Nowy numer 2/2021 Archiwum

Stare i młode strzechy

O tym, że jest 4 grudnia, mieszkańcom Tarnobrzega skutecznie przypominała Zakładowa Orkiestra Górnicza Kopalń i Zakładów Przetwórczych Siarki „Siarkopol”.

Jeszcze nim nastał świt, w różnych częściach miasta skocznymi dźwiękami trąbek, puzonów, saksofonów, przy wtórze bębna budziła tarnobrzeżan, oznajmiając, że dzisiaj jest Barbórka. Od lat 90., kiedy zaczął się upadek i w końcu likwidacja siarkowych kopalni w Jeziórku, Piasecznie i Machowie, obchody górniczego święta stawały się coraz skromniejsze, aż do dzisiejszych rozmiarów, mających charakter kameralnego spotkania. Niemniej tradycja, zrodzona w rejonie tarnobrzeskim w 1954 r., wciąż jeszcze trwa. Czy ktoś jednak zastanowił się, skąd się wzięła, dlaczego akurat św. Barbarę górnicy obrali sobie za patronkę?

Od nagłej, a niespodziewanej śmierci

– Można przyjąć, że wybór św. Barbary na patronkę górników wynikał z dwóch powodów. Górnictwo od czasów prehistorycznych wiązało się z dużym niebezpieczeństwem, obcowaniem z ciągłym zagrożeniem, w dodatku w otoczeniu i warunkach wrogich człowiekowi. Dlatego pracujący pod ziemią szukali otuchy w wierze w różne duchy opiekuńcze czuwające nam nimi. Kiedy przyszło chrześcijaństwo, rzeczą naturalną było przyjęcie patrona spośród zastępu świętych. Górnicy byli ludźmi bardzo głęboko religijnymi, wręcz bogobojnymi. Każdy dzień pracy rozpoczynali od modlitwy, nabożeństwa w kaplicy czy kościele, i tak samo go kończyli po 12-godzinnej dniówce – opowiada dr Adam Wójcik, kustosz Muzeum Polskiego Przemysłu Siarkowego, Oddział Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega, znawca i badacz tradycji oraz historii górnictwa w Polsce. – Jeżeli kopalnie miały podziemne kaplice, modlono się także w trakcie szychty. Z upływem lat coraz mocniej do świadomości górników przemawiała legenda o św. Barbarze, patronce nagłej śmierci. Według niej przyszła święta była córką Dioskura, bogatego kupca czy też urzędnika rzymskiego, który ostro nie godził się na przyjęcie przez nią chrześcijaństwa. Zamknął ją nawet w wieży, licząc, że dziewczyna się ugnie. Ta jednak trwała przy nowej wierze. Wówczas z jego rozkazu została ścięta. Ta nagła śmierć, która przyszła po Barbarę, tak samo przychodziła po górników, dlatego zaczęli ją czcić jako swoją patronkę. Oficjalnie na obecnych ziemiach polskich św. Barbara stała się opiekunką i orędowniczką górniczego stanu dopiero na podstawie breve papieża Benedykta XIV z 1747 r., potwierdzającego istnienie w Tarnowskich Górach bractwa szerzącego kult św. Barbary, nie tylko jako wybawicielki od nagłej śmierci, ale i patronki górników. Doktor Wójcik zwraca uwagę, że wśród polskich górników występowały także kulty lokalne, czego najlepszym przykładem jest postać św. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego, którą na swą patronkę obrali górnicy żup solnych w Wieliczce i Bochni. Wierzono bowiem, że to za jej sprawą natrafiono na złoża soli kamiennej w tych miejscowościach.

Barbórka od Barbary

– Początkowo obchody wspomnienia św. Barbary miały charakter ściśle religijny. Górnicy udawali się na Msze św. do kościołów, kaplic, by za pośrednictwem swej patronki wypraszać u Boga powodzenie w ciężkiej pracy i ochronę przed wypadkami, będącymi niemal codziennością – mówi Adam Wójcik. – Elementy świeckie pojawiły się pod koniec XVIII stulecia i związane były z powstającymi uczelniami górniczymi. Pierwsza z nich, ucząca na poziomie inżynierskim, powołana została w 1762 r. w Bańskiej Szczawnicy. Później nastąpiło erygowanie kolejnych w różnych stronach Europy. Na tych uczelniach, przy okazji obchodów św. Barbary, narodził się zwyczaj karczmy piwnej. Studenci poszczególnych nacji spotykali się we własnych gronach. Polacy stworzyli klub wzorowany na chałupie krytej strzechą. Stąd powstały określenia – stare i młode strzechy, czyli dojrzali, doświadczeni górnicy i młodzi, dopiero rozpoczynający swoją górniczą służbę. Zwyczaj spotykania się przy piwie i dobrej zabawie tak mocno się zakorzenił, że kiedy w 1919 r. w Krakowie powstała Akademia Górniczo-Hutnicza, już w pierwszym roku jej działalności odbyła się z okazji św. Barbary karczma piwna. Obyczaj ten w kolejnych latach za sprawą absolwentów uczelni trafił do innych miejscowości, w których zaszczepiali go swoim towarzyszom pracy. – Warto pamiętać, że prawo górnicze normuje wiele rzeczy, w tym także kwestie związane z obrzędowością, zalecając wręcz jej kultywowanie – zaznacza A. Wójcik. – Stąd w całym polskim górnictwie obowiązują te same zwyczaje, od których nie ma odstępstw. Karczma rządzi się swoimi prawidłami. Obowiązkowo wybierane jest prezydium złożone z najbardziej doświadczonych górników. Podczas niej odbywa się przyjmowanie do górniczego stanu nowych adeptów, którzy muszą wykonać kilka zadań, m.in. przeskoczyć przez skórę, czyli skórzany fartuch, jaki w dawnych wiekach nosili górnicy, by dostąpić zaszczytu pasowania. Wszystkim zaś kieruje lis major, czyli głównodowodzący. Ubrany w charakterystyczny strój z obowiązkową kitką lisią na czapce, od której funkcja wzięła nazwę. – Całe spotkanie jest dobrze wyreżyserowanym spektaklem, w którym nie brakuje dobrej zabawy, występów, kupletów odwołujących się do bieżących wydarzeń w mieście czy wreszcie obowiązkowego śpiewu. W Tarnobrzegu pierwsza karczma piwna odbyła się już w 1954 r. Niewielkie jeszcze wówczas grono górników zebrało się w baraku na terenie rodzącej się kopalni – mówi Adam Wójcik. Wtedy też po raz pierwszy zagrała na niej orkiestra dęta, która mimo likwidacji siarkowego kombinatu przetrwała do dzisiaj, od kilkunastu lat działając już jako Miejska Orkiestra Dęta. W jej gronie jest wielu muzyków pamiętających czasy, gdy siłą swych płuc i dźwiękami instrumentów dętych budzili tarnobrzeżan 4 grudnia. W latach następnych mężczyźni pracujący w Siarkopolu spotykali się na karczmie piwnej w pałacyku w Mokrzyszowie, gdzie mieściła się dyrekcja zakładu, w budynkach kombinatu, hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, a obecnie w wynajmowanej sali lokali gastronomicznych w Tarnobrzegu. – Jest to znak czasu, szeregi górnicze z każdym rokiem niestety topnieją – zauważa ze smutkiem A. Wójcik. Obchody zaczynały się modlitwą, a kiedy na osiedlu Siarkowiec powstał kościół patronalny tarnobrzeskich górników – Mszą św. Później odbywał się przemarsz przy dźwiękach orkiestry i pochodniach, najpierw do kapliczki św. Barbary przy szpitalu, miejscu bardzo znaczącym zarówno dla pracowników Siarkopolu, jak i mieszkańców Tarnobrzega, następnie na rynek, gdzie włodarze przekazywali górniczej braci symboliczne klucze do miasta, po czym rozpoczynała się karczma piwna. W latach prosperity przemysłu siarkowego barbórkowe spotkania organizowała dyrekcja, od kilkunastu lat zwyczaj ten przejęło Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa. Odpowiednik karczmy piwnej, zwany babskim combrem, miały panie zatrudnione w Siarkopolu. – Bardzo rygorystycznie przestrzegano, by obie imprezy odbywały się oddzielnie i by przypadkiem na którejś z nich nie pojawiła się płeć przeciwna. Dopiero około północy dochodziło do bratania, czyli panowie udawali się do lokalu, gdzie świętowały panie, i rozpoczynała się wspólna zabawa, trwająca nierzadko do białego rana – opowiada z uśmiechem dr Wójcik. – Od kilku lat nie ma już karczmy piwnej ani babskiego combru, w ich miejsce odbywa się biesiada piwna, gdyż jest to już impreza koedukacyjna.

Górnicze symbole

Górnicy, podkreśla dr Wójcik, byli, podobnie jak szlachta, ludźmi wolnymi, stąd przysługiwało im prawo noszenia broni białej w postaci szpady, szabla bowiem przysługiwała tylko herbowym, oraz kordzików. Zwyczaj ten z upływem wieków zanikł, a przywrócono go w 1919 r., podczas normowania prawa górniczego. – Przyjęło się, że szpady wręczane są górnikom szczególnie zasłużonym, nie tyle z uwagi na lata pracy, ile z racji wkładu swoich umiejętności, opracowywania projektów, innowacyjnych rozwiązań unowocześniających funkcjonowanie kopalni. – Jest to wyraz uznania dla sztuki górniczej – dodaje kustosz muzeum. – Kordziki natomiast przyznawane są za dokonania na niwie zawodowej, wkład w utrzymanie jedności górniczego stanu oraz podtrzymywanie jego tradycji. Istnieją dwa wzory kordzików – jeden z rękojeścią zwykłą i drugi przypominający krzyż, który mają prawo otrzymać tylko górnicy będący ratownikami. Ostrza, zwyczajowo bardzo zdobne, zawierały również sentencje, a najczęściej pojawiającym się napisem były słowa tradycyjnego górniczego pozdrowienia „Szczęść Boże”. – Nawet w latach głębokiej komuny w kopalniach nad wejściem czy zjazdem na dół widniały słowa „Szczęść Boże” – zauważa dr Wójcik. Początkowo kordziki były wręczane absolwentom uczelni górniczych jako dobra wróżba w ich przyszłej pracy. Zwyczaj ten utrzymany jest do dzisiaj, a uroczyste wręczanie kordzików i szpad odbywa się podczas obchodów barbórkowych. W zbiorach siarkowego muzeum znajdują się bogate kolekcje przedmiotów związanych z górniczym stanem, jak na przykład mundurów galowych, w tym dyrektorskich, kordzików, tablic z podpisami biesiadników karczm piwnych oraz liczący ponad tysiąc sztuk zbiór kufli pochodzących ze wszystkich kopalni, jakie działały lub działają w Polsce do dzisiaj. – Są to bardzo interesujące przedmioty. Każdego roku obowiązkowo zamawiane były nowe kufle. Wiele z nich to autentyczne dzieła sztuki – stwierdza Adam Wójcik. – Najbardziej interesujące z punktu widzenia artystycznego i historycznego są te zdobione rysunkami zaczerpniętymi z XVI-wiecznego dzieła Georgiusa Agricoli „De Re Metalica libri XII”, nazywanego „Biblią górnictwa”. Z okazji wspomnienia św. Barbary muzeum od kilku lat organizuje warsztaty plastyczne dla dzieci. W tym roku będą przygotowywać górnicze czaka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama