Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zobaczyć rękę wieszcza

Trzy dni trwała wizyta „Pana Tadeusza” w zamku Tarnowskich w Dzikowie.

Bezsprzecznie to jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w ostatnich latach w Tarnobrzegu. Rękopis Mickiewiczowskiego dzieła bardzo rzadko opuszcza Wrocław, a na ekspozycji stałej w Muzeum Pana Tadeusza prezentowany jest tylko przez część roku. Tym bardziej więc należy docenić starania Jana A. Tarnowskiego, Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega i ogromną życzliwość dyrektora Zakładu Narodowego im. Ossolińskich Adolfa Juzwenki, że mieszkańcom miasta i okolic dane było zobaczyć „narodową relikwię”.

Opuszcza, ale nie całkiem

Prezentacji manuskryptu towarzyszył wernisaż prac Józefa Wilkonia – ilustracji do najnowszego wydania epopei, nominowanego do nagrody Najpiękniejsza Książka 2015 roku, oraz otwarcie Pokoju „Pana Tadeusza” w Muzeum Historycznym Miasta Tarnobrzega, gdzie na ekspozycji stałej udostępnione zostało faksymile oryginału dzieła Mickiewicza. – Inicjatorem całego przedsięwzięcia był Jan A. Tarnowski, najstarszy syn Artura, ostatniego właściciela Dzikowa. Pragnął bardzo, aby kopia zarówno rękopisu „Pana Tadeusza”, jak i szkatuły, w której jest przechowywany, przypominały o obecności epopei w dzikowskich zbiorach – mówi Tadeusz Zych, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Tarnobrzega. Kopię manuskryptu podarowaną tarnobrzeskiemu muzeum wykonał Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu, natomiast nad repliką szkatuły, w której od 1873 r. przechowywany jest rękopis, pracowali Anna Wszyndybył, Jan Woynarowski oraz Kajetan Justyn Kasprzyk. – Z dumą pragnę stwierdzić, że nasza szkatuła jest wierną kopią pierwotnego wzoru, jaki znany jest z archiwalnych przekazów ikonograficznych sprzed września 1939 r. Skrzynię wykładaną plakietkami z kości słoniowej zdobiły cztery rzeźbione figurki wyobrażające najważniejszych bohaterów epopei (Tadeusza, Sędziego, księdza Robaka oraz Gerwazego), które podczas wojennej zawieruchy zostały zagubione. Twórcy współczesnej szkatuły postanowili nadać jej oryginalny wygląd, umieszczając wszystkie detale – wyjaśnia dyrektor muzeum. – Do wykonania skrzynki nie został użyty – jak w przypadku oryginału – heban, który jest bardzo kosztownym materiałem, ale czarny dąb, nazywany polskim hebanem, dobrze imitujący to szlachetne drzewo. Mimo plastyczności jest to drewno wymagające, jeśli chodzi o rzeźbienie w nim. Niestety, bardzo szybko stępiają się dłuta, a nieostrym narzędziem nie sposób pracować – mówi Jan Woynarowski, który wykonał drewnianą skrzynkę i umieścił plakietki oraz rzeźby wykonane przez dwoje pozostałych artystów. Otwarcie Pokoju „Pana Tadeusza” jest ukłonem w stronę wprawdzie niezbyt długiej, ale jakże znaczącej dla Dzikowa i Tarnobrzega 10-letniej bytności Mickiewiczowego manuskryptu w gnieździe rodowym hrabiów Tarnowskich. Oryginał „Ostatniego zajazdu na Litwie” znalazł się w Dzikowie w 1929 r., kiedy to Zdzisław Tarnowski, właściciel Dzikowa, za sumę 60 tys. zł zakupił go od swego stryjecznego brata Hieronima, syna prof. Stanisława Tarnowskiego. Tutejszy zamek, będący rodową siedzibą Leliwitów, na 10 lat stał się dla manuskryptu bezpieczną przystanią. Dzikowski rękopis tworzył zeszyt w marmurkowej oprawie zawierający przepisane na czysto drobnym pismem księgi I, II i III i początek IV oraz 91 kart brulionu i czystopisu luzem z księgami od IV do XII, ujętych w jednej oprawie. W ręce rodziny Tarnowskich trafił jeszcze w XIX wieku. Wybitny badacz historii literatury polskiej, wielki bibliofil, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Stanisław Tarnowski zakupił rękopis w 1871 r. od Władysława Mickiewicza, syna wieszcza, za 5 tys. franków. W kolejnych latach uzupełniał go o ofiarowane mu karty manuskryptu, które poeta za swego życia przekazywał różnym osobom. By go zabezpieczyć, w 1873 r. zamówił w pracowni snycerskiej wziętego krakowskiego rzeźbiarza Józefa Korwin-Brzostowskiego specjalną hebanową szkatułę, zdobioną plakietkami z kości słoniowej, na których artysta wyrył lub narysował sceny z poematu: poloneza z koncertem Jankiela, bitwę, grzybobranie oraz koncert Wojskiego. Wzorował się na zaginionych dzisiaj rysunkach Juliusza Kossaka, przeznaczonych do luksusowego wydania „Pana Tadeusza”, mającego wyjść nakładem poznańskiego wydawnictwa Jana Konstantego Żupańskiego. Do ukazania się publikacji nie doszło, a zaginione prace Kossaka choć w części znane są dzięki Brzostowskiemu. Na wieku szkatuły artysta umieścił zaś antykizujący płaskorzeźbiony portret Adama Mickiewicza, wzorowany na medalionie, który wyszedł spod ręki Jeana-Pierre’a Davida d’Angersa, a znany mu był z kopii autorstwa Władysława Oleszczyńskiego.

Dotknąć relikwii

Tarnowscy – zarówno Zdzisław, jak i jego syn Artur – kilkakrotnie otrzymywali propozycje odkupienia manuskryptu, składane nie tylko przez osoby prywatne, ale również przez polski rząd, który zaoferował sumę dwukrotnie wyższą od tej, za jaką nabyto go od Hieronima. Ich odpowiedź zawsze brzmiała krótko: nie. Co warte podkreślenia, mimo że zgromadzone w Dzikowie zbiory były ich własnością prywatną, nigdy nie ograniczali dostępu do nich. Z zasobów bibliotecznych i archiwalnych korzystało wielu naukowców, badaczy literatury. Chętnie udostępniali również rękopis „Pana Tadeusza”, nie traktując go li tylko jako atrakcji domowej, o czym świadczą liczne wpisy w zachowanej „Księdze gości”, w której widnieją podpisy m.in. prof. Stanisława Pigonia czy prof. Juliana Krzyżanowskiego, często goszczących w Dzikowie. – Należy przypomnieć wzruszającą historię, mającą niezwykły, wręcz symboliczny charakter. Opowiedział mi ją śp. Tadeusz Szewera, dziennikarz m.in. rozgłośni Polskiego Radia w Łodzi, syn słynnego profesora tarnobrzeskiego gimnazjum. Tradycją było udostępnianie manuskryptu nie tylko naukowcom, ale także mieszkańcom Tarnobrzega, w tym tzw. celerom, jak przed wojną określano najlepszych uczniów wszelkiego typu szkół. W przypadku Tarnobrzega chodziło o Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego – opowiada Tadeusz Zych. – Każdego roku owi celerzy byli przyprowadzani do Dzikowa, gdzie wyciągano szkatułę, a z niej rękopis. Każdy z uczniów mógł go obejrzeć; Tadeusz Szewera mówił, że nawet dotknął „Pana Tadeusza”. To przeżycie tkwiło w nim niezwykle głęboko, albowiem nawet po siedemdziesięciu latach, gdy wspominał tamtą chwilę, nie krył ogromnego wzruszenia. Owa otwartość Tarnowskich wynikała, co mocno akcentuje Jan A. Tarnowski, z poczucia zobowiązania spłaty ogromnego długu wobec lokalnego społeczeństwa, które uczestniczyło w wielkiej akcji ratowania dzikowskich zbiorów podczas grudniowego pożaru zamku w 1927 r. Wbrew temu, co pisały niektóre gazety, nie ratowano wtedy dzieła wieszcza, bo go w Dzikowie jeszcze nie było, ale inne bezcenne zbiory. Trzeba zaznaczyć, że zginęło wówczas dziewięć osób. Także obecna prezentacja rękopisu w naszym muzeum, będąca efektem zabiegów pana Jana, to również w jego odczuciu spłacanie długu z 1927 r. – zaznacza T. Zych. Wiele wskazuje na to, że tradycja udostępniania „Pana Tadeusza” najlepszym uczniom zostanie wskrzeszona. Z pomysłem tym dyrektor muzeum zwrócił się, jak na razie, do dwóch szkół – Społecznego Liceum im. Hetmana Jana Tarnowskiego oraz Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika, spadkobiercy przedwojennego gimnazjum. – Chciałbym, aby współcześni celerzy, czyli uczniowie, jak się teraz określa, „paskowi”, przychodzili do nas i mogli nie tylko obejrzeć faksymile manuskryptu epopei, ale także zwiedzić bezpłatnie muzeum oraz wysłuchać interesujących opowieści o tym miejscu – mówi T. Zych.

Z Dzikowa do Ossolineum

Rękopis wraz ze szkatułą w Dzikowie znajdował się do września 1939 r. Już w trakcie toczącej się kampanii wojennej jako depozyt w lwowskim Ossolineum złożył go Artur Tarnowski, ostatni dziedzic dzikowski. Kiedy Lwów zajęli Rosjanie, zbiory Ossolineum zostały znacjonalizowane, w tym także depozyty, a wśród nich „Pan Tadeusz”. Sprawujący wówczas z nadania władz sowieckich funkcję dyrektora zakładu Jerzy Borejsza zorganizował w listopadzie 1940 r., z okazji 85. rocznicy śmierci Mickiewicza, wystawę, na której prezentowany był rękopis. W 1944 r. Niemcy, wobec przesuwającego się na zachód frontu, polecili przygotować transport dzieł uznanych za ważne i cenne dla kultury niemieckiej, w poczet których został zaliczony również rękopis. Początkowo trafił do Krakowa, skąd miał być przewieziony do Rzeszy, ale został porzucony w Adelsdorfie, dzisiejszym Zagrodnie na Dolnym Śląsku. Kiedy w 1947 r. Ossolineum zostało przeniesione do Wrocławia, w jego zbiorach znalazł się również rękopis Mickiewicza. Sprawa jego własności odżyła po przemianach ustrojowych w latach 90., kiedy Jan Artur Tarnowski w imieniu rodziny zgłosił prawa do niego. Dyrektor Ossolineum Adolf Juzwenko ani przez chwilę nie podważał prawa Tarnowskich do rękopisu. Ostatecznie kwestia własności została rozwiązana 5 listopada 1999 r., kiedy Jan A. Tarnowski podpisał akt notarialny dotyczący sprzedaży „Pana Tadeusza” Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich za 200 tys. dolarów, które wyasygnował samorząd wrocławski. Pozostałe 400 tys. (rękopis został bowiem wyceniony na 600 tys. dolarów) rodzina Tarnowskich potraktowała jako darowiznę. W umowie została zawarta specjalna klauzula, mówiąca o udostępnianiu i prezentowaniu oryginału epopei w tarnobrzeskim muzeum. Ostatni raz rękopis wieszcza tarnobrzeżanie mogli obejrzeć w roku 200. rocznicy jego urodzin, kiedy „Pan Tadeusz” gościł w Tarnobrzegu od 28 maja do 3 czerwca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL