Chleb omaszczony miłością

ks. Tomasz Lis

|

Sandomierski 09/2016

publikacja 25.02.2016 00:00

– Najczęściej człowiek najpierw gubi Boga, potem ta jego bieda duchowa przeradza się w materialną. Dlatego nie wystarczy dać tylko dach nad głową i ciepły posiłek – podkreśla ks. Michał Józefczyk, twórca domu.

 W Domu Matki Teresy z Kalkuty wiele osób znajduje spokojną starość… i rodzinną życzliwość personelu W Domu Matki Teresy z Kalkuty wiele osób znajduje spokojną starość… i rodzinną życzliwość personelu
ks. Tomasz Lis /Foto Gość

W tym domu drzwi się praktycznie nie zmykają. Jedni wchodzą ze spuszczoną głową, zmarznięci, głodni i upokorzeni po raz kolejny przez życie. Inni wychodzą już z weselszą twarzą, trochę obmyci, w lepszym ubraniu i najważniejsze – najedzeni. Tak jest codziennie. Przez noclegownię działającą przy parafialnym Domu im. Matki Teresy z Kalkuty przewijają się dziesiątki osób. Jedni zatrzymują się tutaj na dłużej, chcąc mieć stały dach nad głową, dla innych to tylko przejściowe schronienie.

Naprzeciw trudnościom

– Nie mogliśmy być obojętni wobec tych, którzy przychodzili, prosząc o chleb lub nocleg. Początkowo nocowali na korytarzach w dolnej części kościoła, lecz gdy powstało hospicjum, musieliśmy myśleć nad jakimś nowym lokum. I tak dzięki Opatrzności Bożej powstał ten dom, który niesie pomoc tak wielu ludziom – opowiada ks. Michał Józefczyk, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mało kto mógłby uwierzyć, że w Tarnobrzegu tak szybko wzrośnie problem bezdomności i ubóstwa części społeczeństwa.