Znał swoje owce

Andrzej Capiga Andrzej Capiga

dodane 18.12.2018 16:56

Dziś przypada szósta rocznica śmierci ks. Jerzego Warchoła, kapelana ludzi pracy w Stalowej Woli.

Rocznica Rocznica
Ks. Jerzy Warchoł, drugi z lewej, przed tablicą bł. ks. Jerzego Popieluszki
NSZZ "Solidarność" Ziemia Sandomierska

Ks. Jerzy był też budowniczym i proboszczem kościoła pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli. W świątyni tej, na ścianie obok ołtarza, widnieje tablica jemu poświęcona - dar parafian.

- Ks. Jerzy szedł między ludzi ze swoją posługą. Jednoczył ich. Był człowiekiem dobrym, życzliwym, pomocnym i niczego nie oczekującym. Był dobrym pasterzem, które znał swoje owce: z imienia, nazwiska a nawet adresu - wspomina swojego poprzednika ks. Krzysztof Kida, obecny proboszcz parafii Opatrzności Bożej w Stalowej Woli.

Imieniem ks. Jerzego Warchoła nazwane zostało rondo, które znajduje się na skrzyżowaniu ulic Poniatowskiego oraz Komisji Edukacji Narodowej w Stalowej Woli, nieopodal świątyni, w której ksiądz Jerzy, zwany przez wiernych kapłanem o wielkim sercu (taki napis widnieje na jego nagrobku), pełnił swoją duszpasterską posługę.

- Ks. Jerzy Warchoł potrafił dotrzeć do serc i uczuć pracowników Huty „Stalowa Wola”. Nasz duszpasterz ludzi pracy mówił do nas językiem zrozumiałym i prostym, a jednocześnie zapadającym na długo i głęboko w serce. Ksiądz Jerzy dobrze znał i rozumiał sprawy środowiska pracowników huty. Zawsze skromny i otwarty, ciepły i przyjazny, pomagający tak wielu ludziom. Dobry duszpasterz i człowiek, i takim pozostaje w pamięci pracowników, mieszkańców Stalowej Woli i parafian - powiedział Henryk Szostak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Huty Stalowa Wola

Podczas wieczornej Mszy św. w kościele Opatrzności Bożej wierni modlili się w intencji ks. Jerzego Warchoła.