Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jezus powołuje, my formujemy

O współczesnym wychowaniu do kapłaństwa, zadaniach i wyzwaniach, jakie stawiane są przed studentami seminarium duchownego, opowiada ks. Rafał Kułaga, rektor sandomierskiej uczelni.

Ks. Tomasz Lis: Kto dziś puka do seminaryjnej furty?

Ks. Rafał Kułaga: Jak zawsze ci, którzy w jakiś sposób słyszą głos powołania. Tym, który powołuje, jest Chrystus. On podobnie jak kiedyś nad jeziorem Genezaret, tak i dziś mówi do współczesnych młodych: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Ten, kto wstępuje do seminarium, jest przekonany, że te słowa skierowane są także do niego i powinien na nie osobiście odpowiedzieć. Podczas sześcioletniej formacji ta odpowiedź winna stawać się coraz dojrzalsza. Tak aby młody człowiek dobrze przygotował się do wypełnienia tego powołania.

Jak więc konkretnie to przygotowanie wygląda?

Odbywa się ono na kilku płaszczyznach: duchowej, intelektualnej, ludzkiej i duszpasterskiej. Rozpoczyna się tak zwanym okresem propedeutycznym, jeszcze przed rozpoczęciem pierwszego roku. Jest to czas, by poznać miejsce, wejść w życie wspólnoty, ale także rozpocząć budowanie głębszej relacji z Jezusem. Następnie klerycy rozpoczynają studia, które wiążą się z konkretną formacją intelektualną. Są to studia filozoficzno-teologiczne i obejmują dość szeroki zakres wiedzy, jaki studenci klerycy muszą sobie przyswoić.

Jaką konkretnie wiedzę musi mieć przyszły kapłan?

Ma on być przede wszystkim specjalistą od spotkania z Bogiem, a wiedza pełni rolę służebną dla tej misji. Cały blok przedmiotów filozoficznych podczas pierwszych dwóch lat daje podbudowę do właściwych studiów teologicznych. Te rozpoczynają się na roku trzecim. Podczas nich alumni dogłębnie poznają Pismo Święte, dogmaty, moralność, duchowość i prawo kościelne. Równolegle muszą przygotować się do podjęcia pracy duszpasterskiej, stąd konieczność poznania sztuki przepowiadania oraz przygotowanie do uczenia w szkole, czyli przedmioty pedagogiczne i katechetyczne. Uczą się także śpiewu, języków obcych, liturgiki czy historii Kościoła. Zakres przygotowania intelektualnego jest naprawdę szeroki, bo i wymagania wobec współczesnego kapłana są bardzo wysokie.

Obok studiów jest także formacja duchowa.

Tak, wymiar duchowy jest fundamentalny w przygotowaniu przyszłych kapłanów. Sześć lat w seminarium jest czasem nawiązania bardzo bliskiej relacji z Panem Bogiem poprzez modlitwę osobistą i liturgiczną oraz życie sakramentalne. Konieczne jest także wypracowanie cnót niezbędnych w przyszłej posłudze. Niezwykle ważne jest kierownictwo duchowe, czyli praca formacyjna z ojcem duchownym, który pomaga w rozeznawaniu powołania i kształtowaniu go. Jest to bardzo osobisty wymiar formacji wymagający dużej szczerości, bo tylko wtedy ojcowie duchowni mogą pomóc w rozeznaniu powołania i ukierunkowaniu formacji. Nie możemy zapominać, że powołanie to łaska i dar Boga, ale jego kształtowanie wymaga współpracy powołanego z Tym, który powołuje.

Zadaniem seminarium jest przy- gotowanie duszpasterzy.

Dlatego kolejnym wymiarem przygotowania kandydatów do kapłaństwa jest duszpasterstwo. Zwracamy na nie uwagę w drugiej części naszych studiów. Stąd w planie takie przedmioty jak homiletyka, liturgika oraz cały zespół ćwiczeń, które pozwalają poznać duszpasterstwo od strony praktycznej. W ten cykl formacyjny włączone są także praktyki duszpasterskie, które alumni podejmują podczas wakacji.

Patrząc z zewnątrz, można odnieść wrażenie, że seminarium to uczelnia zamknięta za furtą.

Z samej natury seminarium jest uczelnią i miejscem, które ma zapewnić odpowiednie duchowe przygotowanie do kapłaństwa. A to wymaga pewnego wyjścia „na pustynię”, czyli oderwania od świata, by zwrócić uwagę na kształtowanie ducha. Jako wychowawcy zdajemy sobie jednak sprawę z konieczności wychowania przyszłych kapłanów do rozeznawania tego, co niesie współczesny świat, a to nie jest możliwe bez mądrej otwartości. Seminarium jest więc otwarte na inicjatywy powołaniowe. Zapraszamy lektorów i ministrantów na spotkania formacyjne i rekolekcje. A i sami klerycy nie przebywają tylko w murach seminarium, ale udzielają się w bardzo wielu inicjatywach duszpasterskich, społecznych i wolontariackich.

Czy łatwo dziś kształtować nowych kapłanów?

Patrząc na 200-letnią historię seminarium, mogę śmiało powiedzieć, że nigdy nie było łatwo. Każdy czas niesie swoją specyfikę, problemy i uwarunkowania. Musimy jako wychowawcy i profesorowie być kreatywni. Sami musimy być przede wszystkim świadkami pięknego i dojrzałego kapłaństwa, by nim promieniować na innych. 

tomasz.lis@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama