• facebook
  • rss
  • Strzały na placu

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:00

    Prawdziwą strzelaniną uczczono w Tarnobrzegu rocznicę zakończenia II wojny światowej w Europie.

    Późnym popołudniem, jeszcze w pełnym słońcu, na placu Bartosza Głowackiego rozegrały się dramatyczne sceny odbicia aresztanta. W potyczce z partyzantami z Armii Krajowej zginęło kilku żołnierzy Wehrmachtu. – Chcieliśmy w tej kilkunastominutowej inscenizacji, zatytułowanej „44/45”, pokazać wydarzenia, jakie rozgrywały się w tysiącach polskich miast i miasteczek, takich jak na przykład ówczesny Tarnobrzeg – mówi Dariusz Krasoń ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „Partyzant”. – Kiedy nikt nie mógł być pewien swej przyszłości, bo niebezpieczeństwo czyhało na każdym kroku.

    Kładli życie na szali

    Inscenizacja opowiadała o przypadkowym aresztowaniu przez hitlerowców młodego mężczyzny, zapewne żołnierza podziemia, który, niestety, miał przy sobie broń. Więźnia, któremu groziły brutalne przesłuchanie i kara śmierci, zdołali jednak odbić jego koledzy z lasu. – Chodzi o to, by za pomocą obrazów, które najlepiej i najłatwiej trafiają do wyobraźni młodzieży, przybliżyć realia życia jej ówczesnych rówieśników. To, jak trudnych wyborów musieli dokonywać młodzi chłopcy i dziewczęta, którzy kładli na szalę swoje krótkie życie – podkreśla Dariusz Krasoń, tym razem odgrywający rolę niedobrego Niemca w mundurze Wehrmachtu. Inscenizacja stanowiła jeden z punktów pikniku historycznego zorganizowanego przez Urząd Miasta Tarnobrzega z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej w Europie. Obchody rozpoczęła uroczystość na Cmentarzu Wojennym, podczas której przedstawiciele władz miasta z prezydentem Grzegorzem Kiełbem na czele, środowisk wojskowych i kombatanckich złożyli kwiaty w hołdzie obrońcom ojczyzny. – Tutaj spoczywają żołnierze z września 1939 r. wraz z patronem naszego koła kpt. Józefem Sarną – mówi płk Józef Dąbrowski, prezes Koła nr 13 im. kpt. Józefa Sarny Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w Tarnobrzegu – który dzięki naszym staraniom w ubiegłym roku został pośmiertnie awansowany do stopnia kapitana. Był to wyraz naszego hołdu dla jego bohaterstwa. A dzisiaj, 70 lat od zakończenia wojny, złożyliśmy na jego mogile kwiaty. Dla niego wojna zakończyła się już w 1939 r., dla mnie ostatecznie zakończyła się nie latem 1944 r., kiedy przeszedł front i Niemcy zostali wyparci, ani w maju 1945, ale dopiero rok później wraz z powrotem taty, wywiezionego na roboty do Niemiec, i starszego brata – więźnia obozu w Dachau. Wprawdzie oficjalnie świętujemy koniec wojny w Europie 8 maja, ale każdy, kto ją przeżył, ma swoją osobistą datę.

    Broń i filmoteka

    Pułkownik Dąbrowski pochwalił pomysł zorganizowania pikniku, sam zresztą z zainteresowaniem obejrzał prezentowane przez członków „Partyzanta” eksponaty, wśród których obok replik znajdowały się oryginalne rekwizyty. – Najcenniejsze, w mojej ocenie, jest radio partyzanckie, które otrzymałem od zaprzyjaźnionego miłośnika historii. Wykonane jest z niemieckiej radiostacji, rozebranej i przerobionej tak, by zajmowało jak najmniej miejsca. Jest to w zasadzie radiostacja nasłuchowa, ale żołnierzom podziemia w zupełności to wystarczało, znali bowiem dzięki niej planowane ruchy wojsk niemieckich – opowiada Dariusz Krasoń. Można było również obejrzeć oryginalne lornetki, broń, umundurowanie, sprzęt nasłuchowy, ale także repliki dział i karabinów, z których chętni mogli postrzelać, sprawdzając przy okazji celność oka. Obchody zakończył nocny maraton filmowy przygotowany przez Tarnobrzeski Dom Kultury. – Chcieliśmy przypomnieć leciwe polskie filmy wojenne – wyjaśnia Piotr Duma, zastępca dyrektora TDK. – Wybór padł na „klasykę klasyki” polskiej kinematografii, czyli na pierwszy powojenny nasz film „Zakazane piosenki” w reżyserii Leona Buczkowskiego, następnie na jedną z najlep szych polskich komedii autorstwa Tadeusza Chmielewskiego – „Gdzie jest generał”. Maraton zakończył zaś dramat Andrzeja Wajdy „Kanał”. Ciekawostkę może stanowić fakt, że w dobie cyfryzacji kina, wszystkie obrazy były odtwarzane z tradycyjnej, starej taśmy filmowej. To z pewnością nadało im niepowtarzalnego smaczku.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół