• facebook
  • rss
  • Nie narzekam, żem opuścił przyjaciół

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 46/2014

    dodane 13.11.2014 00:00

    Dokładnie sto lat temu Achille Ratti odwiedził diecezję, która świętowała wiek istnienia. Niespełna cztery lata później został wybrany na Stolicę Piotrową.

    Nikt nie przypuszczał, że wrześniowa wizyta Achille Rattiego w 1918 r., pełniącego wtedy funkcję nuncjusza apostolskiego w Polsce, będzie miała aż takie historyczne znaczenie. Nie umniejszając splendoru, jaki towarzyszył przybyciu przedstawiciela ojca świętego Benedykta XV do diecezji, oraz honorów, z jakimi był podejmowany, dopiero jego wybór na tron papieski sprawił, że w annałach historii ta wizyta zapisała się złotymi literami.

    Porównując pamiątkowe tablice w Ostrowcu Świętokrzyskim, Włostowie, Sandomierzu, a nawet w innych miejscach diecezji ukazujące skrzyżowane klucze, tiarę, cesarskiego orła w opadającym locie na żółtym polu, a poniżej na srebrnym tle trzy czerwone „piłki”, można śmiało uznać, że upamiętniają one tamtą wizytę.

    Achille Ratti najpierw przybył do Polski jako wizytator apostolski po papieskiej nominacji 25 kwietnia 1918 r. Nuncjuszem został dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W swoim pierwszym wystąpieniu podczas konferencji biskupów w Warszawie mówił: „I oto jestem z wami. Już bowiem cieszę się, nie tylko nie narzekam, żem opuścił przyjaciół, książki, matkę prawie dziewięćdziesięcioletnią i ojczyznę pośród tak wielkiej wojny i że jestem z wami”.

    Pociągiem i w powozie

    Pracę wizytatora Achille Ratti rozpoczął właściwie od razu, nie zważając na toczące się nadal działania wojenne oraz niepewną sytuację polityczną w kraju, który de facto nie odzyskał jeszcze w pełni suwerenności. Jak podaje ks. Jan Gajkowski, opisując dokładnie wizytę Rattiego w diecezji, pierwszym przystankiem był Ostrowiec Świętokrzyski. Wizytator apostolski przybył tutaj pociągiem w specjalnie zamówionym i opłaconym u zarządu kolei austriackich wagonie w towarzystwie swojego sekretarza ks. Hermenegilda Peregrinettiego i ks. Henryka Gierycza reprezentującego biskupa Mariana Ryxa. Było to wczesnym rankiem, bo jak podają kroniki, po przybyciu abp Ratti odprawił Mszę św. w miejscowym kościele i był podejmowany śniadaniem przez miejscowego dziekana. Kolejnym przystankiem miał być Włostów, do którego udał się sześciokonnym pojazdem Michała Karskiego, szambelana włostowskiego. Po drodze zatrzymał się w Opatowie, zwiedzając miejscową kolegiatę. We Włostowie na gościa czekał bp Ryx wraz panem Karskim, który powitał gościa „przemową francuską”. „Poczem ruszył pochód procesjonalny do kościoła parafialnego przy śpiewie pieśni do Matki Bożej” – zapisał ks. J. Gajkowski w kronice diecezjalnej. Po nabożeństwie w pałacu Karskich odbył się obiad, a po południu wizytator przyjmował przybyłych gości, w których imieniu przemówił niejaki pan Jelski z Szumska, „podnosząc wierność i posłuszeństwo duchowieństwa, obywatelstwa i ludu względem Stolicy św. i zaznaczając, że były w Rzymie czynniki, które tę wierność usiłowały poddać wątpliwości”.

    Pamiątkowa fotografia

    Kolejnego dnia abp Ratti udał się do Sandomierza, by uczestniczyć w katedralnych uroczystościach odpustowych. „Od Chwałek towarzyszyła mu malownicza banderya konna chłopców w narodowych strojach” – pisał kronikarz. Przy Bramie Opatowskiej powitało go duchowieństwo i mieszkańcy miasta, a przy ratuszu władze miejskie z Sylwestrem Więckowskim, prezydentem miasta, na czele. Wizytator apostolski zatrzymał się w pałacu biskupim. Głównym elementem dnia była, jak pisze kronikarz sandomierski, „uroczysta procesya z Najświętszym Sakramentem po cmentarzu (mowa tu o cmentarzu przykatedralnym) prowadzona przez Wizytatora Apostolskiego, a potem celebrowana przezeń pontyfikalna suma”. Kolejnego dnia Achille Ratti omawiał z bp. Ryxem różne sprawy diecezjalne, a po południu zwiedził katedrę, kościoły św. Jakuba i św. Pawła, seminarium i muzeum seminaryjne oraz „fotografował się razem z Ks. Biskupem, Kapitułą i Duchowieństwem”. Wieczorem Ratti wziął udział w przedstawieniu przygotowanym przez alumnów seminarium na temat męczenników sandomierskich. Dzień później pożegnano go, bo udawał się na wizytę do Krakowa.

    Na pamiątkę otrzymał monografię dekanatów sandomierskich ks. J. Wiśniewskiego oraz widoki Sandomierza wydane przez księgarnię sióstr Chodakowskich, a „panie sandomierskie wręczyły mu piękny bukiet kwiatów”. Ciekawie kończy się relacja ks. J. Gajkowskiego, który pisze, że jeden z członków kapituły „wyraził życzenie, abyśmy go mogli oglądać niedługo w Polsce, ale już na stałym stanowisku nuncjusza Apostolskiego”. Życzenie kanonika spełniło się, ale tylko w części, bo 6 czerwca 1919 r. papież mianował go nuncjuszem w niepodległej Polsce, jednak już dwa lata później, 13 czerwca 1921 r., został arcybiskupem Mediolanu i kardynałem. Niespełna rok później po śmierci Benedykta XV podczas konklawe 6 lutego 1922 r. został wybrany na papieża.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół