GN 42/2019 Archiwum

Tarzan z ułańską fantazją

Jest postacią nieobrosłą w barwną legendę, a nawet zagubioną w meandrach historii. Ze swoimi chłopcami dokonał jednej z najbardziej brawurowych partyzanckich akcji na Kielecczyźnie.

Świętokrzyskie lasy zasłynęły jako miejsce bohaterskich walk partyzantów, którzy po zakończeniu wojny obronnej podjęli działania konspiracyjne i walkę z okupantem niemieckim. Walkę o niepodległość wiele oddziałów kontynuowało także po zakończeniu wojny, nie godząc się na narzucony komunistyczny reżim. Pośród znakomitych dowódców, takich jak „Nurt” czy „Ponury”, trochę zapomniana wydaje się postać oddanego patrioty i walecznego żołnierza ułana wachmistrza Tomasza Wójcika ps. Tarzan.

Maryjny ryngraf

Ten przedwojenny kawalerzysta w czasie kampanii wrześniowej walczył w składzie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie”, dowodzonej przez gen. Kleeberga. Prawdopodobnie walczył ze swoim 2. Pułkiem Ułanów Grochowskich, aż do bitwy pod Kockiem, a po jego rozwiązaniu powrócił do Zawichostu. – Działając w konspiracji, nosił na piersi ryngraf z Matką Bożą Częstochowską, będącą patronką pułku ułanów, którego stale czuł się żołnierzem. W założonym i prowadzonym przez siebie oddziale utrzymywał dyscyplinę wojskową, dbał o świetne wyszkolenie żołnierzy i ich uzbrojenie. Na miarę okupacyjnych możliwości oddział był nieźle umundurowany – opowiada Michał Ślusarz. W założonym przez niego oddziale, liczącym ponad 30 partyzantów, była grupa kawalerzystów oraz oddział pieszy. – Rekrutował chłopców z Zawichostu i okolicy, byli to jego znajomi. Średnia wieku wynosiła nieco ponad 20 lat. Młodym bardzo imponowało to, że trzymał wojskowy rygor i wykazywał się odwagą wobec okupanta. Początkowo udział w oddziale nie wiązał się ze ścisłą konspiracją. Z czasem, gdy zasłynęli z brawurowych akcji, musieli zacząć się ukrywać na kwaterach lub nocować w lasach – dodaje M. Ślusarz. „Wysoki, górujący wzrostem nad wszystkimi, bardzo szczupły, spokojny, ubrany od stóp do głów w polskie umundurowanie, obwieszony polskimi granatami obronnymi, z nieodłącznym niemieckim pistoletem maszynowym typu schmeisser w ręku. Przy pasie pistolet, na piersiach lornetka i ryngraf Matki Bożej Częstochowskiej. Dbający o swoich podwładnych, koleżeński, wyrozumiały i bezpośredni” – tak wspominał go Mieczysław Kazimierski „Orkan”. – Z kolejnymi miesiącami okupacji oddział „Tarzana” musiał coraz bardziej się ukrywać. Działania konfidentów robiły swoje. Znana jest notatka z dokumentów gestapo, w której przekazywano informacje o działaniu silnej grupy zbrojnej w rejonie Zawichostu, do której należał jakiś lekarz, a dowodził nią Tomasz Wójcik – dodaje Machał Ślusarz.

zdeterminowany

Od początku wojny krążyły legendy o kawaleryjskiej fantazji „Tarzana”. Jednak każda akcja była sumiennie przygotowywana i planowana, by zapewnić bezpieczeństwo podległym mu żołnierzom. To potwierdzało, że był wytrawnym dowódcą. – „Tarzan” był zdeterminowany w walce z okupantem, bezwzględny dla szpiclów, których w czasie wojny było niemało. Zwano go „królem Zawichostu”. Na przykład miał odwagę podjechać bryczką w biały dzień i ostrzelać posterunek policji w rodzinnym Zawichoście. To on zlikwidował bandziora „Smoka”, który uciekł z więzienia w Sandomierzu i grasował po okolicy, grabiąc i znęcając się nad ludźmi. Jego chłopcy wykonali wyrok na wójcie z Dwikóz, który wysługiwał się Niemcom – opowiada Michał Ślusarz. Ułańską fantazję dowódcy wspominał także jeden z jego podkomendnych Mieczysław Kazimierski ps. Orkan. – „Tarzan zabrał mnie do Zawichosta, gdzie miał załatwić jakąś pilną sprawę rodzinną. Wjechaliśmy konno w pełnym uzbrojeniu w biały dzień. (…) Oczywiście było rzeczą niemożliwą, by nas nie zauważono. Wszędzie kręcili się ludzie. Przebywaliśmy tam około trzech godzin i przyznam się, że cały ten czas nerwy miałem naciągnięte jak struny”. – „Tarzan” pomagał społeczności lokalnej w rozwiązywaniu wielu problemów, z żołnierzami dostarczali prasę podziemną, by budzić ducha patriotyzmu i pokazać szerokie działania niepodległościowe w całym kraju. Nigdy nie występował przeciw ludności żydowskiej, jak próbuje się obecnie sugerować – podkreśla Michał Ślusarz.

Pod Ożarowem

Jedną z najsłynniejszych akcji przeprowadzonych przez oddział „Tarzana” była potyczka z oddziałem esesmanów i zabicie gen. Kurta Rennera pod Ożarowem. – Początkowo miała to być akcja uwolnienia polskich więźniów. Niemcy mieli przewozić do Ostrowca Świętokrzyskiego 14 Polaków aresztowanych przez gestapo w Ożarowie. W związku z tym „Tarzan” i jego chłopcy 26 sierpnia 1943 r. urządzili zasadzkę w celu ich odbicia. Jednak okazało się, że Niemcy zmienili plany i transport odbył się inną drogą i to w dodatku do więzienia w Opatowie. Partyzanci nie otrzymali informacji o tej zmianie, gdyż łącznik nie mógł wyrwać się z otoczonego przez żandarmów miasteczka. Gdy już akcja miała być rozwiązywana, na horyzoncie pojawiała się kolumna niemieckich samochodów – opowiada Michał Ślusarz. Tak opisał tę akcję Leszek Popiel ps. Antoniewicz: „»Tarzan« rozpoznaje przez lornetkę mundurowych Niemców. Przebrany za żandarma »Urwis« podnosi »lizak« i zatrzymuje samochody. Niemcy zorientowali się jednak, że to zasadzka. Kilku SS-manów zdążyło uskoczyć do rowu i otworzyć do partyzantów ogień. »Tarzan« nie rezygnował z walki. Zobaczył wśród Niemców generała i za wszelką cenę chciał go dostać. Przeskoczył przez szosę. Niemcy dostawszy się w dwa ognie byli bezradni, bronili jednak generała do upadłego. W końcu generał zginął od serii »Tarzana«. Okazało się, że zabity to Kurt Renner”. – Brawura i odwaga „Tarzana” to nie wszystko. On przewidywał, że za tę akcję okoliczni mieszkańcy mogliby odpowiedzieć swoim życiem. Dlatego po akcji na miejscu podrzucono łuski z rosyjskiej amunicji i elementy rosyjskiego umundurowania, by zabójstwo generała i Niemców przypisać rosyjskiemu zrzutowi. Swoją robotę zrobili też informatorzy, którzy potwierdzali, że w okolicy wcześniej w nocy odbył się zrzut rosyjskiej partyzantki. Dzięki temu Niemcy nie podjęli akcji odwetowej na okolicznej ludności – podkreśla Michał Ślusarz. W ramach scalania oddziałów partyzanckich „Tarzan” otrzymał rozkaz od Leonarda Zub-Zdanowicza ps. Ząb, by dołączył do zgrupowania Jana Piwnika „Ponurego”. – To właśnie na Wykusie, miejscu obozowania „Ponurego”, oddział „Tarzana” wykazał się niezwykłym bohaterstwem, ratując dowództwo, sztab, dokumenty i radiostację podczas niemieckiej obławy – dodał pan Michał.

Czarny dzień

Jedną z najtragiczniejszych akcji, podczas której zginęło ponad 30 partyzantów z oddziału „Tarzana”, było planowane przejęcie amunicji z transportu kolejowego w okolicach Woli Grójeckiej. – Transport ze Skarżyska utknął w Ostrowcu. „Tarzan” pojechał na kontakt do Ćmielowa, by sprawdzić informacje o transporcie, a dowództwo powierzył podkomendnemu „Czarnemu”. Niestety, podczas nieobecności dowódcy oddział został otoczony przez Niemców i niemal doszczętnie zlikwidowany. Przeżyło tylko kilku partyzantów. To wydarzenie i śmierć ponad 30 partyzantów położyła się głębokim cieniem na późniejszym życiu dowódcy – opowiada pan Michał. Po wojnie Tomasz Wójcik był inwigilowany przez UB. Początkowo wyjechał na Pomorze, potem udało mu się wydostać na Zachód, a następnie wyjechał do USA. – Wielokrotnie podkreślał, że jego pragnieniem jest powrót do ojczyzny. Nie było mu to dane. Zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach w 1951 roku. Został pochowany z honorami żołnierskimi. Trumna była otulona biało-czerwoną flagą, portret obleczony kirem. Spoczął na cmentarzu na Górze Oliwnej w Detroit. O bohaterskim ułanie i partyzancie, dzięki staraniom Stowarzyszenia Ostrowieccy Patrioci i Fundacji „Odzyskajmy Naszą Historię”, powstał film „Tarzan – ułan z Zawichostu”. – Chcieliśmy, aby postać „Tarzana” wyszła z zapomnienia. Dzięki współpracy wielu ludzi udało się stworzyć dobry scenariusz, zrealizować zdjęcia i nagrać wspaniałą muzykę. Mamy nadzieję, że ten film jest dobrym i prawdziwym przekazem o historii Tomasza Wójcika – wspaniałego człowieka, żołnierza, dowódcy i patrioty – dodaje Katarzyna Ślusarz, współautorka scenariusza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama