• facebook
  • rss
  • Siatkówka jest kobietą

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 09/2014

    dodane 27.02.2014 00:00

    Sport. Przeszły jak burza przez rozgrywki pierwszej ligi kobiet. Przed nimi mecze play-off i walka o awans do ORLEN Ligi.

    Trudno spokojnie usiedzieć na trybunach ostrowieckiej hali sportowej, gdy na boisku walczą miejscowe siatkarki. Dudniące bębny, gwiżdżące trąbki oraz nieustanny doping wiernych kibiców przez kilka miesięcy prowadził je od zwycięstwa do zwycięstwa. – Jesteśmy z naszymi dziewczynami na dobre i złe. Mieliśmy nadzieję na awans w ubiegłym roku, ale trochę do niego zabrakło. Myślę, że tym razem się uda i wskoczą do siatkarskiej ekstraklasy, bo zdecydowanie na to zasługują – podkreśla Adam Kaczor, kibic ostrowieckiej drużyny.

    Rzeczywiście, obecny sezon był niezwykle udany dla miejscowych siatkarek. Do tej pory nie uległy żadnej pierwszoligowej drużynie, choć przed nimi jeszcze jeden mecz. Jednak o awansie do ORLEN Ligi zadecydują mecze barażowe.

    Taktyka i elastyczność

    – Na razie jeszcze nie myślimy o ostatecznym sukcesie. Trzeba mieć chłodną głowę na mecze play-off. Jednak nie ukrywam, że ten sezon był bardzo udany. To efekt wielkiej pracy, którą włożyli zawodniczki i cały sztab szkoleniowy, aby forma była równa podczas wszystkich rozgrywek ligowych. Zgodzę się, że jesteśmy na bardzo dobrej pozycji lidera, lecz jeszcze w ostatecznej rozgrywce trzeba będzie wykazać naszą wyższość –studzi emocje Dariusz Parkitny, trener zespołu. Na taki wynik trzeba rzeczywiście zapracować. Siatkarska codzienność to kilka godzin treningu na boisku, gdzie ćwiczone są technika, schematy rozgrywanych akcji oraz konkretne zagrywki. – Cały tydzień jest skrupulatnie zaplanowany. Jesteśmy drużyną wyczynową, czyli siatkówka to dla nas, oprócz pasji, praca, dlatego poświęcamy jej cały czas i serce – podkreśla Iwona Kosiorowska, kapitan drużyny. – Uprawianie sportu to bardzo specyficzny zawód, któremu trzeba poświęcić nie tylko siły fizyczne, ale i serce. Ja pokochałam siatkówkę, więc gra jest dla mnie wielką radością, a jak mi za to jeszcze płacą, to już jest super – dodaje z uśmiechem. Każdy trening rozpoczyna solidna rozgrzewka pod okiem trenerów i fizjoterapeuty, który czuwa także nad zdrowiem zawodniczek. – Sportowa forma i zdrowie to duża część sukcesu, dlatego trenujemy raz, a nawet dwa razy dziennie. Wszystko jest zaplanowane tak, aby dziewczęta były optymalnie przygotowane do meczu i by ich forma trwała przez cały sezon – podkreśla trener. I tak poniedziałek to czas na odnowę biologiczną i regenerację sił po weekendowych meczach. – Tutaj rozpoczyna się nasza ciężka praca fizjoterapeutów. Trzeba organizmy zawodniczek przywrócić do równowagi statycznej po dużym wysiłku i przygotować na treningi. Siatkówka jest pięknym i bezpiecznym sportem, jednak jak wszędzie i tu zdarzają się kontuzje. Jako lekarze musimy dużo rozmawiać z zawodniczkami, czasem stajemy się ich powiernikami, to sprzyja dobrym relacjom w drużynie – wyjaśnia Witold Kozioł, fizjoterapeuta zespołu. Wtorek i środa to treningi doskonalące technikę indywidualną, najczęściej prowadzone w zespołach dwu-, trzyosobowych. Wypróbowywane są konkretne zagrania, serwisy, umiejętności gry blokiem. Czwartek to trening zespołowy, ćwiczone są ustawienia drużyny, opracowywanie taktyki. Piątek to czas przygotowania strategii na najbliższy mecz, poznanie przeciwnika, ustalanie stylu gry i szukanie sposobu na zwycięstwo. – Często słyszymy, że siatkówka to sport taktyczny. I tak, i nie. Z jednej strony trzeba mieć opracowaną konkretną taktykę, ale zawodniczki muszą być elastyczne i przygotowane na to, co przynosi konkretny mecz, styl gry przeciwnika i nasza dyspozycja – podkreśla D. Parkitny.

    Zawód czy pasja?

    – Można powiedzieć, że całe nasze życie upływa pod siatką. Jednak umiejętnie łączymy życie codzienne z pasją, którą jest siatkówka, i zawodowym uprawianiem sportu. Treningi są praktycznie przez cały rok, więc każda z nas wolne chwile stara się maksymalnie poświęcić dla siebie. Ja najczęściej wolną niedzielę spędzam z rodziną i dzieckiem, które bardzo mnie potrzebuje. Nie było też łatwo wrócić do pełni formy po urlopie macierzyńskim, ale ja uwielbiam siatkówkę i dlatego jest ona częścią mojego życia – podkreśla Iwona Kosiorowska. Dla wielu zawodniczek zawodowy sport to także nieustanna emigracja za pracą. – Moja historia z siatkówką zaczęła się już w szóstej klasie podstawówki, a na pierwszy trening poszłam za namową koleżanki, i tak się zaczęło. Dziś siatkówka to całe moje życie i czasem mam wrażenie, że zaniedbuję wiele spraw na rzecz sportu. Czasem tego żałuję, ale na chwilę obecną to dla mnie najważniejsze. Aby grać w Ostrowcu, musiałam opuścić rodzinne poznańskie strony, ale taki styl życia narzuca sportowe zawodowstwo. Często trzeba pakować buty i ruszać za drużyną – opowiada Kamila Ganszczyk. Wiele zawodniczek mówi, że przywykły do życia na walizkach. – Pochodzę z pobliskich Kielc. Związek z siatkówką miałam już w gimnazjum. Potem była Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu i gra w kolejnych klubach: w Pszczynie, Policach, a teraz w Ostrowcu Świętokrzyskim. To dla mnie pasja i praca, dlatego trzeba nieustannie się rozwijać i myśleć o kolejnym sezonie. Czasem kontuzje krzyżują plany, ale dziś nie zdecydowałabym się na inny sport – podkreśla Magdalena Soter. Mimo napiętego terminarza rozgrywek i codziennych treningów wiele zawodniczek łączy grę ze studiowaniem. – Historię ze sportem rozpoczęłam od judo, a na siatkówkę poszłam, bo myślałam, że nie będzie trzeba dużo biegać, czego nie lubię. Okazało się zupełnie inaczej, ale siatkówka mnie ujęła i dziś nie wyobrażam sobie życia bez niej – z uśmiechem wspomina Ewelina Tobiarz. – Tutaj zapominam o problemach, mogę się odstresować i nabrać sił na studiowanie, dlatego cieszę się, że mogę łączyć pasję, którą jest sport, z kontynuowaniem nauki – dodaje.

    Pot, krew i serce

    Pytając zawodniczki o tajemnicę sukcesu AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Świętokrzyski*, można usłyszeć powtarzającą się odpowiedź, że siłą napędową jest kolektyw, który tworzą. – Każda z nas ma swoje osobiste predyspozycje i talenty, które złożone w jedno tworzą niezwykłą ekipę. Siła zespołu to wiara w sukces, i nawet gdy jest źle, to po oczach można wyczytać, że damy radę – podkreśla kapitan zespołu. O sile siatkowego teamu z Ostrowca można się przekonać podczas prawie każdego meczu, gdzie zawodniczki dają wszystko z siebie, aby osiągnąć sukces. – Nie lekceważymy żadnego przeciwnika i nie odpuszczamy żadnej piłki. Na boisku zostawiamy pot, krew i serce. Nasza siła to zespołowość, jedna za drugą poszłaby w ogień, oraz profesjonalność w podejściu do obowiązków, co daje efekty punktowe i radość kibiców – opowiada Ewelina Tobiarz. Grając na pozycji rozgrywającej, wie, jak wiele w grze zależy od sprytu i refleksu. – Na tej pozycji trzeba być szybkim i przebiegłym. Trzeba szybko rozeznać sytuację i kombinować, jak zagrać, aby zmylić przeciwnika. W komunikacji pomagają nam umowne znaki palcami, którymi informuję koleżanki, jaki schemat mamy zagrać w danej akcji – zdradza pani Ewelina. To właśnie dzięki tym znakom, przy gorącym dopingu kibiców i całej wrzawie w hali sportowej, siatkarki mogą się bezbłędnie komunikować bez słów. – Tajemnicą sukcesu jest odpowiednie budowanie zespołu. Oczywiście, podstawową rzeczą są umiejętności i poziom sportowy każdej z zawodniczek, jednak nie mniej ważne są mentalność i charakter. Zadaniem trenera jest nakreślić cel drużynie i drogi jego realizacji oraz stworzyć dobrą atmosferę w zespole – stwierdza trener. Zawodniczki podkreślają, że siatkówka, szczególnie kobieca, jest zmienna jak one same. – Jak to w sporcie, raz idzie gra, raz nie. Ważne jest zawsze umotywowanie drużyny. Gdy idzie, trzeba pracować nad utrzymaniem koncentracji i nie dać wybić się z rytmu, a gdy tracimy punkty, trzeba umotywować je do wysiłku, aby poprawić styl gry. W kobiecej siatkówce krzyk nic nie pomoże, dziewczęta są delikatne, choć bardziej oddane drużynie niż mężczyźni. Siłą zespołów kobiecych jest umiejętna konsolidacja – wymienia trener.

    Ambitne cele

    Niewątpliwie dla całej ostrowieckiej ekipy siatkarskiej celem najbliższych tygodni jest zwycięstwo w meczach play-off i awans do ORLEN Ligi, gdzie czeka ich sprawdzian z najlepszymi zespołami Polski. – Najsilniejszym przeciwnikiem wydaje się K.S. Developres Rzeszów. Jest to bardzo fajny zespół i przede wszystkim dobrze poukładany. Ale to nie znaczy, że inne drużyny nie są mocne. Faza play-off jest bardzo ciężka i rządzi się swoimi prawami – przypomina Małgorzata Ślęzak, atakująca zespołu. Poza boiskiem zespół wraz ze sztabem pilotuje kilka akcji promujących siatkówkę. – Wspomagamy kilka powstałych na terenie miasta SOS-ów, czyli Szkolnych Ośrodków Sportu, gdzie młodzież objęta jest specjalnym programem kultury fizycznej. Cieszą także powstające klasy sportowe w szkołach średnich, gdzie mogą rozwijać się młode talenty – wyjaśnia Dariusz Parkitny. – Zachęcamy młodzież, by stawiała sobie ambitne cele i rozwijała pasje. To pomaga ogromnie w życiu, które czasem jest jak sport, i często trzeba wiele się natrudzić, aby osiągnąć sukces – podsumowuje Iwona Kosiorowska, kapitan zespołu.•

    * Akademicki Zespół Sportowy Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości Klubu Sportowego Zakładów Ostrowieckich Ostrowiec Świętokrzyski

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół