• facebook
  • rss
  • Dbają o dom Mamy

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Drewniane rusztowania oplatają kościół niczym pajęczyna. Nikogo nie widać, ale odgłosy szlifowania, skrobania świadczą o toczących się pracach.

    Obecny rok to trzeci sezon prac remontowo-konserwatorskich prowadzonych przy domu Matki Bożej Dzikowskiej w Tarnobrzegu. Efekty starań konserwatorów doskonale widoczne są już na fasadach północnej, zachodniej i południowej. Poza tym postępy prac można na bieżąco śledzić dzięki zdjęciom prezentowanym w gablocie przed kościołem, które sukcesywnie co miesiąc są zmieniane. – Niemożliwe, by zainteresowani prowadzonym remontem wchodzili na rusztowania i oglądali z bliska jego wyniki – stwierdza nieco żartobliwie o. Marek Grzelak OP, nadzorujący z ramienia klasztoru ojców dominikanów prowadzone prace. – Stąd pomysł na dokumentację fotograficzną. Zestawiamy ze sobą zdjęcia ukazujące fragmenty fasad oraz ozdobne detale przed konserwacją i po jej wykonaniu. To doskonale uświadamia konieczność przeprowadzenia remontu oraz wysiłek wkładany w osiągnięcie zamierzonego efektu przez ekipę konserwatorską.

    Dzięki parafianom

    Ojciec Marek z mocą podkreśla, że renowacja sanktuarium możliwa była i jest dzięki ofiarności parafian oraz osób, których sercu bliski jest jego los. – Pragnę w imieniu braci wyrazić ogromną wdzięczność wszystkim ofiarodawcom, o których pamiętamy w naszych modlitwach. W każdą zaś drugą niedzielę miesiąca o godz. 12.30 sprawowana jest Msza św. w intencji dobroczyńców wspierających prowadzony remont. Staramy się, by prace były prowadzone cały czas bez przestojów. I tutaj pozwolę sobie przytoczyć pewną anegdotę. Pewien ksiądz przystępując do budowy nowego kościoła, usłyszał od swego starszego kolegi, że nigdy nie będzie miał pieniędzy, ale budowa będzie szła naprzód. I również u nas remont cały czas posuwa się do przodu. W obecnym sezonie prace skupiły się na wschodniej fasadzie kościoła, obejmując swym zasięgiem także wieżę oraz nawę południową. – Kontynuujemy skuwanie starych tynków, tzw. szarego baranka, dobrze przez wszystkich znanego, w miejsce którego kładziemy nowe – wyjaśnia Łukasz Saturczak, konserwator kamienia oraz artysta rzeźbiarz. – Zanim jednak to zrobimy, wzmacniamy ceglany mur, jeśli tego wymaga, zastosowujemy środki przeciwgrzybiczne, przeciwpleśniowe, a następnie przystępujemy do kładzenia tynku. By dobrze zespolił się z murem, kładziemy miedzianą siatkę przytrzymywaną również miedzianymi i nierdzewnymi gwoździami.

    Pompejański klimat

    Kolor widoczny na wyremontowanych już fasadach to efekt zastosowania specjalistycznych farb silikonowych, przeznaczonych do zabytkowych budowli, odznaczających się doskonałą przyczepnością do podłoża, wysoką hydrofobowością oraz paroprzepuszczalnością, a także posiadających zdolność samooczyszczenia. Wybór barwy nie był przypadkiem ani kaprysem, ale efektem przeprowadzonych przez konserwatorów odkrywek, które wydobyły spod warstwy późniejszych przemalowań historyczny kolor. – Róż pompejański był w czasie, kiedy powstawała świątynia dominikańska, modnym kolorem, który bardzo chętnie stosował w swoich realizacjach Jan Michał Link, budowniczy sanktuarium i ceinkwart arsenału w Zamościu – zauważa Łukasz Saturczak. – Tę samą barwę posiadały również inne jego realizacje, w tym kościół pw. św. Michała w Sandomierzu. Zresztą na terenie obecnych województw świętokrzyskiego oraz podkarpackiego róż pompejański cieszył się dużą popularnością i można go spotkać w wielu budowlach, jak choćby pałacu Popielów w Kurozwękach. Odnowione, a czasami wręcz częściowo zrekonstruowane zostaną również wszystkie detale architektoniczne: ozdobne kwiatony, gzymsy, z którymi czas i zjawiska atmosferyczne obeszły się po macoszemu. W obecnym sezonie remont objął również najmłodszą, liczącą bowiem „zaledwie” 110 lat, część dominikańskiego kościoła, czyli nawy boczne, kruchtę oraz wieżę. – W przypadku tych części budowli mamy do czynienia z kamieniem piaskowcowym, który poddajemy czyszczeniu i zakonserwowaniu. Podczas procesu czyszczenia bardzo zależy nam na zachowaniu historycznej struktury kamienia, czyli faktury nadanej jej ponad 100 lat temu przez ówczesnych kamieniarzy. Samo czyszczenie polega na nakładaniu specjalnych żeli, następnie zmywaniu wodą pod ciśnieniem. Kolejny etap to odgrzybianie oraz uzupełnianie lub wymiana kruszącej się fugi. Na koniec przeprowadzony zostanie proces hydrofobizacji, mającej zapobiegać wnikaniu wody w głąb kamienia – wyjaśnia Łukasz Saturczak.

    A za rok fresk

    Na przyszły rok planowane jest dokończenie prac przy kamieniarce oraz odsłonięcie i wzmocnienie fundamentów. Kosztownym i spektakularnym, z racji widoku i znaczenia, przedsięwzięciem będzie renowacja fresku z przedstawieniem Matki Bożej Różańcowej, znajdującym się na frontonie kościoła. Po 20 latach od powstania obecnego malowidła konieczne okazuje się poddanie go gruntownemu odnowieniu. Ponieważ kolejne freski wystawione na działanie deszczu, śniegu, słońca co jakiś czas musiały przechodzić renowację, spośród parafian i mieszkańców miasta wyłonił się społeczny komitet, który zaproponował w miejsce malowidła ułożenie dużo trwalszej mozaiki. Temu pomysłowi przeciwstawiła się konserwator wojewódzka, zalecając odtworzenie pierwotnego fresku, pochodzącego z drugiej połowy XVIII stulecia, mającego znajdować się pod późniejszymi malowidłami. Będzie to jednak wymagało przeprowadzenia specjalistycznych badań. To jednak przyszłoroczne zmartwienie. A póki co dzięki hojności tarnobrzeżan, którzy w każdą drugą niedzielę miesiąca swą ofiarą na tacę wspierają prowadzone prace, dom Matki Bożej Dzikowskiej z każdym dniem pięknieje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół