Dokąd zmierzasz, oświato?

Marta Woynarowska

|

Gość Sandomierski 48/2015

publikacja 26.11.2015 00:00

Edukacja. Czy możemy się spodziewać, że na najbliższej sesji Rady Miasta nie będzie przedstawiona uchwała intencyjna o likwidacji Przedszkola nr 6? – pytała prezydenta Tarnobrzega radna Anna Pekar.

Debata oświatowa w Tarnobrzegu nie przyniosła żadnych konkretnych rozwiązań Debata oświatowa w Tarnobrzegu nie przyniosła żadnych konkretnych rozwiązań
Marta Woynarowska /Foto Gość

W odpowiedzi od włodarza miasta, przy licznej grupie świadków, otrzymała zapewnienie, że nic takiego się nie stanie. A jak będzie, czas pokaże. Przez polskie miasta i wioski przetacza się od kilku lat fala zamykania szkół, w mniejszym stopniu przedszkoli. Nie omija ona również naszej diecezji. A że sprawa jest drażliwa, to i gorących dyskusji na ten temat nie brakuje. W trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej obecny prezydent Tarnobrzega Grzegorz Kiełb zapowiadał inwestowanie w oświatę, nie zaś oszczędzanie na niej. Były również zapewnienia, iż nie dojdzie do zamykania przedszkoli i szkół.

Tymczasem w niespełna rok po objęciu władzy obecna ekipa, przyparta do muru przez rosnące zobowiązania oświatowe, powróciła do idei likwidacji niektórych placówek. Tym razem na pierwszy ogień poszło Przedszkole nr 6 na os. Przywiśle, do którego uczęszcza najmniejsza liczba dzieci. W sobotę 14 listopada władze miasta łącznie z naczelnikiem Wydziału Edukacji i Zdrowia Jolantą Kociubą spotkały się z rodzicami dzieci i nauczycielami ze wspomnianego przedszkola. W trakcie burzliwej dyskusji rodzice zwracali uwagę, iż mała liczba dzieci wynika z odejścia 6-latków oraz słabego naboru po tym, jak pojawiły się informacje o zamiarze likwidacji placówki. Wysuwali także konkretne propozycje rozwiązania sytuacji. Spotkanie to poprzedziło poniedziałkową debatę oświatową, którą na 16 listopada, wobec narastających problemów i wątpliwości wokół pomysłów naprawy sytuacji, zaproponował Urząd Miasta.

Likwidacje, reorganizacje

Jako pierwszy do zmiany sieci szkół i przedszkoli w Tarnobrzegu przymierzył się poprzedni prezydent miasta Norbert Mastalerz. Wobec malejącej liczby uczniów, wywołanej niżem demograficznym i wzrastającym obciążeniem budżetu miasta przez wydatki na oświatę, w styczniu 2012 r. planowano przedstawienie uchwały intencyjnej dotyczącej zamknięcia przedszkoli nr 5 i nr 7, Szkoły Podstawowej nr 6 na os. Miechocin oraz Gimnazjum nr 1. Po burzy, jaka przetoczyła się przez miasto, oraz odrzuceniu propozycji przez radnych władze wycofały się z podejmowania w tej sprawie jakichkolwiek radykalnych kroków. Obok rodziców, nauczycieli z placówek przeznaczonych do likwidacji, grzmiała również opozycja. – Zdaję sobie sprawę, że zmian w oświacie nie da się przeprowadzić w taki sposób, aby wszyscy byli zadowoleni – mówił w styczniu 2012 r. Norbert Mastalerz.

– Każdy, powtarzam, każdy wariant wywołałby protesty. Dlatego będę bronił przedstawionych propozycji, bo na podstawie rzeczowych przesłanek uważam je za optymalne. Dalsze gigantyczne dopłaty grożą miastu katastrofą finansową. Ostatecznie sieć przedszkoli i szkół pozostała niezmieniona, ale problem pozostał, a wydatki na oświatę sięgnęły bez mała 50 procent budżetu miasta, zaś zobowiązania wynoszą dzisiaj już 24 mln zł. Z zamykaniem szkół, przekazywaniem ich prowadzenia stowarzyszeniom zmierzyło się w ostatnich latach wiele samorządów w naszym regionie. Najbardziej bodaj znaczącej reformy sieci oświatowej wraz z obecnym rokiem szkolnym dokonał Ostrowiec Świętokrzyski. Od nowego roku szkolnego funkcjonuje w mieście nowa sieć szkół podstawowych i gimnazjalnych. Od września przestały funkcjonować szkoły podstawowe nr 8, 11, 12 oraz Gimnazjum nr 2. – To niezwykle trudne zadanie musi zostać jak najszybciej zrealizowane – mówił wówczas prezydent Jarosław Górczyński. – Planowana reorganizacja podyktowana jest postępującym niżem demograficznym, który przekłada się na liczbę dzieci uczęszczających do ostrowieckich szkół. Szkoda, że reforma oświaty w Ostrowcu Świętokrzyskim wzbudza tak wiele negatywnych emocji, i to pomimo ewidentnego faktu, jakim jest drastyczny spadek liczby uczniów. W ciągu ostatnich 10 lat liczba uczniów uczęszczających do tamtejszych szkół spadła o połowę, z 8 tys. zostało ich obecnie 4 tys. A tendencja spadkowa nadal się utrzymuje. Tymczasem sieć szkół w tym czasie nie uległa zmianie, by dostosować się do nowych realiów. Niewypałem okazała się natomiast decyzja niżańskich radnych, którzy postanowili zamknąć Szkołę Podstawową w Wolinie, do której uczęszcza 45 dzieci i której infrastruktura pozostawia wiele do życzenia. Niektóre klasy liczą zaledwie po kilku uczniów, a na ich utrzymanie gmina musi wydać ok. 15 tys. zł rocznie, podczas gdy subwencja oświatowa to tylko 8 tys. zł.

Decyzję radnych o likwidacji szkoły uchyliła Małgorzata Chomycz-Śmigielska, wojewoda podkarpacki. Powodem było uchybienie formalne, polegające na niepoinformowaniu związków zawodowych o planach zamknięcia placówki na 30 dni przed podjęciem stosownej uchwały. Opozycja podkreśla, że władze Niska od lat nie mają pomysłu na rozwiązanie problemu z oświatą. Brakiem planów na wyjście z coraz bardziej nabrzmiewającej sytuacji wykazuje się jednak zdecydowana większość samorządów. Powodem jest zwykle społeczny opór wobec zamykania szkół czy przedszkoli.

W rękach rządu

Wybory parlamentarne, które przebudowały scenę polityczną i oddały władzę w ręce Prawa i Sprawiedliwości, wstrzymały samorządy przed podejmowaniem kroków zmierzających do reformy np. sieci placówek oświatowych. – Czekamy obecnie na decyzje rządu Beaty Szydło – mówił podczas debaty oświatowej, jaka odbyła się w Tarnobrzeskim Domu Kultury w poniedziałek 16 listopada, Grzegorz Kiełb. PiS zapowiadał bowiem, w czasie niedawnej kampanii wyborczej, pozostawienie 6-latków w przedszkolach i powrót do rozpoczęcia obowiązku szkolnego przez dzieci 7-letnie. Decyzja ta automatycznie spowodowałaby wzrost liczby dzieci w przedszkolach. Tylko w obecnym roku szkolnym 2015/2016 z Przedszkola nr 5 odeszło blisko 50 sześciolatków, które podjęły naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych. Jednak prawdziwą rewolucję może wywołać dopiero wspominana wielokrotnie przez przedstawicieli PiS, w tym samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, likwidacja gimnazjów.

Reforma oświatowa wprowadzona w 1999 r. przez rząd Jerzego Buzka, nawiązująca do przedwojennego trzystopniowego systemu tworzonego przez szkoły powszechne, gimnazja i licea, miała i ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Ci pierwsi argumentują, iż gimnazja, które miały dać szansę młodzieży z małych miejscowości na wyrównanie poziomu edukacji, spełniły swoją rolę. Przeciwnicy zaś upatrują w nich siedliska różnych patologii. Ubiegłoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący zapobiegania patologiom w szkołach nie pozostawia złudzeń, iż najliczniejszą grupę wiekową, przejawiającą zachowania patologiczne (agresja, absencja na zajęciach, palenie papierosów, picie alkoholu – aż 75 proc. miało z nim styczność), stanowią gimnazjaliści – 7,5 proc., uczniowie szkół podstawowych – 3,5 proc., zaś szkół ponadgimnazjalnych – 3,2 proc. Między innymi powyższe dane skłaniają rząd PiS do powrotu do systemu 8 + 4 lub 5, czyli do 8-letniej szkoły podstawowej, 4-letniego liceum lub 5-letniego technikum. Reforma miałaby wejść w życie w roku szkolnym 2016/2017. Uczniowie, którzy rozpoczęliby naukę w klasach szóstych, nie poszliby już do gimnazjów, lecz kontynuowali edukację w swojej szkole podstawowej, w klasach siódmych i ósmych. Gimnazja zaś byłyby stopniowo wygaszane, aż w roku 2020 przestałyby istnieć. Według szacunkowych obliczeń Zawiązku Nauczycielstwa Polskiego reforma ta może kosztować utratę nawet 100 tys. etatów nauczycielskich.

Cel – szkoły zawodowe

Jeszcze przed wyborami parlamentarnymi część samorządów postanowiła na własną rękę ratować sytuację. W Tarnobrzegu zdecydowano się wraz z nowym rokiem szkolnym wprowadzić bon organizacyjny, zwany także edukacyjnym, który ma stanowić wstęp do reformy oświaty w mieście. Bon miał przywrócić dyrektorom palcówek pełną autonomię w zakresie kierowania nimi. – Swoboda w zarządzaniu ograniczona jest wyłącznie przez prawo oświatowe oraz wprowadzone parametry standaryzacji. Pozwala jednocześnie kontrolować wydatki i prowadzić świadomą politykę finansową – mówiła Jolanta Kociuba. – Ten typ organizacji pozwoli automatycznie dopasować schemat organizacyjny placówek do liczby uczniów, uwzględniając zmiany wynikające z demografii. Samorządy muszą szybko odpowiadać na wyzwania trudnych czasów, bo chodzi o jakość kształcenia i przyszłość naszych młodych mieszkańców – dodawał G. Kiełb.

Jednak już podczas wrześniowej XV sesji Rady Miasta doszło do prawdziwej burzy. Przewodnicząca Komisji Oświaty, Kultury i Sportu, wspomniana już Anna Pekar, przytoczyła, negatywne jej zdaniem, skutki wprowadzenia bonu. Zwróciła uwagę na ograniczenie godzin opiekuńczo-wychowawczych w świetlicach szkolnych, brak logopedów, zbyt małą liczbę pedagogów szkolnych, obcięcie etatów bibliotekarzy szkolnych oraz na dużą liczebność klas w szkołach ponadgimnazjalnych, a także na problemy klas zawodowych.

W trakcie debaty oświatowej przedstawiciele władz miasta przyznali, iż faktycznie niektóre z tych zjawisk miały miejsce. Uznali jednak słuszność wprowadzonych rozwiązań. Ale, jak zaznaczyli, bon to dopiero początek. Urzędnicy przedstawili bowiem cztery zasadnicze punkty składające się na planowaną reformę. Jednym z nich będzie zachęcanie absolwentów gimnazjów do podejmowania nauki w szkołach zawodowych. Mają temu służyć kosztowne i szeroko zakrojone inwestycje w pracownie zawodowe, zarówno w remonty budynków, jak i zakup nowoczesnego sprzętu i aparatury. W podniesieniu poziomu infrastruktury, a co za tym idzie również konkurencyjności wobec placówek niepublicznych, władze upatrują zwiększonego naboru do szkół prowadzonych przez samorząd. Swoje czasami dość zaskakujące propozycje złożyli podczas debaty niektórzy radni. Witold Zych (Klub Radnych PiS) wnioskował o budowę mostu w miejscu przeprawy promowej, co miałoby ułatwić dojazd do Tarnobrzega mieszkańcom miejscowości położonych na lewym brzegu Wisły, a tym samym zachęcić do posyłania swych pociech do tarnobrzeskich przedszkoli i szkół.