Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z Leliwą przez wieki

– Choć placówka od zarania nosi nazwę Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega, to niestety nie było stałej wystawy poświęconej przeszłości naszej miejscowości – zauważa dr hab. Tadeusz Zych.

tekst i zdjęcia marta.woynarowska@gosc.pl Zmieniło się to w ostatnich dniach grudnia 2019 roku. Po kilku latach tarnobrzeskie muzeum wkroczyło w nowy rok w nowej, mocno wzbogaconej szacie. W Zamku Tarnowskich została otwarta stała wystawa poświęcona historii miasta, zatytułowana „Tarnobrzeg. Z Leliwą ku Siarce”.

– Wystawa to nie wszystko, zakończyliśmy bowiem z końcem 2019 roku remont praktycznie wszystkich sal przewidzianych do udostępnienia zwiedzającym. Czyli najważniejszy etap prac został ukończony. Jak wszyscy zauważyli, wernisażowi ekspozycji stałej towarzyszyła prezentacja dwóch pomieszczeń historycznych – gotowalni hrabiny oraz pokoju, w którym mieściło się archiwum dzikowskie z oryginalnymi, pięknie odnowionymi szafami, gdzie zdeponowane były rodzinne dokumenty hrabiów Tarnowskich – mówi Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega.

Od Miechocina po siarkę

Autorem koncepcji ekspozycji, jak i jej tytułu, jest dyrektor placówki. Z czterech zaplanowanych sal poświęconych dziejom miasta jak na razie zostały udostępnione trzy, na zagospodarowanie czwartej nie starczyło funduszy, niemniej muzeum jeszcze pod koniec ubiegłego roku złożyło stosowny projekt do Ministerstwa Kultury o przyznanie dotacji pozwalającej zrealizować całość założenia. – W pierwszej sali prezentujemy dzieje miasta poprzez kolejne epoki, ale opowieści nie zaczynamy od aktu lokacyjnego, lecz, na czym bardzo nam zależało, od korzeni, z których miasto wyrosło, czyli od najstarszych dzisiaj osiedli, a niegdyś samodzielnych miejscowości – Miechocina, Wielowsi i Dzikowa. Po czym począwszy od lokacji w 1593 roku, dokonanej przez Tarnowskich herbu Leliwa, wędrujemy przez czasy Rzeczypospolitej szlacheckiej, rządów austriackich, II Rzeczypospolitej i kończymy odkryciem złóż siarki, bowiem o dalszych losach w latach działalności kombinatu „Siarkopol” traktuje wystawa w naszym oddziale – Muzeum Polskiego Przemysłu Siarkowego – wyjaśnia T. Zych. Sala druga poświęcona jest wydarzeniom, których areną stał się Tarnobrzeg, a mających znaczenie ponadlokalne, jak np. konfederacja dzikowska, walki ochotników powstania styczniowego i wojny polsko-boleszewickiej, zjazd dzikowski w 1927 roku, powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego, dramatyczny wrzesień roku 1939 oraz walka w ramach Państwa Podziemnego podczas II wojny światowej z mocnym zaakcentowaniem organizacji Odwet oraz Oddziału „Jędrusie”. W trzeciej sali natomiast, zainscenizowanej na tarnobrzeski rynek, można podpatrzeć mieszkańców miasta w ich codzienności, ale także ich zaangażowanie w sprawy lokalne, działalność różnego rodzaju stowarzyszeń, organizacji kulturalnych, charytatywnych i wielu innych. Jak się okazuje, w Tarnobrzegu działalność społeczna była bardzo bujna. Mocno zaakcentowana została kilkuwiekowa obecność ludności żydowskiej, jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym stanowiącej ponad połowę społeczności tarnobrzeskiej, po której pozostały do dzisiaj trwałe ślady, choćby w postaci synagogi (dzisiaj Miejskiej Biblioteki Publicznej), cmentarza, ohela i kamieniczek. – Poprzez dokumenty, przedmioty, artefakty, zdjęcia chcieliśmy pokazać życie przeciętnego tarnobrzeżanina od narodzin do końca ziemskiej egzystencji – dodaje dyrektor muzeum. Prezentowane na wystawie zabytki pochodzą ze zbiorów własnych muzeum oraz prywatnych kolekcji.

Dla turysty i mieszkańca

Nowa ekspozycja jest paradoksalnie w dużej mierze adresowana do mieszkańców Tarnobrzega. Jak się okazuje, wielu tarnobrzeżan nie zna historii miasta –są to zarówno młodzi, jak i dorośli. – Ze swego wieloletniego doświadczenia jako nauczyciela wiem, że wiedza o przeszłości Tarnobrzega jest bardzo słaba, wręcz znikoma – zauważa T. Zych. – Chcemy zatem ludzi z nią zapoznać i jednocześnie uświadomić, wbrew częstemu osądowi, że miasto nie powstało z nadejściem siarki, lecz dużo, dużo wcześniej. Owszem, ona uczyniła z niego znaną w kraju miejscowość, ale nie stworzyła jej. I z tym wiąże się nasz najważniejszy zamiar, aby obecni tarnobrzeżanie, którzy przybyli tu w związku z siarką z różnych regionów Polski, wiedzieli, skąd tak naprawdę Tarnobrzeg się wziął. Żeby poznali korzenie miejsca, do którego przybyli, zwabieni pracą w kopalniach. I wreszcie, co jest najważniejsze, zaczęli się z tym miejscem utożsamiać – zaznacza dyrektor muzeum. Przypomnienie i wyeksponowanie wydarzeń i postaci, które trwale zapisały się na kartach historii Polski, ma dodatkowo wzbudzić w mieszkańcach swoistą dumę z miejsca, w którym postanowili się osiedlić i żyć. – Ukazywanie przeszłości, co zawsze i z uporem podkreślam, ma sens, jeśli w jakiś sposób oddziałuje na współczesność. Dlatego na wystawie będzie można zobaczyć, jak w kilkutysięcznym miasteczku, którego połowę obywateli stanowili Żydzi, działało kilka orkiestr, chóry, teatry, kluby sportowe, istniało i aktywnie funkcjonowało kilkadziesiąt organizacji społecznych. To była rzecz bez precedensu. Owa niesamowita aktywność mieszkańców fascynowała mnie zawsze, dzisiaj, niestety, tego już nie ma – dodaje Tadeusz Zych. – Chciałbym, aby ta wystawa stała się również impulsem do odrodzenia owej aktywności społecznej, aby uświadomiła, że można i warto robić ciekawe rzeczy. Wystarczy spełnić tylko jeden warunek – trzeba mieć chęć! Żywię nadzieję, że ten powrót do przeszłości stanie się impulsem do pracy dla przyszłości. Taka bowiem myśl przyświecała nam – tarnobrzeskim muzealnikom – kiedy przystąpiliśmy do tworzenia wystawy „Tarnobrzeg. Z Leliwą ku siarce”.

Rządowe wsparcie

Powstanie wystawy było możliwe dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z programu Wspieranie Działań Muzealnych, które zaakceptowało projekt przedłożony przez muzeum. Realizacja projektu nie byłaby możliwa, gdyby nie rządowe pieniądze, które wywalczył dla tarnobrzeskiej placówki poseł Rafał Weber, odpowiadając na sugestie tarnobrzeskiego radnego Kamila Kalinki. 300 tys. zł, jakie muzeum otrzymało, pozwoliło na dokończenie remontu czterech pomieszczeń pierwszego piętra, stojących dotąd w stanie surowym, które przewidziane były na stałą wystawę poświęconą historii miasta. – W ciągu dwóch lat udało się nam pozyskać 600 tys. zł, co, jak na naszą placówkę, jest kwotą bardzo znaczną – zauważa dyrektor muzeum. – Dzięki tym pieniądzom wystawa jest prawie gotowa. Jeszcze nie jest zagospodarowana czwarta sala, mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku uda się nam sfinalizować całość. Złożyliśmy bowiem do Ministerstwa Kultury wniosek i mamy nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie. Ta ostatnia sala będzie prezentować „Tarnobrzeżan portret własny”. Naturalnie, jest to parafraza tytułu wiekopomnej wystawy prof. Marka Rostworowskiego w Muzeum Narodowym w Krakowie – „Polaków portret własny”, która do dzisiaj bardzo mocno mnie porusza. Do czasu zrealizowania całości pomysłu na stałą ekspozycję w ostatniej sali można oglądać prace tarnobrzeskich malarzy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama