• facebook
  • rss
  • Chabry nie tylko z poligonów

    Piotr Duma

    dodane 15.06.2015 18:24

    - Nie ukrywam, że w zeszłym roku obawiałem się, że tamta impreza mogła być pierwszą i zarazem ostatnią, jak wiele takich pomysłów, które okazały się efemerydami - mówił Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

    Jak się okazało, druga edycja Festiwalu Nalewek w Zamku Dzikowskim przyciągnęła wielu mieszkańców Tarnobrzega oraz gości, którzy specjalnie przyjechali na to wydarzenie.

    I to wszystko pomimo pogody, która bardziej zachęcała do spędzenia wolnego czasu nad wodą czy w mocno zacienionej części ogrodu.

    Do zmagań konkursowych zgłosiło się 70 osób parających się wyrobem domowych nalewek. Podobnie, jak w poprzednim roku, tak i w tym konkursowa kapituła, na czele której stał Zbigniew Sierszuła, oceniała produkty w dwóch kategoriach - „nalewki z derenia” oraz „open”, czyli wszelkie inne smaki.

    - Bardzo cieszy nas fakt, że zdecydowana większość, albowiem ok. 70 procent osób przystępujących do konkursu to tarnobrzeżanie. Ale kolejny raz okazało się, że dereń nie jest łatwym owocem do przetworzenia, co widać po ilości nalewek zgłoszonych do konkursu. Pozostałe wykonane zaś są z wszelkich dostępnych owoców, ziół, począwszy od rokitnika, a skończywszy na malinie czy truskawce - wyjaśniał dyrektor T. Zych.

    Ostatecznie decyzją jurorów w kategorii „nalewek z derenia” główną nagrodę przyznano Marianowi Daczyńskiemu, którego wyrób wyprzedził trunki Jadwigi Rybienik oraz Kazimierza Kiszki.

    Natomiast w kategorii „open” główna nagroda powędrowała do Czesława Maszczyka za likier orzechowy. Kolejne dwa miejsca przypadły trunkom Daniela Danielewskiego - drugie zajął pigwowiec, trzecie zaś nalewka z kwiatu czarnego bzu.

    - Ilość nalewek zgłoszonych do konkursu pokazuje, że ludzie czekają na takie spotkania. To dla mnie bardzo ważne, żeby łączyć tradycję z teraźniejszością. To szukanie w każdym miejscu swoistych znaków rozpoznawczych, na których można budować opowieść o dniu dzisiejszym w naszym mieście. Jednym z takich znaków jest zapomniana tradycja o słynnej fabryce wódek i likierów na Wymysłowie, której produkty wygrywały liczne konkursy, swoje miejsce znajdowały na najbardziej elitarnych stołach europejskich - opowiadał Tadeusz Zych. I pochwalił się reakcją wystawców. - „Nalewkarze”- amatorzy mają okazję spotkać się w Dzikowie ze specjalistami, mającymi uznanie w swoim fachu. Na dzisiejszym festiwalu obecni są prawdziwi mistrzowie Polski.

    W tym roku organizatorzy przygotowali nową, trzecią kategorię, w której zwycięzcę typowała publiczność, mająca możliwość degustacji wyrobów. - Powiększyliśmy formułę o kategorię publiczności, na patrona której obraliśmy Bronisława Burnatowicza, jednego z pierwszych dyrektorów Wytwórni Wódek i Likierów w Wymysłowie. Jego potomek, Krzysztof Burnatowicz zasiada dzisiaj w jury konkursowym i mamy nadzieję, będzie w nim uczestniczył również w latach następnych - mówił organizator festiwalu, pracownik MHMT, Radosław Pawłoszek.

    Decyzją publiczności przyznawaną po raz pierwszy nagrodę im. Bronisława Burnatowicza za nalewkę z kwiatu chabra otrzymała Wiesława Diakowska.

    To nie jedyna nowość, jaką zaproponowali organizatorzy. W wielkiej kuchni polowej przed zamkiem przez kilka godzin przygotowywana była dla gości tegorocznych „nalewkowych zmagań” sarmacka zupa.

    - Nawiązaliśmy kontakt z mistrzem kuchni, Dariuszem Wójcikiem, który współpracuje z Polską Akademią Sztuki Kulinarnej. On zaproponował, że ugotuje dla zwiedzających zupę sarmacką z zacierkami - opowiadał R. Pawłoszek.

    I faktycznie. Nikt z chętnych do skosztowania tej staropolskiej potrawy nie odszedł głody od stoiska.

    Oprócz tego prezentowane były wyroby lokalnych grup, zajmujących się produkcją regionalnych smakołyków, potraw, wyrobów.

    Wszyscy zainteresowani produkcją nalewek mogli, wzorem roku poprzedniego, wysłuchać wykładów osób zawodowo związanych z działalnością nalewkarską.

    O wymagającym sposobie produkcji, zdrowotnym znaczeniu nalewek, o owocach służących do ich wytwarzania opowiadali Narcyz Piórecki z Arboretum w Bolestraszycach oraz Krzysztof Zieliński ze Stowarzyszenia „Pro Carpathia”.

    Poza tym organizatorzy zadbali też o strawę duchową. Na scenie prezentowały się uczestniczki Studia Piosenki Tarnobrzeskiego Domu Kultury pod opieką Anny Pintal oraz Mariana Zycha, natomiast na wielkim trawniku przed zamkiem dawne tradycje rycerskie przedstawiali członkowie Grupy Eventów Historycznych „Sarmata”.

    Organizatorzy na kolejne edycje planują następne nowości. A to tylko - lub aż - za rok.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół