Nowy numer 43/2020 Archiwum

Otwarte serce i dłonie otwierają niebo

O chrześcijańskiej jałmużnie i sposobach bycia współczesnym samarytaninem mówi ks. Bogusław Pitucha, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Ks. Tomasz Lis: Czy w zmaterializowanym świecie jest miejsce na jałmużnę?

Ks. Bogusław Pitucha: Warto zauważyć, że wśród tradycyjnych praktyk wielkopostnych jałmużna znajduje się na końcu. Przez post podejmujemy konkretne wyrzeczenia, rezygnujemy z czegoś, co jest ważne w naszym życiu, zgadzamy się na konkretną ofiarę. Podczas modlitwy rozeznajemy, kto potrzebuje pomocy, otrzymujemy światło, komu pomóc. I efektem tych dwóch – postu i modlitwy – jest jałmużna, czyli pomoc płynąca z wyrzeczenia i serca do konkretnej osoby potrzebującej. Myślę, że jałmużna we współczesnym świecie to sposób aktywnego życia chrześcijańskiego skierowanego ku konkretnemu potrzebującemu człowiekowi. Niestety zbyt często jałmużnę mylimy z dobroczynnością i uważamy, że pomoc okazana przypadkowo spotkanej osobie to jałmużna. Nie do końca. Jałmużna powinna nas kosztować, ma być stylem życia, w którym podjęta przez nas ofiara ma być ukierunkowana na drugiego człowieka.

Czy jałmużna to tylko materialne wsparcie?

W naszej świadomości pokutuje obraz osoby ubogiej – źle ubranej, proszącej o pomoc na ulicy. Bieda dziś ma różne oblicza i dlatego formy pomocy mogą być różne, jak różne są potrzeby człowieka. Coraz częściej spotykamy ludzi, którzy cierpią na ubóstwo duchowe czy społeczne. I stąd potrzeba jałmużny, która zaradziłaby biedzie, z jaką borykają się osoby samotne, wykluczone społecznie czy zagubione życiowo. Myślę, że oprócz tej pomocy materialnej, której potrzebuje naprawdę wiele osób, jeszcze więcej jest tych, którzy oczekują otwartego serca, czasu im poświęconego, naszej obecności. Dziś żyjemy w ciągłym pośpiechu i choć dysponujemy najlepszymi komunikatorami, to coraz bardziej jesteśmy wyizolowani od innych. Dlatego coraz częściej gestem jałmużny jest dostrzeżenie osób, które są obok nas, poznanie ich potrzeb, rozmowa z nimi. Często jest to cenniejsze niż wysoki datek materialny, którego może nawet nie potrzebują. Zapominamy o tym, że jako osoby jesteśmy najcenniejszym darem dla siebie nawzajem.

Bieda jest wstydliwa...

Z moich obserwacji wynika, że osoby, które naprawdę żyją ubogo i doświadczają niedostatku materialnego, rzadko kiedy otwarcie proszą o pomoc. W rozmowie często podkreślają, że u nich nie jest jeszcze aż tak źle, że są inni bardziej potrzebujący. Stąd konieczne są w oferowanej pomocy duże wyczucie, takt i dyskrecja. Ważne jest także budowanie wzajemnych relacji, okazanie otwartości serca, gotowości do pomocy, a nie tylko chłodne pytanie: czego ci potrzeba? W świadczeniu miłosierdzia, w jałmużnie, chodzi o otwarcie nie tylko kieszeni, ale przede wszystkim serca. Pomagając, zawsze trzeba patrzeć na drugą osobę z pełnym poszanowaniem jej godności. Nie można świadczyć pomocy z wyższego poziomu. Aby skutecznie wspierać, trzeba to czynić z tej samej płaszczyzny, dlatego – jak mówi papież Franciszek – trzeba uklęknąć przed potrzebującym, by spojrzeć mu w oczy.

Jak dziś możemy być dobrymi jałmużnikami?

Z pomocą przychodzi nam Chrystus w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, który ofiarował nie tylko pieniądze na pielęgnowanie pobitego, ale poświęcił mu także czas i zadbał o dalszą pomoc. Podobnie i dziś nie wystarczy pomagać poprzez spektakularne akcje, które najczęściej mają za zadanie zaradzić chwilowym potrzebom. Łatwo jest coś kupić, przekazać jakąś kwotę na pomoc innym, jednak to za mało. Bardziej potrzeba długotrwałej pomocy, pochylenia się nad sytuacją danej osoby, popatrzenia na jej życie i problemy w szerszej perspektywie. W wielu przypadkach potrzebna jest pomoc długofalowa i tak na przykład: pomoc w znalezieniu pracy osobom bezrobotnym, pomoc w wyjściu z bezdomności czy stworzenie grupy wolontariuszy odwiedzających starszych i samotnych. To konkretne dzieła współczesnych samarytan.

Wraz z Caritas możemy być cichymi pomocnikami?

Zwyczajem lat poprzednich w czasie Wielkiego Postu będą prowadzone dzieła dobroczynne, w które każdy z nas może się włączyć. Od wielu lat Caritas zachęca do „Jałmużny wielkopostnej”, która w tym roku odbywa się pod hasłem „Dar Juniora dla Seniora”. Rozprowadzane w parafiach i szkołach skarbonki Caritas mają przypomnieć nam o jałmużnie i pomóc ją praktykować. Wystarczy w Wielkim Poście zrezygnować z jakiejś przyjemności i złożyć ofiarę do skarbonki, które przyniesione do świątyń parafialnych będą wspaniałym darem dla potrzebujących w danej wspólnocie. Będą także rozprowadzane czekoladowe baranki wielkanocne, z których dochód przeznaczony zostanie na letni wypoczynek dla dzieci i młodzieży z ubogich rodzin. Od kilku lat prowadzimy także zbiórkę żywności. Robiąc zakupy, każdy z nas będzie mógł ofiarować żywność o przedłużonym terminie ważności dla najuboższych rodzin z naszej diecezji.

tomasz.lis@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama