Lasowiacka noc świętojańska

Marta Woynarowska

|

Gość Sandomierski 26/2019

dodane 27.06.2019 00:00

Kapryśna pogoda pokrzyżowała nieco plany organizatorów Tarnobrzeskiej Sobótki, nie zniweczyła jednak trudu młodszych i starszych artystów.

Spektakl zachwycił bogactwem form. Spektakl zachwycił bogactwem form.
Marta Woynarowska /Foto Gość

Na scenie Tarnobrzeskiego Domu Kultury, a nie jak zamierzano w parku dzikowskim, młodzież ze Studia Tańca i Ruchu „Fram” oraz tancerze z byłego Zespołu Pieśni i Tańca Siarkopolanie wystawili spektakl „Czary-Mary”.

Artyści przenieśli widzów w lasowiacki świat nieistniejącej już wioski Machów, a przewodniczką po nim stała się Maria Kozłowa, nieżyjąca poetka, regionalistka, kultywująca tradycje Lasowiaków. – Dzięki życzliwości Olka Dyla mogliśmy skorzystać z jego filmu „Ludzie z martwych pól”, którego bohaterką jest Maria Kozłowa, córka przedwojennego senatora Wojciecha Wiącka, której towarzyszą członkinie założonego przez nią Zespołu Obrzędowego Lasowiaczki. Spektakl oparliśmy na wierzeniach, zwyczajach mieszkańców Machowa – mówił Dariusz Chmielowiec, kierownik i choreograf „Framu”. – Nie ukrywam, że postać, twórczość i dorobek pani Kozłowej są dla nas niewyczerpanym źródłem inspiracji. W niedzielę natomiast na placu Bartosza Głowackiego wystąpiły maluchy z „Framu” oraz Zespół Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy” z Samorządowego Centrum Kultury z Mielca.