Nowy numer 3/2021 Archiwum

Tajemnice odkryte w ziemi

Dzięki ich pracy możemy poznać dzieje życia i śmierci ludzi sprzed kilku tysięcy lat czy rozwiązać niejedną zagadkę historii. To oni przybliżają nam przeszłość.

z przeszłości wciąż jeszcze ukrywa się pod ziemią. Groby sprzed kilku tysięcy lat, narzędzia, którymi posługiwali się pierwsi rolnicy na naszych ziemiach, czy nieznane groby żołnierzy ostatnich wojen to skarby, które dzięki żmudnej pracy archeologów i badaczy historii odsłaniają zagadki naszej przeszłości. Część z nich odkrywana jest podczas prowadzonych badań archeologicznych, inne odnajdywane są przypadkowo przez rolników czy podczas prac ziemnych.

Szkielety w Wilczycach

Podczas wakacji ekipa archeologów pod kierownictwem dr. Tomasza Boronia odkryła w Wilczycach grób niszowy z czasów kultury ceramiki sznurowej. W unikatowym grobie odnaleziono trzy szkielety wraz z wyposażeniem grobowym. – Pierwsze badania powierzchniowe prowadziła na tym terenie dr Hanna Kowalewska-Marszałek. W podjętych w 1996 r. badaniach archeologicznych odnaleziono relikty kultury magdaleńskiej. Po zakończeniu tych badań podjęliśmy prace nad poszukiwaniem osadnictwa neolitycznego – wyjaśnia dr Tomasz Boroń. Podczas prac natrafiono na ciekawe pozostałości po kulturze tych terenów sprzed około 4500 lat. – Odkryty grób niszowy ma bardzo nietypową konstrukcję, tzn. składa się z dwu jam grobowych. W pierwszej, większej jamie natrafiliśmy na dwa szkielety młodych osobników w wieku około 15–17 lat. Ich wiek określiliśmy po nasadach kości głównych, które utrwalają się w szkielecie w wieku około 18 lat. W drugiej niszy odkryliśmy szkielet dziecka w wieku około 3–5 lat. Unikatowe jest także wyposażenie grobowe odnalezione w bliskości szkieletów. W grobie, gdzie pochowano dwoje młodych ludzi, zachowały się dwa naczynia z piękną ornamentyką oraz ozdoby: zawieszki kościane, bardzo pięknie wypolerowane, niemal z jubilerską dokładnością, a przy szkielecie młodzieńca – kilka grotów krzemiennych. W jamie, gdzie pochowano dziecko, znaleźliśmy naczynie z ornamentyką oraz zawieszkę z zębów jelenia. To bardzo cenne odkrycia – opowiada dr Tomasz Boroń. Jak dodaje, bardzo charakterystyczne było także ułożenie ciał w grobie niszowym. – Ciała zmarłych układano w pozycji embrionalnej: w jakiej pozycji człowiek przychodzi na świat, w takiej też układano go w grobie. Ciała mężczyzn składano na prawym boku, a kobiet na lewym. Ułożenie ciał w odkrytym grobie potwierdziło tę regułę. Młodzi, którzy wspólnie spoczęli w jednym grobie, stykali się stopami i kolanami. Cały układ może świadczyć o tym, że ci ludzie mogli być ze sobą spokrewnieni. Wykażą to badania DNA, które zostaną przeprowadzone – dodaje archeolog.

Prehistoryczne narzędzia

Archeologia staje się dziedziną nauki, która interesuje coraz szersze kręgi osób. Powstające grupy eksploracyjne zajmują się poszukiwaniem artefaktów. Prawnym wymogiem jest, aby prowadzone przez nie poszukiwania były podejmowane za zgodą urzędu ochrony zabytków. – W ostatnich miesiącach przekazano do naszego biura bardzo interesujące eksponaty archeologiczne. Jedne z nich zostały znalezione przypadkowo, inne zostały odkryte w trakcie prowadzonych poszukiwań przez grupy eksploracyjne za zgodą konserwatora zabytków – informuje Marek Florek, archeolog. Jednym ze znalezisk jest sierp krzemienny wykonany z krzemienia ożarowskiego, którego złoża znajdują się wyłącznie na terenie Ożarowa. – Sierp jest doskonale zachowany, prawdopodobnie pochodzi ze zniszczonego grobu, w którym złożony był jako dar dla zmarłego. Pochodzi z początków epoki brązu, a więc z początków II tysiąclecia przed Chrystusem, i został wykonany przez ludność tzw. kultury mierzanowickiej – wyjaśnia archeo- log. Kolejnym znaleziskiem jest toporek kamienny, kształtu pięciobocznego, gładzony na całej powierzchni. – Ten zabytek jest bardzo dobrze zachowany. Brak na jego ostrzu śladów użytkowania, co sugeruje, że toporek nie był nigdy przedmiotem użytkowym, ale wykonany został jako dar grobowy. Toporek należy łączyć z ludnością kultury ceramiki sznurowej, co pozwala datować go na III tysiąclecie przed Chrystusem – opowiada M. Florek. Niezwykle ciekawym artefaktem są odnalezione dwie siekierki. – W miejscowości Niedźwice koło Koprzywnicy odnaleziono siekierkę z brązu z tulejką, w której osadzano trzonek, i z uszkiem ułatwiającym mocowanie. Tulejka jest zdobiona ornamentem w formie delikatnie zaznaczonych łukowatych żeberek. Siekierkę należy datować na przełom II i I tysiąclecia przed Chrystusem i wiązać najpewniej z ludnością kultury łużyckiej. Prawdopodobne nie była ona narzędziem lub bronią, ale atrybutem władzy, przedmiotem prestiżowym – wyjaśnia archeo- log. Natomiast siekierka znaleziona w Wiązownicy wykonana jest z brązu. Ma płaski kształt z łukowatym ostrzem i jest stosunkowo niewielka. – Siekierka pochodzi z drugiej połowy IV tysiąclecia przed Chrystusem, więc jeszcze z neolitu, i na naszych terenach była używana zapewne przez ludność kultury pucharów lejkowatych. Siekierki tego typu na ziemiach polskich są bardzo nieliczne – dodaje Marek Florek. Zabytki po opracowaniu naukowym trafią do zbiorów Muzeum Okręgowego w Sandomierzu.

Żołnierskie mogiły

Rudnickie Stowarzyszenie Pasjonatów Historii „Tropiciele przeszłości” oraz Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół LO w Rudniku nad Sanem od kilku lat prowadzą wspólnie poszukiwania pamiątek związanych z działaniami wojennymi prowadzonymi w tym rejonie w czasie I wojny światowej. Toczone tutaj jesienią 1914 r. walki nazwano bitwą rudnicką. – Podczas badań podjętych w tym roku natrafiono nie tylko na liczne łuski po pociskach i resztki oporządzenia wojskowego, ale znaleziono także fragmenty czaszki ludzkiej oraz szkielety poległych żołnierzy – mówi Marek Florek. Jak dodaje, takie przypadki odkrycia kości ludzkich na polach bitew są dość częste. Wynika to z tego, że w czasie walk grzebano zabitych żołnierzy w prowizorycznych mogiłach na polu walki. Po zakończeniu wojny takie groby najczęściej ekshumowano, choć często było to utrudnione, gdyż zawierucha wojenna zacierała ich ślady. Zdarzały się także przypadki, że żołnierze byli zasypywani w okopach lub lejach po bombie. – Prawdopodobnie z taką sytuacją mamy do czynienia w tym konkretnym odkryciu. Przypuszczając, że w miejscu, gdzie wcześniej natrafiono na fragmenty czaszki, znajdują się żołnierskie zwłoki, wykonano niewielki wykop. W nim, na głębokości ok. 60 cm, odkryto kompletny szkielet zmarłego leżącego na brzuchu z lekko podkurczonymi nogami i nienaturalnie ułożonymi rękami, częściowo znajdującymi się pod klatką piersiową. Przy zmarłym znaleziono m.in. fragmenty plecaka, różaniec ze szklanymi paciorkami i metalowym krzyżykiem, gliniany cybuch fajki, manierkę oraz dwie metalowe miski. Z umundurowania zachowały się jedynie pozostałości skórzanego pasa z metalową klamrą, resztki butów skórzanych oraz kilkanaście guzików – wyjaśnia archeolog. Szkielet drugiego żołnierza ułożony był prawie pod kątem prostym w stosunku do poprzedniego, przy czym ich stopy prawie stykały się ze sobą. Na podstawie odnalezionych elementów umundurowania i wyposażenia osobistego wiadomo, że obaj zabici to żołnierze armii austro-węgierskiej. – Takie ułożenie szkieletów wskazuje, że najprawdopodobniej zmarli oni nagle. Można więc przypuszczać, że zginęli zasypani w okopie po wybuchu bomby lub pocisku artyleryjskiego, jednak nie miało to miejsca w czasie ataku, wtedy bowiem posiadaliby broń – analizuje archeolog. Wydobyte obecnie szczątki zostaną pochowane na cmentarzu wojennym w Borowinie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama