• facebook
  • rss
  • Wytarty próg

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 06/2014

    dodane 06.02.2014 00:00

    To jedna z najstarszych świątyń w okolicy. Według legend, powstała na dawnym pogańskim wzgórzu kultowym, z którego obecnie roztacza się widok na sady.

    Dziś Samborzec to ogrodnicze centrum regionu. Tutaj każda równina, wzgórze czy dolina obsadzone są owocowymi drzewkami lub olbrzymimi zagonami warzywnymi. Zdecydowana większość mieszkańców to wykwalifikowani sadownicy, którzy od jakiegoś czasu, tworząc grupy producenckie, coraz śmielej wchodzą nie tylko na krajowy rynek, ale i cenieni są na zagranicznych giełdach.

    Kawał historii

    Pierwsze wzmianki o samborzeckiej świątyni datowane są na XIII wiek. Ufundował ją Paweł Samborzecki, dziedzic, który wspominany jest w dokumencie księcia krakowskiego Leszka z roku 1284. Sam Jan Długosz określa miejscowy kościół jako „starożytny, pod wezwaniem św. Trójcy poświęcony”. W kronikach podatkowych znajdujemy zapisy, że wieś Samborzec była królewszczyzną, czyli podlegała bezpośrednio pod władcę. Przez długi czas kościołem i parafią kierowali sandomierscy jezuici. Pośród długiej listy znamienitych proboszczów odnajdujemy ks. Kajetana Kwitka, który brał czynny udział w powstaniu styczniowym, służąc pod Marcinem Borelowskim ps. Lelewel, brał udział w kilku potyczkach. W 1902 r. odznaczony został krzyżem „Pro Ecclesia et Pontifice”. – Dotyk historii czuje się w kościele prawie na każdym miejscu. Szczególnie, gdy wchodzi się przez wiekowe drzwi z zabytkowym portalem. Wytarte kamienie świadczą o tym, jak wiele osób przez wieki przekraczało progi tej świątyni – mówi ks. Marian Kowalski, proboszcz, wskazując zabytkowy portal.

    Pójdziemy na górę

    Bardzo charakterystyczne jest umiejscowienie świątyni. Powstała na wzgórzu, z którego roztacza się niepowtarzalny widok na dolinę Wisły. – Pierwsze, co przychodzi na myśl, gdy trzeba pokonać blisko setkę schodów, aby dostać się do kościoła, to słowa Psalmu „Pójdziemy na górę Pana”. Takie umiejscowienie kościoła jest bardzo malownicze, ale nastręcza także problemy, szczególnie osobom starszym, którym trudno pokonać znaczne wzniesienie – opowiada proboszcz. Ostatnio parafianie wraz z nowym proboszczem uporządkowali wzgórze, usuwając chaszcze i zagrażające bezpieczeństwu drzewa. – Kościół jest teraz widoczny już z daleka. Na wiosnę chcemy nasadzić ozdobne krzewy, aby zabezpieczyć skarpę i nadać jej piękny wygląd – dodaje ks. M. Kowalski. Stojąc na świątynnym wzgórzu, można podziwiać okoliczne owocowe sady. To główne źródło utrzymania parafian. – Nasze ja- błka stały się głównym produktem i regionalnym znakiem. Kiedyś problemem był ich zbyt. Dziś łączymy się w grupy producenckie, które stają się dużą szansą na lepszy i konkurencyjny handel – wyjaśnia Mateusz Barski, sadownik z okolic Samborca. Niestety, niestabilny rynek i kapryśna często pogoda sprawiają, że nie zawsze produkcja pozwala zapewnić utrzymanie całej rodzinie. Coraz liczniejsza staje się emigracja zarobkowa. Odbywa się to szczególnie poza sezonem ogrodniczym. To pozwala rodzinom uzupełnić budżet. – Związanie z ogrodnictwem i pracą na roli sprawia, że parafianie doskonale wiedzą, że ogrodniczy sukces nie zależy tylko od pracy ich rąk, ale także od Bożego błogosławieństwa. To zbliża ich do Boga – podkreśla proboszcz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół