• facebook
  • rss
  • To nie lipa

    dodane 13.02.2014 00:00

    200 metrów pod ziemią w Lipie ukryty jest ponoć prawdziwy skarb – duże ilości wody bogatej w siarkowodór. – Teren pod odwierty jest już czyszczony. Prawdopodobnie zaczną się one jeszcze w lutym – mówi Zdzisław Wójcik, burmistrz Zaklikowa.

    Gmina Zaklików wiąże swoją przyszłość z rozwojem turystyki i lecznictwa opartego na dużych pokładach siarkowodoru. Przed II wojną światową Zaklików był już miejscowością uzdrowiskowo-leczniczą z pensjonatami, do których przyjeżdżali kuracjusze z Lublina i Kraśnika. Lecznictwu sprzyja również położenie wśród iglastych lasów, które wydzielają moc eterycznych olejków.

    Ze względu na dużą liczbę rybnych stawów, okolice Zaklikowa nazywane są potocznie Mazurami Podkarpacia. Jest też zalew w kotlinie rzeki Sanna i zamek. Takie są plusy. A minusy. Przede wszystkim brak bazy noclegowej. W mieście jest jednak sporo pustostanów, które, zdaniem Zdzisława Wójcika, można by wykorzystać w tym właśnie celu. W dalszej perspektywie trzeba wyznaczyć miejsce pod pole namiotowe oraz przebudować molo nad zalewem. Dla burmistrza Zaklikowa priorytetowym zadaniem jest jednak uzyskanie przez Lipę statusu miejscowości uzdrowiskowej. W latach 60. ub. wieku była już decyzja o powstaniu w Lipie uzdrowiska. Stężenie siarkowodoru w wodzie było ponoć największe w kraju. Budowa nie doszła do skutku z niewiadomych przyczyn. Wkrótce w Lipie rozpoczną się odwierty. – Jeżeli potwierdzą się wyniki z lat 60., woda w Lipie z zawartością ok. 170 mg siarkowodoru na litr byłaby drugą w Polsce, zdecydowanie wyprzedzając Busko („zaledwie” 50 mg/l). Zdaniem dermatologów ze Stalowej Woli, Zaklików 200 m pod ziemią ma prawdziwe bogactwo – podkreśla Zdzisław Wójcik. Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Rozwoju Miejscowości Lipa-Zdrój Jerzego Drzewi, budowa uzdrowiska idzie zbyt wolno. Prezes narzeka też na brak współpracy z burmistrzem Zaklikowa. Uważa, że ostatnie 3 lata zostały zmarnowane, gdyż nie wykorzystano możliwości pozyskania unijnych pieniędzy na ten cel. Jest też zdziwiony, że odwierty w poszukiwaniu siarkowodoru będą robione na działce gminnej, na której jest gminna oczyszczalnia ścieków, a nie na tej, którą dysponuje stowarzyszenie. – Lipa leży nad rzeką Złodziejką. Miejmy nadzieję, że nie powtórzy się historia z lat 60. i ktoś inny po raz kolejny nie podkradnie Lipie pomysłu – niepokoi się Jerzy Drzewi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół