• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 30/2015

    dodane 23.07.2015 00:15

    Jej tata był niezrównanym śpiewakiem. Chociaż jeszcze lepszym ponoć był jej stryjek, niestety, zmarł w młodości.

    Piękne głosy, muzykalność i zamiłowanie do śpiewania w rodzinie Ciejków z Baranowa Sandomierskiego przechodzą z pokolenia na pokolenie, to prawie jak dziedziczna „choroba”, tyle że zupełnie niegroźna, za to przynosząca wiele satysfakcji. Bo kto nie chciałby, aby jego starania, talent nie były zauważane i docenione. Zofia Wydro, członkini Zespołu Obrzędowego „Lasowiaczki”, wie o tym najlepiej, gdyż niedługo zabraknie miejsca na ścianach na kolejne dyplomy i „Sabałowe” spinki. Więcej o pasji pani Zofii na ss. IV–V.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół