• facebook
  • rss
  • Pistolet od Napoleona

    Marta Woynarowska

    dodane 15.09.2015 12:59

    Trzeba było wykazać się nie lada męstwem, by otrzymać prezent od samego cesarza.

    Takiego zaszczytu dostąpił Marcin Tarnowski, który za wieloletnią i wierną służbę w wojskach cesarza Francji otrzymał z rąk Napoleona I Bonaparte zestaw pistoletów.

    Dzisiaj niestety w Zamku w Dzikowie można oglądać już tylko jeden pamiątkowy pistolet skałkowy. Drugi wraz z dwiema krócicami (pistoletami kieszonkowymi) zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

    - Z całą pewnością do wybuchu II wojny światowej zestaw był pełen - mówi Radosław Pawłoszek, kustosz Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega, znawca militariów. - Widnieje on przez cały XIX w., aż do lat 30. XX stulecia w sporządzanych co jakiś czas inwentarzach. Nie wiadomo kiedy owe trzy pistolety zaginęły, prawdopodobnie stało się to gdzieś po 1944 r. Zachowany do dzisiaj pistolet skałkowy wraz z całym oprzyrządowaniem służącym do czyszczenia, załadunku broni należy do wielkich rzadkości. Jest to prawdziwy rarytas. Jest nawet powiedzenie wśród muzealników, że jeśli chcesz się pochwalić swoimi zbiorami militariów, to bezwzględnie musisz mieć broń wykonaną przez samego mistrza Nicolas-Noëla Bouteta - dodaje Radosław Pawłoszek.

    Na ukuciu widoczna sygnatura wykonawcy   Na ukuciu widoczna sygnatura wykonawcy Marta Woynarowska /Foto Gość

    Broń, która wyszła z Manufaktury Broni w Wersalu, kierowanej przez Nicolas-Noëla Bouteta, pełniącego najpierw stanowisko dyrektora artystycznego, potem dyrektora generalnego, była przez współczesnych bardzo wysoko ceniona. Nie tylko z racji doskonałego technicznego wykonania, ale także pięknej i kunsztownej oprawy.

    - Pistolet wykonany jest z różnych gatunków drewna, na okucia i ozdoby zaś wykorzystano m.in. srebro, złoto i kość słoniową - tłumaczy Radosław Pawłoszek.

    Zestaw Napoleońskich pistoletów Marcin Tarnowski otrzymał za męstwo i odwagę, jakimi odznaczył się podczas licznych wojen prowadzonych przez cesarza Francuzów.

    - Chyba bardziej kochał wojnę od swej żony, bo częściej siedział w siodle niż bywał w domu - żartuje R. Pawłoszek.

    Marcin Tarnowski walczył w Insurekcji Kościuszkowskiej, potem w armii Księstwa Warszawskiego. Tworzył 16 Pułk Ułanów Francusko-Galicyjskich, przekształcony następnie w 16 Pułk Ułanów Księstwa Warszawskiego. Stojąc na czele tego oddziału uczestniczył w słynnej wyprawie Bonapartego na Moskwę, walcząc m.in. pod Borodino.

    Po upadku Napoleona zaciągnął się na krótki czas w szeregi wojska Królestwa Polskiego, by wreszcie wrócić i osiąść w swym majątku na Wołyniu. Jednak niespokojny duch szybko dał znać o sobie i już w 1821 r. wstąpił do Towarzystwa Patriotycznego.

    Podczas represji w 1826 r. skierowanym przeciwko dekabrystom został aresztowany. Osadzony najpierw w więzieniu w Warszawie, a potem Petersburgu, próbował polenić samobójstwo. W rodzinne strony powrócił w 1829 r., ale nie długo było mu dane cieszyć się spokojem.

    Tuż po wybuchu powstania listopadowego został aresztowany i zesłany w głąb Rosji w rejon Kurska. Z zesłania powrócił po kilku latach, osiadając w Podbereżce, gdzie stworzył pokaźną kolekcję militariów. Ponieważ wraz z żoną Zofią Tarnowską z Dzikowa nie doczekał się potomstwa, po śmierci jego majątek został rozdzielony pomiędzy dalszą rodzinę.

    - Prawdopodobnie wówczas trafił do Dzikowa zestaw pistoletów - przypuszcza Radosław Pawłoszek. - Tutejszy zamek stał się bowiem skarbnicą nie tylko dzieł polskiej i europejskiej sztuki, ale również narodowych pamiątek, a do takich z pewnością zostały zaliczone Napoelońskie pistolety.

    Dzisiaj pistolet z oprzyrządowaniem, którego wartość szacowana jest na kilkaset tysięcy dolarów, można oglądać w sali zwanej „Kossakówką”. W 2004 r. w słynnym londyńskim domu aukcyjnym Christie’s, zestaw złożony z dwóch pistoletów pojedynkowych osiągnął cenę ponad 1,6 mln dolarów.

    - Jesteśmy ogromnie wdzięczni panu Janowi Tarnowskiemu za przekazanie w formie depozytu tego unikatu, stanowiącego jeszcze jeden bezcenny eksponat w naszym muzeum - mówi Radosław Pawłoszek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół