Dobry mąż od patrona

Andrzej Capiga

|

Gość Sandomierski18/2018

publikacja 03.05.2018 00:00

Kamienna figura przedstawiająca Oblubieńca Maryi stanie w centralnym miejscu kościelnego placu w Kotowej Woli. Parafia ta od samego początku, czyli od 1972 roku, jest bowiem pod jego wezwaniem.

Ks. Robert Broś  przed obrazem  patrona parafii. Ks. Robert Broś przed obrazem patrona parafii.
Andrzej Capiga /Foto Gość

Kotowa Wola pierwotnie należała do parafii Zaleszany, a następnie do parafii Zbydniów. Na początku kapłani odprawiali Eucharystie w małej przydrożnej kapliczce obok szkoły, klika razy w miejscowym dworze, a przez następne lata w opuszczonym spichlerzu, który powoli przystosowano do potrzeb świątyni.

Nowenny i pielgrzymki

W latach 80. kościół został rozbudowany, do czego w znacznej mierze przyczynił się ks. Piotr Palacz, poprzedni proboszcz, który pracował w Kotowej Woli przez 23 lata. On też dbał o rozwój kultu św. Józefa w parafii. Od półtora roku obowiązek ten spoczywa już na barkach ks. Roberta Brosia. Kotowa Wola to niewielka parafia licząca około 700 wiernych. Mieszkańcy oddają się pod opiekę swojego patrona podczas cotygodniowych (środy) nowenn do św. Józefa Robotnika. – W ten dzień zaraz po Eucharystii wystawiamy Najświętszy Sakrament. Modlimy się wtedy za Kościół, Ojca Świętego, rodziny. Wierni gromadzą się wówczas licznie w świątyni. Nowenna jest także co roku, jak w całym Kościele, przed 19 marca. Przed parafialnym odpustem, który przypada 1 maja, przeżywamy natomiast triduum. W tym roku modlitwy przygotowujące do parafialnego święta zaczęliśmy w sobotę 28 kwietnia, a skończyliśmy spowiedzią w poniedziałek. Na odpustową Sumę przybywają wierni także z okolicznych parafii, w tym ze Zbydniowa, Zabrania czy Zaleszan. W parafii prężenie działa również róża św. Józefa, do której należy 16 mężczyzn. W Roku św. Józefa w parafii narodził się też pomysł corocznych wakacyjnych (w lipcu) pielgrzymek autokarowych do Kalisza, do polskiego sanktuarium tego świętego – wylicza ks. Robert.

Małe cuda

W parafialnym kościele w Kotowej Woli są dwa obrazy św. Józefa. Jeden, w ołtarzu głównym, nieznanego autora, który przedstawia małego Jezusa pomagającego swojemu opiekunowi św. Józefowi w stolarskim warsztacie; podaje mu deskę. Proboszcz mocno zastanawia się nad namalowaniem w przyszłości innego, o większej artystycznej wartości. Pierwsza próba podmiany obrazu podjęta przez jego poprzednika nie powiodła się; starsi mieszkańcy uznali nowy obraz za zbyt abstrakcyjny. Zawisł więc w przedsionku kościoła pod chórem. Przedstawia Jezusa strugającego krzyż. Niezależnie do którego obrazu wierni się modlą, św. Józef zawsze ich wysłuchuje. – Nie są to jakieś spektakularne rzeczy, cudowne uzdrowienia, ale wierni zgłaszali mi na przykład, że modlili się o zgodę i jedność w rodzinie i ona następowała. Ktoś na coś cierpiał, jakaś rana na nodze, która puchła i ropiała, i otrzymał od św. Józefa łaskę uzdrowienia. Młoda kobieta modliła się o dobre zamążpójście i wymodliła sobie dobrego, spokojnego człowieka. Nie prowadzimy księgi uzdrowień, ale może Rok św. Józefa to dobry czas, aby ją założyć – dodaje ks. Robert Broś. W Roku św. Józefa parafianie z Kotowej Woli zamierzają postawić swojemu patronowi kamienną figurę. Stanie w centralnym miejscu na kościelnym placu. – Wierni wyszli nawet z inicjatywą, aby podczas najbliższego odpustu ogłosić, że taca z niego będzie przeznaczona na ten cel. W zbieranie funduszy szczególnie mają zaangażować się mieszkający we wsi imiennicy świętego – zapewnia proboszcz.