Emocje na starówce

Dorota Sobolewska-Bielecka

|

Gość Sandomierski 07/2015

publikacja 12.02.2015 00:00

Wizytówka miasta – rynek – od lat oczekuje na rewitalizację.

 Przyszłość staszowskiego rynku stanęła pod znakiem zapytania Przyszłość staszowskiego rynku stanęła pod znakiem zapytania
Dorota Sobolewska-Bielecka

Choć ratusz i XVIII-wieczne kamienice wybudowane przez Augusta Aleksandra Czartoryskiego w swej historii doznały wielu zniszczeń na skutek pożarów czy działań wojennych, to w dobrej formie zachowały się do czasów obecnych. Jednak ta staszowska historyczna perełka kryjąca w sobie wiele walorów zatraciła swój smak tradycji. Trudno przenieść się myślami w przeszłość, w dawną atmosferę czy zwyczajnie odpocząć, gdy hałasują przejeżdżające ciężarówki, przeszkadzają betonowe słupy, szpecą wszechobecne reklamy, tablice, a ratusz stojący pośrodku ledwie jest widoczny zza kurtyny kolorowych karoserii samochodowych.

Ostatnie słowo dla mieszkańców

Mieszkańcy Staszowa niecierpliwie czekali na przywrócenie rynkowi atmosfery charakterystycznej dla starówek. Wreszcie władze miasta przystąpiły do przeprowadzenia rewitalizacji.

Ogłosiły przetarg na wykonanie stosownej dokumentacji. Spośród wielu ofert wybrano firmę z Krakowa, która realizację zadania wyceniła na 79 tys. zł. Projektant miał wykonać kilka koncepcji i wybrać spośród nich najlepszą dokumentację techniczną. Wykonawca projektu przedstawił cztery propozycje przyszłego wyglądu staszowskiej starówki. Niektóre propozycje wprawiły mieszkańców w zdumienie: podziemny parking pod ratuszem, podziemne przejście, zachowanie ruchu samochodowego wokół rynku bądź tylko na jednej z dróg w części zachodniej – ul. Krakowskiej oraz Opatowskiej. Czytając wnikliwie opisy projektów, zauważyć można, iż projektant skupia się głównie na zieleni miejskiej oraz nawierzchni, na której rozmieszcza donice, kosze, lampy itp., projektuje fontannę i nowe trawniki, kopie przejścia podziemne i parking pod płytą rynku. Wyznacza ruch samochodowy, parkingi, przestawia pomnik Kościuszki z jednej strony na drugą. – Spodziewałem się, że rynkowi zostanie przywrócony dawny charakter, gwarantujący atmosferę zabytkowego miasta, a tu proponuje się parking pod ratuszem. Ciekawe, czy w Krakowie byłoby możliwe takie rozwiązanie pod Sukiennicami czy w Sandomierzu… – mówi pan Jan mieszkający w jednej z kamienic przy rynku.

Ponieważ koncepcje rewitalizacji budzą wiele emocji, władze miasta zaprosiły mieszkańców do dyskusji. Poinformowano staszowian, że jeśli żadna z koncepcji nie zostanie wybrana, Urząd Miasta będzie musiał zapłacić kary umowne za rozwiązanie umowy. Na tym spotkaniu zabrakło rozumiejących znaczenie słowa „starówka” ekspertów, którzy zwróciliby uczestnikom spotkania uwagę, że stare miasto nie zintegruje się z nowatorskimi rozwiązaniami. Ostatecznie mieszkańcy uczestniczący w spotkaniu byli skłonni przyjąć drugą koncepcję zaproponowaną przez krakowską firmę po wprowadzeniu pewnych modyfikacji. Drugi projekt rewitalizacji rynku sporządzony przez krakowską firmę Czegeko zakłada pełną likwidację zieleni i nasadzenie nowej. W tej wersji pomnik Tadeusza Kościuszki jest przeniesiony poza plan ratusza, na północno-wschodnią część rynku w kierunku ulicy Kościelnej. Na rynku znajdzie się fontanna. Ruch samochodów odbywałby się ulicami Krakowską i Opatowską. Pozostałe drogi wzdłuż pierzei północnej, wschodniej i południowej byłyby jednokierunkowe. Przed ratuszem wzdłuż ulic Krakowskiej i Opatowskiej powstałoby przejście podziemne. Burmistrz Staszowa Leszek Kopeć zapowiada, że ostatnie słowo w sprawie rewitalizacji staszowskiego rynku należy do mieszkańców. – Jeśli mieszkańcy nie wyrażą zgody na II koncepcję, nie będziemy tego robić, rozwiążemy umowę z firmą i przystąpimy do nowych negocjacji, nowych umów. Będziemy w najbliższym czasie zapraszać mieszkańców na spotkania dotyczące rewitalizacji – informuje.

Potrzebny klimat

Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Andrzej Krauze uważa, że starówce Staszowa potrzebny jest klimat, który im głębiej będzie sięgał w przeszłość, tym bardziej będzie atrakcyjny, bliski prawdy, a tym samym przyciągnie mieszkańców i turystów. – Rynek nie potrzebuje żadnych przeróbek, sam w sobie jest zabytkowym, pięknym wnętrzem architektonicznie otwartym – zauważa Andrzej Krauze. – Bardzo ważne jest doprowadzenie kamienic do porządku, konserwacja i rzetelny remont ich elewacji oraz dachów, a także dobór odpowiedniej kolorystyki. Bezwzględnie należałoby przywrócić oryginalną nawierzchnię rynku, czyli bruk, zaprojektować skwery zieleni z uwzględnieniem ogrodu niskiego. Istotna jest także mała architektura – lampy, kosze, ławki itp. integrujące się z wnętrzem rynku i nawiązujące do wzorów z minionych epok. Poza tym żaden ruch samochodowy nie może obejmować starówki. Sprawa rewitalizacji staszowskiego rynku stoi pod znakiem zapytania. Co zrobić? Przyjąć którąś koncepcję i pomieszać historię ze współczesnością, a z kunsztownie wykonanej ławki w stylu minionej epoki obserwować przesuwające się sznurem samochody po zachodniej stronie rynku, czy lepiej odstąpić od tych koncepcji, zapłacić wspomnianą karę i dać szansę ludziom, którzy czują klimat tej staszowskiej ziemi?