• facebook
  • rss
  • Anioły od „Księcia”

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Kiedy przychodzi moment zakończenia koncertu i słyszę gromkie brawa oraz to przepiękne słowo „dziękuję” ze strony rodziców dzieci, którym pomagamy, jest to najcudowniejsza chwila w życiu – zwierza się Julia Rewera.

    Natomiast dla Anity Woźniak, dyrektor Zespołu Szkół Społecznych nr 2 im. Małego Księcia w Tarnobrzegu, poświęcenie swojego czasu innej osobie to jeden z najpiękniejszych darów, co podkreślała podczas IV Koncertu Charytatywnego. – W szkole jednym z naszych głównych zadań jest nie tylko uczenie, ale wszczepianie w dusze dzieci i młodzieży wrażliwości na drugiego człowieka. To procentować będzie w ich dorosłym życiu. Kiedy przekażą tę wrażliwość kolejnym pokoleniom – swoim dzieciom, wnukom, uczniom. Rozumiemy wychowywanie jako bardzo szerokie działanie, przejawiające się m.in. w pomocy dla drugiego człowieka, słabszego, chorego – podkreśla dyrektor szkoły.

    Dla Wojtusia

    Jednym z elementów tej działalności są koncerty charytatywne. Odbyły się już cztery edycje. Ostatnia kilkanaście dni temu na rzecz 5-letniego Wojtusia, mieszkańca Tarnobrzega. Spektakl zatytułowany słowami piosenki Hanny Banaszak „W moim magicznym domu wszystko się zdarzyć może” tradycyjnie przygotowała polonistka Barbara Blacha, autorka scenariusza, reżyser i dobry duch całego przedsięwzięcia. – Najtrudniejszy jest pomysł na tytuł, wokół którego osnuty zostanie koncert. Wpadam w pewien trans i intensywnie szukam tego klucza, najlepiej mi się myśli podczas sprzątania, które jest zajęciem mało intelektualnym – dodaje z uśmiechem. – Kiedy już mam temat, wówczas dobieram teksty, piosenki, stopniowo odsiewając z nagromadzonego materiału to, co zbędne, a pozostawiając samo sedno. Pani Barbara ma stałą grupę stanowiącą trzon zespołu, który zgodnie z nieubłaganą koleją losu ulega zmianie – wyfruwają bowiem w świat kolejne roczniki uczniów kończących szkołę. Ale za to w ich miejsce pojawiają się nowe talenty, jak choćby tegoroczne odkrycie – Kacper Dywan, rewelacyjny w roli „kochanego” zięcia. – Nie obsadzę w roli komicznej ponuraka, bo gotów spalić spektakl – wyjaśnia Barbara Blacha. – Dlatego staram się role dopasowywać do charakteru moich artystów.

    Nie można tego zmarnować

    Talentów w „Małym Księciu” nie brakuje, toteż pani reżyser ma w kim wybierać. Podporę stanowią Julia Rewera, Julia Roman oraz Piotr Pluta, którzy swoim talentem wokalnym już nie raz jeden zachwycili tarnobrzeską publiczność. – Po pierwszym koncercie przygotowanym przez panią Basię stwierdziliśmy, że nie możemy zmarnować takiej perełki, i doszliśmy do wniosku, że trzeba z tego zrobić coś dobrego – opowiada Sławomir Partyka, pedagog szkolny. – Uznaliśmy, że te cykliczne wydarzenia połączymy z akcją charytatywną. Pierwsza zbiórka odbyła się w 2012 r. na rzecz Zosi. Wszystkie dzieci, którym postanowiliśmy pomóc, wymagały – a część z nich nadal wymaga – rehabilitacji, cierpią bowiem na choroby wrodzone, genetyczne albo obrażenia odniesione w wyniku nieszczęśliwego wypadku, jak było w przypadku Igora. O tragicznej historii chłopca dowiedziała się jedna z nauczycielek ze szkoły i ona podsunęła myśl, by tym razem zagrać dla niego. Igor został potrącony przez samochód, kiedy szedł na koncert, cudem uniknął śmierci, ale ciężkie i liczne obrażenia pozostawiły swój ślad. Chłopiec wymagał długotrwałej, specjalistycznej i intensywnej rehabilitacji, która niestety nie była tania. Trzecia edycja skierowana była na pomoc dwóm niepełnosprawnych braciom Piotrowi i Karolowi. – Staramy się utrzymywać kontakt z „naszymi podopiecznymi” – mówi Sławomir Partyka – i nie tracić ich z oczu. Dla rodziny Piotrusia i Karolka zorganizowaliśmy ponadto Szlachetną Paczkę – dodaje pan Sławomir. – Również rodzinę Wojtusia staramy się dodatkowo wspierać w ramach akcji „Moja zdrowa rodzina”. Dla Zosi zaś zbieramy nakrętki na wózek inwalidzki. Uczniowie występujący podczas koncertów nie żałują ani jednej minuty poświęconej na przygotowania. – Połączenie swej pasji, w moim przypadku jest to śpiew, z możliwością pomocy drugiej osobie to jest coś fenomenalnego – zauważa Piotr Pluta. – A jakie cudowne uczucie ogrania nas, gdy widzimy ze sceny uśmiech tych dzieci, na rzecz których występujemy! – uzupełnia Julia Roman. – Pani Basia potrafiła nas tak przygotować i zmotywować, że wychodząc na scenę, nie czujemy żadnej tremy – zwierza się Julia Rewera. – Jesteśmy z nią tak mocno związani, że nawet gdyby za kilka czy kilkanaście lat zadzwoniła do nas z prośbą o występ, to gwarantuję, że z drugiego końca świata przyjechalibyśmy do Tarnobrzega.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół