłaczy i turkotów. Pięciu wykwalifikowanych sędziów oceniało wystawione do konkursu ptaki. Komisja brała pod uwagę najdrobniejsze szczegóły, m.in.: wygląd głowy, dzioba, szyi, skrzydeł i ogona, strukturę piór oraz kolor.

    – Tak jak modelka przygotowuje się przed pokazem, tak każdy hodowca przygotowuje swoje okazy na wystawę. Hodowcy podają im wcześniej lepszą karmę, witaminy, a przed samą wystawą myją piórka i nóżki, przycinają pazurki, a nawet smarują specjalnymi olejkami – dodaje Szymon Żyła, prezes Sandomierskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego.

    Przybywający na wystawę z zainteresowaniem przyglądali się różnorodnym i ciekawym pod względem wyglądu ptakom. Niektórzy po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć najdziwniejsze rasy. Szczególnie najmłodsi okazywali zainteresowanie często egzotycznie wyglądającym okazom. Stałym bywalcem sandomierskiej wystawy jest Jarosław Dąbrowski z Daromina, który swoje najlepsze gołębie prezentował wraz z synami Dawidem i Patrykiem. – To moje życiowe hobby, które przechodzi teraz na synów. W rodzinnej hodowli mamy 16 ras gołębi. Niektóre z nich absolutnie nie są na sprzedaż, to one stanowią o tym, że mogę w danej rasie stanowić krajową czołówkę. W mojej hodowli mam już kilka sztuk z tytułem mistrza Polski w swojej rasie. Cieszy to, że synowie także są pochłonięci tą pasją, staje się ona, można powiedzieć, rodzinną tradycją – podkreśla Jarosław Dąbrowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół