Nowy numer 39/2020 Archiwum

Szlakiem niezwykłych ruin

Zamki i warownie to miejsca, które mogą stać się inspiracją do odkrycia historii okolicy, poznania niezwykłych dziejów walecznych rycerzy i ich romantycznych inspiracji.

Kiedyś zachwycały potęgą, pięknem. Stały na straży szlaków handlowych, broniły przed wrogiem. Dotknięte nieszczęściem wojen czy opuszczone przez dawnych właścicieli, są obecnie opustoszałe. Zapraszamy na wyprawę do znanych i nieznanych zamkowych ruin.

Pod znakiem krzyża i topora

Nawet tylko ruiny tego zamku robią wrażenie. Wzniesiona przez Krzysztofa Ossolińskiego w ciągu 23 lat monumentalna budowla w pełni swojej świetności funkcjonowała zaledwie 11 lat, a po ponad stu latach nikt już w niej nie mieszkał. – Krzysztof Ossoliński był człowiekiem gruntownie wykształconym o rozległych zainteresowaniach literackich, artystycznych, dyplomatycznych i politycznych. Postanowił zbudować siedzibę, która zaćmiłaby wszystkie pozostałe siedziby magnackie nie tylko w Polsce. Z samych założeń budowla miał mieć charakter palazzo in fortezza. Obronny zamek został wzniesiony na nietypowym planie wpisanej w pięciobok bastionowej fortyfikacji. Budowla miała 13 tys. m kw. powierzchni użytkowej i bardzo ciekawe założenie architektoniczne. Cztery baszty odnoszą się do czterech pór roku, 12 dużych sal symbolizuje 12 miesięcy. Komnat i pokoi w zamku było 52 – tyle, ile tygodni w roku, zaś okien 365 – tyle, ile dni – opowiada Anna Prokop, przewodniczka po zamku. Nazwa zamku wzięła się od połączenia imienia właściciela, Krzysztofa, i herbu Ossolińskich, toporu, i brzmiała początkowo Krzysztopór. Potem jednak zmieniono ją na Krzyżtopór, a na bramie głównej umieszczono wówczas znacznych rozmiarów krzyż i topór oraz nieistniejącą już dziś inskrypcję: „Krzyż obrona, Krzyż podpora, Dziatki naszego Topora”. Było to credo właściciela – gorliwego katolika – wyrażające jego osobisty stosunek do wyznawanych zasad wiary. Warto wspomnieć, że Krzysztof Ossoliński był zaciekłym wrogiem reformacji, mimo że jego dziadek Hieronim był kalwinem. Sam budowniczy mieszkał w swoim pałacu zaledwie rok. Następny właściciel, jego syn Krzysztof Baldwin, zajmował go przez 5 lat, potem pałac miał kilku innych właścicieli. Podczas potopu szwedzkiego został doszczętnie złupiony, a dzieła zniszczenia dopełnili Rosjanie, tłumiąc broniących się w jego murach konfederatów. Od tamtej pory zamek w Krzyżtoporze nie był zamieszkany. – O zamku krążą także legendy, jak choćby ta o złotych dukatach ukrytych przez Krzysztofa Ossolińskiego, o solnym dywanie, czarnym rycerzu i białej damie. Te opowieści warto poznać, zwiedzając ruiny zamku, szczególnie nocą – dodaje Anna Prokop.

Ossoliński zameczek

Całkiem niedaleko od zamku Krzyżtopór w miejscowości Ossolin odnajdziemy ruiny kolejnego zamku wybudowanego przez Ossolińskich, tym razem przez brata Krzysztofa, Jerzego Ossolińskiego. – Renesansową rezydencję magnacką wybudował on w latach 30. XVII wieku. Wiadomo, że w 1638 r. podejmował w progach niewykończonej jeszcze budowli powracającego z kuracji w austriackim Baden króla Władysława IV Wazę. Wzmianka o wizycie króla Władysława IV na zamku w Ossolinie, zachowała się w pamiętnikach osób towarzyszących królowi. Dokładną relację z tej podróży spisał wojewoda bełski Jakub Sobieski (ojciec Jana III Sobieskiego). Z zapisków wynika, że było to na początku listopada 1638 r., a wizyta króla związana była z chrzcinami wnuka właściciela zamku Józefa Lubomirskiego – opowiada Rafał Staszewski, prezes Stowarzyszenia „Nasze Dziedzictwo Ossolin”. Zamek był stosunkowo niewielki w porównaniu z pobliskim Krzyżtoporem. Miał prawdopodobnie jedną narożną basztę. Do zamku prowadziły trzy bramy, a cztery skrzydła mieszkalne miały po trzy kondygnacje. Całość zwieńczona była attyką. Obiekt był bardzo bogato zdobiony, m.in. złotem oraz kryształami, i urządzony z wielkim przepychem. Na jego szczycie stały dwa posągi wyobrażające cnotę oraz mądrość. Wnętrze składało się z 22 komnat, dwu dużych sal i kaplicy w baszcie. Za zamkiem utworzono piękne włoskie ogrody. – W czasie potopu szwedzkiego rezydencja była najeżdżana zarówno przez Szwedów, jak i wojska księcia Siedmiogrodu Jerzego Rakoczego. Nigdy nie powróciła już do stanu świetności. W 1816 r. ówczesny właściciel Ossolina hrabia Antoni Ledóchowski, z nie do końca wiadomych powodów, nakazał wysadzić zamek w powietrze. Ruiny zamkowe w 1888 r. zwiedzał młody Stefan Żeromski, który odwiedzał swojego kuzyna Józefa Trepkę. Pod koniec II wojny światowej wojska radzieckie wysadziły pozostałości murów zamkowych. Gruz wykorzystano do utwardzania okolicznych dróg – dodaje R. Staszewski.

Zamczyska w ruinie

Niełatwo odnaleźć ruiny XVI-wiecznego renesansowego zamku rycerskiego w Międzygórzu koło Kleczanowa. Nie jest znana dokładna data jego budowy. Obecnie z powodu braku pełnych danych zakłada się, że fundatorem budowli w drugiej połowie XIV w. był król Kazimierz Wielki. Nie wyklucza się jednak wcześniejszego pochodzenia gotyckiego zamku. Pełnił on funkcje obronne oraz strzegł szlaku handlowego przebiegającego doliną Opatówki. Niewiele wiadomo o pierwotnym wyglądzie zamku oraz o jego kolejnych przebudowach i funkcjach, jakie pełnił. Bogatą formę architektoniczną i wystrój budynku mieszkalnego poświadczają zachowane ozdobne obramienia okien i zwieńczenie szczytu budowli gzymsem. Zamek zniszczony został prawdopodobnie w roku 1655 podczas potopu szwedzkiego. Ostatecznej zagładzie uległ w czasie II wojny światowej, podczas walk na przyczółku sandomierskim na przełomie lat 1944 i 1945. Do chwili obecnej zamek przetrwał w postaci ruiny. Jak dotąd nie prowadzono tu badań archeologicznych. Z Międzygórza całkiem niedaleko do Tudorowa, gdzie znajdziemy majestatyczną wieżę. Trudno dziś odnaleźć dokładne informacje co do daty jego wzniesienia. W 1371 r. w dokumentach sądowych znalazła się wzmianka, że właściciel zamku rycerz Pełka miał dokonać zatrzymania wód rzeczki Opatówki w celu rozszerzenia zalewisk. Budowlę wzniesiono na niewielkim skalnym cyplu o stromych zboczach. Istniejąca do dziś kamienna wieża ma plan zbliżony do kwadratu o bokach 9,35 x 10,5 m i pierwotnie miała przynajmniej trzy kondygnacje. Zamek został opuszczony na przełomie wieków XVII i XVIII. Obecnie wejście do wieży znajduje się na poziomie gruntu, ale prawdopodobnie pierwotnie znajdowało się wyżej lub zostało poszerzone z wcześniejszego wejścia.

Zapomniane historie

Również w stanie ruiny trwałej są pozostałości po zamku w Rytwianach. Warownia powstała prawdopodobnie w drugiej połowie XIV wieku. W 1414 r. Rytwiany były już własnością biskupa krakowskiego Wojciecha Jastrzębca, który prawdopodobnie przebudował zamek, choć wedle jednej z hipotez to on dopiero miał go wznieść. Następnie przekazał go swoim bratankom, którzy przyjęli nazwisko Rytwiańscy. Do połowy XV w. warownia była rezydencją rodową Jastrzębców-Rytwiańskich, a następnie przeszła w ręce Kurozwęckich. W pierwszej połowie XVI w. zamek strawił pożar. Odbudowaną w połowie XVII w. warownię zniszczyły wojska Rakoczego i odtąd popadał w ruinę – opowiada Cezary Jastrzębski. Z zamku pozostał kilkunastometrowej wysokości fragment narożnika z przyporą oraz resztki murów obwodowych i fundamentów budynków. Jeszcze mniejsze ruiny pozostały po zamku w Rembowie koło Szumska. – Jedyna zachowana wzmianka o tym zamku pochodzi z „Liber beneficiorum” Jana Długosza. Za hipotetycznego fundatora zamku przyjmuje się rycerza Jakuba lub Krzesława z Szumska, z rodu Odrowążów, ówczesnego właściciela owych włości. Zamek powstał zapewne na początku XIV wieku. Budowla według historyków pełniła funkcje mieszkalno-obronne. Prawdopodobnie użytkowany był zaledwie 20–30 lat – dodaje C. Jastrzębski. Związane to było z błędami konstrukcyjnymi popełnionymi podczas budowy. Właściciele przenieśli się do nowego zamku w Kurozwękach. I od tej pory od nowej siedziby rodowej zwani byli Kurozwęckimi. Zamek zaś nie był już użytkowany. Do chwili obecnej zachowały się relikty fundamentów oraz fragmentarycznie mury przyziemia, miejscami do wysokości 1,5 metra. Wyraźnie widoczna jest sztuczna fosa oddzielająca cypel z ruinami od reszty wzniesienia.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama