• facebook
  • rss
  • Święte rekwizyty

    Andrzej Capiga, Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 10/2014

    dodane 06.03.2014 00:00

    Kanonizacja. – To było przeżycie z pogranicza metafizyki. Moment, który zapadł bardzo głęboko i na zawsze w świadomości i sercu, nadając mojemu życiu i pracy sens 
– mówi Cezary Łutowicz. – Ja odczuwałem tę chwilę również jako wielkie wyróżnienie, że mogłem wykonać dary dla tak wielkiej postaci jak Jan Paweł II.


    Ojciec święty gościł w diecezji sandomierskiej tylko jeden raz, pamiętnego 12 czerwca 1999 r. Ale wcześniej jako kard. Karol Wojtyła bywał na tym terenie parokrotnie, m.in. w Tarnobrzegu i Stalowej Woli. Po tych wizytach pozostał szereg cennych pamiątek. Przedstawimy dziś niektóre z nich.


    Słyszę bicie waszych serc


    Specjalne więzy złączyły przyszłego papieża Polaka ze Stalową Wolą. To tutaj 2 grudnia 1973 r. kard. Karol Wojtyła poświęcił kościół Matki Bożej Królowej Polski. Przewodniczył też Eucharystii. Do tej pory jej uczestnikom brzmią w uszach słowa skierowane do mieszkańców miasta, którzy tłumnie zjawili się w świątyni, mimo że ówczesna władza robiła wszystko, by do tego nie dopuścić (huta musiała pracować w niedzielę): „Słyszę w tej ciszy bicie waszych serc, które z powodzeniem zastąpiło dzisiaj bicie dzwonów”.
31 sierpnia 1998 r. Jan Paweł II podniósł stalowowolską świątynię do godności bazyliki mniejszej. Informuje o tym tablica nad drzwiami kościoła. Został też honorowym mieszkańcem Stalowej Woli; dostał, chociaż fizycznie nie odebrał, trzy róże wykonane przez artystę Cezarego Łutowicza ze srebra i krzemienia pasiastego. Mieszkańcy zaś postawili mu pomnik przed świątynią.
W 2010 r. otwarto również Muzeum bł. Jana Pawła II, powołane 4  listopada 2009 r. dekretem biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza. O ustanowienie tej placówki gorąco zabiegał ks. prof. Wilhelm Gaj-Piotrowki. W prace nad jego tworzeniem zaangażowały się parafia i kapituła konkatedralna, Muzeum Diecezjalne w Sandomierzu oraz Muzeum Regionalne w Stalowej Woli. Specjalnemu komitetowi czuwającemu nad przebiegiem przygotowań przewodniczył bp Edward Frankowski.
Muzeum składa się z dwóch działów. Pierwszy to duchowy testament papieża (fotografie i cytaty z papieskich wystąpień), drugi zaś pokazuje związek bł. Jana Pawła II z diecezją sandomierską. W muzeum zgromadzono wiele cennych pamiątek, w tym księgę parafialną z wpisem papieża „Miałem radość poświęcić ten kościół” z 12 czerwca 1999 r., a także papieski ornat z wizyty w Sandomierzu oraz replikę tronu z czarnego dębu, na którym siedział podczas posiłku w pałacu biskupim w Sandomierzu 12 czerwca 1999 r. (oryginał znajduje się w kościele parafialnym w Ulanowie).
Twórcą tronu jest artysta z Rudnika nad Sanem Jan Łyko. – Tron zamówiło u mnie Bractwo Miłośników Ziemi Ulanowskiej pw. św. Barbary. Drewno, czarny dąb wyłowiony z Sanu, podarował Wiktor Pityński. Dąb miał ponad 2 tys. lat. Wykonanie tronu zajęło prawie trzy i pół miesiąca. Za ten dar osobiście dziękował mi ówczesny ordynariusz sandomierski bp Wacław Świerzawski – wspomina wzruszony pan Jan.


    Cudowny zbieg okoliczności


    Po wizycie Jana Pawła II w Sandomierzu przedmioty służące przy sprawowaniu Eucharystii trafiły w różne miejsca naszej diecezji. Część z nich przechowywana jest w stalowowolskim muzeum, ale te największe służą od kilkunastu lat kapłanom i wiernym m.in. w kościele pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Połańcu, gdzie znajduje się mensa ołtarzowa, przy której ojciec święty odprawił Mszę świętą.
Ale do kościołów naszej diecezji trafiły także przedmioty z innych miast, w których Jan Paweł II gościł w 1999 r. Bezcenny skarb posiada parafia akademicka w Stalowej Woli. Są nimi marmurowy ołtarz i ambona, przy których Mszę św. 13 czerwca 1999 r. na placu Piłsudskiego w Warszawie sprawował Jan Paweł II, beatyfikując 108 męczenników II wojny światowej, w tym m.in. ks. Antoniego Rewerę i ks. kmdr. ppor. Władysława Miegonia. Niezwykła jest historia sprowadzenia ołtarza i ambony do hutniczego miasta. Opowiedział ją proboszcz parafii ks. dr Mariusz Kozłowski: – W 1999 r. diecezja warszawska zamówiła u jednej z firm kamieniarskich w Stalowej Woli ołtarz i ambonę. Po Eucharystii rozebrano je. Marmury zabrała z powrotem firma ze Stalowej Woli, która w sierpniu tegoż roku zwróciła się do bp. Edwarda Frankowskiego z ofertą ich odpłatnego przekazania. Zakup sfinansowała Fundacja Uniwersytecka, kosztowały 33 tys. zł. Wtedy odezwała się diecezja warszawska, naciskając na bp. Wacława Świerzawskiego o zwrot ołtarza i ambony – pamiątek po ojcu świętym. Ale bp Edward Frankowski zdecydował wtedy, że ołtarz i ambona znajdą się w powstającej właśnie akademickiej kaplicy. Napis na płycie głównej ołtarza pojawił się dokładnie w 20. rocznicę wypowiedzenia słów: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi... tej ziemi” przez Jana Pawła II. Na bocznych jego ścianach widnieją dwa herby – papieski i z pielgrzymki z 1999 r. – opowiada ks. Mariusz.
Ołtarz i kaplica to nie koniec związku parafii akademickiej z Janem Pawłem II. W 2005 r., po śmierci ojca świętego, stalowowolski KUL przyjął jego imię. Od 2011 r., po bea-
tyfikacji papieża Polaka, decyzją bp. Krzysztofa Nitkiewicza, parafia nosi wezwanie bł. Jana Pawła II. W tym samym roku, w październiku, do parafii sprowadzono relikwie jego krwi.
Ksiądz Mariusz Kozłowski wspomina również o jeszcze jednym niezwykłym wydarzeniu. – Podczas montażu multimedialnego zestawu w akademickiej kaplicy wypróbowano sprzęt. Wgrany miał tylko jeden film. Kiedy montażysta go puścił, ciarki przeszły mi po plecach; był to 5-minutowy film z Mszy św. w Warszawie w 1999 r., którą Jan Paweł II sprawował przy tym właśnie ołtarzu i kiedy wypowiedział słowa, które na nim widnieją... – zawiesza głos z przejęcia ks. Mariusz Kozłowski.


    Róże, list i statuetki


    Cezary Łutowicz, odkrywca i największy propagator krzemienia pasiastego jako kamienia jubilerskiego, czterokrotnie wykonywał specjalne dary dla Jana Pawła II. Sandomierski artysta jest autorem wspomnianego już srebrnego bukietu róż, który władze Stalowej Woli miały ofiarować ojcu świętemu podczas wizyty w Watykanie. – Przedstawiciele miasta wybierali się na audiencję do papieża m.in. z zamiarem ofiarowania mu pamiątkowego przedmiotu jako honorowemu obywatelowi Stalowej Woli – wspomina Cezary Łutowicz. – Przygotowali na tę okoliczność statuetkę, którą jednak uznali za mało odpowiednią dla takiej osobistości jak ojciec święty. Zaproponowałem wówczas wykonanie czegoś innego, bardziej okazałego. Pan Cezary zdecydował się na wiązankę z trzech srebrnych róż ułożonych na krzemieniu pasiastym. – Składając komuś wizytę i oddając honory, zwyczajowo wręczamy kwiaty, zatem jeden warunek już był spełniony, zwłaszcza że te gwarantowały, iż nigdy nie zwiędną. Wybór padł na róże jako kwiat papieski. Wykonałem je w bielonym chemicznie srebrze. Zależało mi, by były jedwabiście białe z uwagi na biel uznawaną za kolor przysługujący papieżowi.
Ze względu na przedłużającą się chorobę ojca świętego, a działo się to w pamiętnym roku 2005, termin wizyty był przekładany. Niestety, jak to czasami się zdarza, życie napisało swój scenariusz i bukiet róż nigdy nie trafił do rąk Jana Pawła II. – Pojawił się wówczas dylemat, co z nimi zrobić – mówi Cezary Łutowicz. – Przyjechali nawet do mojego domu urzędnicy, by wspólnie zdecydować o ich dalszym losie. Był pomysł, by umieścić je w konkatedrze, ale ostatecznie stanęło na tym, żeby przekazać je do muzeum, jako pamiątkę o dobrym, acz niezrealizowanym zamiarze. Warto nadmienić, że władze miasta wcześniej zamówiły piękne etui wykonane z safianowej skórki. Dzisiaj bukiet papieskich róż wzbogaca zbiory Muzeum bł. Jana Pawła II.
Cezary Łutowicz był również autorem dwóch pamiątek, które ojciec święty otrzymał w Sandomierzu, a jedna z nich znalazła swoje miejsce w prywatnych pokojach papieskich. – Z jednym z tych przedmiotów wiąże się pewna anegdota – opowiada sandomierski artysta. – Przyszedł do mojej pracowni elegancko ubrany pan z równie elegancką teczką i poprosił o wykonanie daru, który wręczą Janowi Pawłowi II pocztowcy. Mówił, że kilka osób głowi się już od paru tygodni nad tym, co to miałoby być. I wymyślili, że może srebrny dyliżans lub skrzynka pocztowa. Uznałem, że to niezbyt fortunny pomysł i podsunąłem myśl, by był to list umieszczony w kopercie z wygrawerowanymi danymi 
adresata, nadawcy, a także znaczkiem przedstawiającym sandomierską katedrę z odbitym stemplem pocztowym z datą 12 czerwca 1999 r. Pan był zszokowany, że w ciągu krótkiej chwili zaproponowałem tak fantastyczny pomysł, podczas gdy oni łamali sobie głowy od kilkunastu dni.
Podczas Mszy św. sprawowanej w Sandomierzu ojciec święty otrzymał jeszcze jeden dar, który wyszedł spod ręki Cezarego Łutowicza, była to figurka św. Jadwigi Królowej, ofiarowana przez sandomierskie Liceum Katolickie. I to właśnie ta statuetka tak bardzo ujęła papieża, że umieścił ją w swoich pokojach. – Nie wynikało to bynajmniej z zachwytu nad darem, ale z wielkiego nabożeństwa, jakie Jan Paweł II miał do Jadwigi Andegaweńskiej – dodaje skromnie artysta.
Czwartym przedmiotem, który trafił do rąk papieża, była również statuetka, Jana Długosza, ofiarowana podczas specjalnej audiencji w Watykanie przez przedstawicieli I Liceum Ogólnokształcącego Collegium Gostomianum w Sandomierzu.
Pan Cezary nigdy nie zapomni chwili, kiedy wykonane przez niego dzieła brał do swych rąk ojciec święty. – To niemal mistyczne przeżycie, nieporównywalne z niczym innym – podkreśla Cezary Łutowicz.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół