Przygotowują się do referendum

Marta Woynarowska Marta Woynarowska

dodane 11.08.2018 11:29

- Ostrożnie podchodzimy do propozycji pana marszałka - mówi Halina Sasiela-Błażejczak.

Przygotowują się do referendum Czy będzie strajk, o tym zdecyduje wynik referendum Marta Woynarowska /Foto Gość

Pod koniec tygodnia dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu, gdzie nadal trwa spór zbiorowy Zakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych z pracodawcą, przedłożyła związkom zawodowym projekt zarządzenia, według którego podwyżka dla pracowników ma być uznaniowa. - Będzie realizowana w ramach puli środków stanowiących iloczyn kwoty 300 zł brutto i aktualnej liczby etatów przeliczeniowych pracowników danej komórki. Propozycje podwyżki będą przedstawiać kierownicy oddziału lub przełożeni, a będzie ona zależeć od aktualnego poziomu wynagrodzenia zasadniczego, rodzaju wykonywanej pracy, kwalifikacji, ilości i jakości świadczonej pracy - mówi H. Sasiela-Błażejczak, przewodnicząca ZOZ OZZPiP w tarnobrzeskim szpitalu. - W zarządzeniu nie ma ani słowa o kolejnych transzach. Odnosimy wrażenie, że po prostu jest to kolejny bubel przygotowany na potrzebę chwili. Jest to wykorzystywanie pracowników i manipulowanie opinią publiczną, stwarzanie propagandy sukcesu. Pracownicy szpitala po raz kolejny czują się oszukani i wykorzystani w grze politycznej, a to jest niemoralne i nieetyczne. Znowu odnosimy wrażenie, że zostałyśmy z niczym.

Podpisanie protokołu rozbieżności po pierwszej turze mediacji otworzyło pielęgniarkom i położnym drogę do zgodnego z prawem protestu. Obecnie mogą przeprowadzić dwugodzinny strajk ostrzegawczy. O tym, czy przystąpić do strajku, zdecydują podczas referendum, do którego się przygotowują.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, która odbyła się w tarnobrzeskim szpitalu, marszałek podkarpacki Władysław Ortyl poinformował, że Zarząd Województwa zalecił dyrektorowi Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu przyznać podwyżki wszystkim jego pracownikom, nie tylko pozostającym w sporze członkom ZOZ OZZPiP. Jak uzasadnił, przyznanie podwyżek pielęgniarkom i położnym mogłoby skutkować wystąpieniem z takimi samymi żądaniami innych grup pracowników szpitala. Ponadto rozwiązanie sprawy regulacji płacowych miało istotne znaczenie dla podpisania umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego na kredyt restrukturyzacyjny dla szpitala w Tarnobrzegu (umowa została podpisana 9 sierpnia).

Przygotowują się do referendum   Dyrektor Wiktor Stasiak przedstawił propozycję podwyżek Marta Woynarowska /Foto Gość Dyrektor tarnobrzeskiego szpitala Wiktor Stasiak poinformował podczas konferencji, że mając zgodę i wsparcie Zarządu Województwa, postanowił zarządzeniem z mocą od 1 sierpnia br. wprowadzić wzrost wynagrodzeń w trzech transzach. Pierwsza, wynosząca średnio 300 zł brutto, miałaby obowiązywać od 1 sierpnia, druga - 200 zł - od przyszłego roku i trzecia - 250 zł - od 2020 r. Podwyżki, jak zaznaczył W. Stasiak, warunkowane byłyby sytuacją ekonomiczną szpitala. Zapowiedział jednocześnie, że opracowywany jest regulamin przyznawania podwyżek, które miałyby być uwarunkowane stażem, zaangażowaniem w pracę. W sumie, jak zaznaczył podczas wspomnianej konferencji Stanisław Kruczek, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, w 2020 r. podwyżka dla pielęgniarek i położnych brutto wyniosłaby 2190 zł, dla pozostałych pracowników - 1304 zł. - Będzie to zatem więcej niż żądają obecnie pielęgniarki - stwierdził S. Kruczek.

- Skąd panu wicemarszałkowi wzięła się taka kwota, nie wiem. Ponieważ przeliczając propozycje owych trzech transzy, żadną miarą taka suma nam nie chciała wyjść - dziwi się H. Sasiela-Błażejczak. Zdziwienie strony związkowej budzi także nagła hojność zarządu, który jeszcze przed kilkunastoma tygodniami podkreślał złą sytuację finansową tarnobrzeskiego szpitala. - Teraz nagle okazuje się, że nie jest wcale tak tragicznie, jak nam to przedstawiano i lecznicę stać na podwyżki nie tylko dla pielęgniarek i położnych, ale dla wszystkich pracowników. A przecież wciąż słyszałyśmy, że brakuje pieniędzy dla nas - zauważa H. Sasiela-Błażejczak.

Wojewódzki Szpital w Tarnobrzegu, jak podkreślił podczas konferencji W. Ortyl, jako jedyny na Podkarpaciu wykazuje stratę, choć jest ona niewielka - w chwili obecnej opiewa na 2,3 mln zł, to jest o 900 tys. mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Zaznaczył jednocześnie, e zgoda na pierwotne żądania podwyżek w wysokości 1500 zł gwałtownie pogorszyłaby sytuację finansową lecznicy.

Zapowiedziane podwyżki wynikają z porozumienia zawartego w Szpitalu Klinicznym nr 2 w Rzeszowie, które miało być rekomendacją dla wszystkich szpitali podległych pod Urząd Marszałkowski, w tym także dla lecznicy tarnobrzeskiej. Przewodnicząca ZOZ OZZPiP zaznacza jednak, że sytuacja pielęgniarek i położnych w Szpitalu Klinicznym nr 2 jest diametralnie odmienna, gdyż wynagrodzenia tarnobrzeskiego białego personelu zupełnie nie przystają do wynagrodzeń ich koleżanek z Rzeszowa, które są dużo wyższe. Ponadto jest to placówka posiadająca zupełnie odmienny kontrakt i funkcjonująca na innych zasadach.

Tarnobrzeskie pielęgniarki i położne swoich żądań nie sprowadzają tylko do podwyżek, ich ważną częścią są oczekiwania dotyczące podwyższenia odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych, sięgający obecnie 2 proc., oraz lepszych warunków pracy. Udało się już dopracować postulat odejścia od kwartalnego rozliczania grafików pracy na rzecz dwumiesięcznego, który wejdzie w życie od 1 października.

- Są to propozycje obejmujące także innych pracowników szpitala, nie tylko nas - podkreśla H. Sasiela-Błażejczak. - Kilkanaście lat temu zrezygnowaliśmy z funduszu, by ratować sytuację szpitala, a przecież z jego pieniędzy korzystają przede wszystkim grupy najsłabiej uposażone, w tym m.in. panie salowe, kucharki.

Przygotowują się do referendum   Konferencja prasowa z udziałem marszałka Władysława Ortyla Marta Woynarowska /Foto Gość Oburzenie strony związkowej wywołało stwierdzenie zawarte w oświadczeniu Zarządu Województwa z 6 sierpnia, w którym napisano, że negatywnie należy ocenić stanowisko strony związkowej niewyrażającej zgody na podwyższenie w ramach sporu zbiorowego wszczętego przez ZOZ OZZPiP wynagrodzeń zasadniczych dla wszystkich pracowników szpitala. - Pan marszałek, jako osoba wykształcona, powinien czytać ze zrozumieniem. Tymczasem został wyrwany z kontekstu fragment zdania z protokołu rozbieżności. Przecież my wyraźnie twierdziłyśmy, że nie mamy formalnego upoważnienia innych grup związkowych do ich reprezentowania i decydowania. Ponadto w sporze zbiorowym pozostajemy tylko my i możemy podejmować decyzje tylko w imieniu naszego związku - zaznacza przewodnicząca ZOZ OZZPiP w tarnobrzeskim szpitalu.