• facebook
  • rss
  • Bombardier z Sandomierza

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 12/2015

    dodane 19.03.2015 00:00

    Sport. Chciał być kolarzem, piłkarzem, a nawet koszykarzem, by w końcu zostać ikoną polskiej piłki ręcznej. Jest jednym z niewielu zawodników na świecie, który potrafi rzucić piłkę z prędkością ponad 120 km/h. Mimo kontuzji i straTY oka Karol Bielecki wciąż precyzyjne trafia w bramkowe okienka.

    Dzień po niezwykle zaciętym meczu na szczycie polskiej PGNiG Superligi pomiędzy odwiecznymi rywalami KS VIVE Tauron Kielce a Wisłą Płock nie widać po nim ani grama zmęczenia. Jak sam opowiada, to efekt całego ciągu treningu, przygotowań i przyzwyczajenia do życia w rytmie rozgrywek piłki ręcznej, z którą związany jest od blisko 20 lat. Dzięki szczypiorniakowi młody, wysoki i niezwykle wytrwały sandomierzanin przeszedł wszystkie szczeble sportowej kariery. Zaczynał od marzeń, grając na podwórkowych lub seminaryjnym boisku. Niemalże siłą przekonany przez nauczyciela WF-u do szczypiorniaka, stał się wraz z kolegami z narodowej drużyny symbolem polskiej piłki ręcznej, którzy swoją grą nie tylko doprowadzają kibiców niemal do zawału serca, ale przysparzają także niezwykłych wrażeń oraz łez radości i wzruszeń.

    Z podwórka na salony

    Cola, bo tak od niepamiętnych czasów nazywany jest przez bliskich Karol Bielecki, od dzieciństwa marzył o byciu sportowym bohaterem. Wspominając dzieciństwo, wymienia kilka dyscyplin sportowych, w których próbował swoich sił.

    – Najpierw chyba chciałem być kolarzem, po tym jak na Komunię dostałem pierwszy rower – mówi z uśmiechem. Kolejną fascynacją była piłka nożna. Rozpoczął treningi w Wiśle Sandomierz i Siarce Tarnobrzeg, która była wtedy pierwszoligową drużyną. Jednak jedną z kluczowych ról w jego sportowej karierze odegrał nauczyciel WF z podstawówki. – Pan Ryszard Kiliański od samego początki upierał się, abym grał w ręczną. On prawie na siłę mnie do tego namawiał. Początkowo nie byłem uległy, lecz jego nieustępliwość wzięła górę. Gdy zobaczyłem swoje postępy w tej dyscyplinie, poszło już lepiej – opowiada Karol. To właśnie w Wiśle Sandomierz rozpoczął się pierwszy rozdział wspaniałej kariery jednego z najwybitniejszych polskich szczypiornistów. Jako piętnastolatek w sezonie 1997/1998 został włączony do kadry drużyny seniorskiej Wisły i zgłoszony do rozgrywek II ligi jako najmłodszy zawodnik w Polsce. Nie zagrzał długo miejsca w miejscowym klubie. Trafił do zespołu z ekstraklasy, wtedy Strzelec-Lider Market Kielce. W tych barwach został mistrzem Polski juniorów i zadebiutował w Ekstraklasie, mając zaledwie 17 lat.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • torys
      20.01.2016 11:57
      Lewe rozegranie ;Cesarz KAROL WIELKI !
    • Grott
      20.01.2016 12:23
      Karol I Wspaniały
    • gut
      20.01.2016 14:55
      Super Sportowiec, super artykuł!!!
    • Prim
      21.01.2016 08:23
      uff, całe szczęście, że po tym nieszczęśliwym wypadku wszyscy się za niego modlili, bo mógłby z tego nie wyjść. zastanawia mnie tylko, po co zabieg w Niemczech, skoro była już modlitwa?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół