Nowy numer 08/2020 Archiwum

Wawelowi na ratunek

„Dwór i Urzędnicy, Probostwo, Szkoła, Poczta, Apteka i Policja w Grębowie koło Tarnobrzega” byli wśród tych, którzy postanowili ocalić najcenniejszy symbol Polski.

W roku obchodów 100. rocznicy powrotu Rzeczypospolitej na mapę Europy warto przypomnieć ludzi i instytucje, którzy mimo ciężkich powojennych warunków odpowiedzieli na apel Adolfa Szyszko-Bohusza, od 1916 r. kierownika odbudowy zamku królewskiego na Wawelu, o wpłaty na ratowanie monarszej siedziby.

– Wojsko austriackie, opuszczając Wawel w początkach XX w., pozostawiło wzgórze, a zwłaszcza zamek w katastrofalnym stanie. Służył bowiem jako lazaret, później zaś zmieniony został w koszary. Zamurowano część okien, zmieniono układ wewnętrzny, wstawiono nowe ściany. Poza tym zamek był sukcesywnie dewastowany, począwszy od pierwszych lat po III rozbiorze, kiedy Kraków znalazł się w granicach cesarstwa austriackiego. Część zabytkowych budowli pamiętających średniowiecze, jak chociażby kościoły św. Michała i św. Jerzego, baszty Tęczyńskich i Panieńska, zburzono. Ba, Austriacy przymierzali się nawet do eksmisji szczątków polskich władców, spoczywających w kryptach katedralnych, do któregoś z krakowskich kościołów – mówi Piotr Duma, który w I tomie serii „Tarnobrzeskie ślady” opisał akcję zainicjowaną w 1921 r. przez A. Szyszko-Bohusza, przytaczając nazwiska osób i nazwy instytucji z naszego regionu, które znalazły się na liście darczyńców. Polskie społeczeństwo przystąpiło do odbudowy Wawelu tuż po opuszczeniu go przez Austriaków w 1911 roku. Chociaż należy przypomnieć, że już w XIX stuleciu podejmowane były prace restauracyjne na wzgórzu, finansowane przez Polaków zamieszkałych nie tylko w zaborze austriackim, ale na całym obszarze przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Do tych tradycji z lat 1830 i 1869 postanowił nawiązać Adolf Szyszko-Bohusz. – Sytuacja ekonomiczna kraju, powoli scalającego się po latach niewoli i odbudowującego się po zniszczeniach wojennych, była bardzo trudna. Doszło do przerwy w kredytowaniu prac remontowych na wawelskim wzgórzu. W tej sytuacji kierownik odnowy zamku wystąpił z inicjatywą tzw. akcji cegiełkowej. W specjalnej odezwie, skierowanej do społeczeństwa, stwierdzał: „Istnieją takie roboty, których wykonania domaga się od nas honor Polski. Prace, które bez przerwy trwały pod rządem zaborczym i w najgorszych chwilach wojny światowej, w wolnej Polsce przerwane być nie mogą, a postarać się o to powinno samo społeczeństwo”. Akcja cegiełkowa polegała na wpłatach datków. Osoby lub instytucje, które zdecydowały się na przekazanie równowartości remontowej dniówki, oszacowanej na 30 tys. marek, miały być uhonorowane kamiennymi cegiełkami, umieszczonymi w murze okalającym wzgórze. Wpłaty zaczęły płynąć z całego kraju, ale również z zagranicy. – W sumie od 1921 do 1936 r. ufundowano 6329 cegiełek. Wśród nich znalazły się cegiełki mieszkańców naszego regionu. Pod numerem 62. z datą 1921 r. widnieje „Janowa hr. Tarnowska z Dzikowa”. Chodzi o Zofię z Zamoyskich, żonę Jana Dzierżysława, a matkę Zdzisława, ówczesnego właściciela dzikowskich dóbr. Kolejny numer – 63. – nosi zapis „Zdzisławowie hr. Tarnowscy z Dzikowa”, czyli Zofia z Potockich i jej mąż Zdzisław. Warto w tym miejscu wspomnieć, że zarówno Zdzisław, jak i jego matka swe śluby brali w wawelskiej katedrze. Zdzisław z tej okazji ofiarował 1000 złotych reńskich (1897 r.) na odnowienie Wawelu – opowiada Piotr Duma. Wśród dobrodziejów Wawelu byli ponadto doktor Ryszard Urbanik, dyrektor tarnobrzeskiego szpitala, Zofia z Krzyżanowskich i Marceli Szulcowie z Dzikowa, Maria i Aleksander Brodniewiczowie (Brodniewicz był długoletnim dyrektorem browaru Tarnowskich). Swój wkład w ratowanie skarbu naszego dziedzictwa mieli również profesorowie i alumni Seminarium Duchownego w Sandomierzu, księża wikariusze diecezji sandomierskiej oraz wspomniana już na początku społeczność Grębowa. Obecnie w murze prowadzącym w kierunku Bramy Herbowej (wejście wiodące od ul. Kanoniczej) znajduje się 788 cegiełek z nazwiskami i nazwami darczyńców wykutymi w piaskowcowych lub wapiennych płytach. W tym roku zostało poddanych konserwacji blisko 400 innych cegiełek przechowywanych w wawelskich magazynach. Nie tylko jednak poprzez udział w cegiełkowej akcji osoby związane z naszym regionem przysłużyły się odnowieniu Wawelu. Słabo znanym epizodem jest udział prof. Stanisława Tarnowskiego i jego żony Róży z Branickich w uratowaniu i przekazaniu odnowicielom zamku królewskiego sześciu słynnych głów wawelskich, zdobiących kasetonowy strop sali Poselskiej. Otóż 19 listopada 1879 r. profesor zakupił głowy od sióstr Podczaszyńskich, które otrzymały je w spadku po Bolesławie Podczaszyńskim, znanym warszawskim kolekcjonerze i architekcie. Przed swą śmiercią S. Tarnowski pragnął przekazać je na Wawel. Wolę zmarłego z końcem 1917 r. profesora zrealizowali wspólnie jego żona i syn Hieronim, przekazując głowy 11 sierpnia 1921 r. odnowicielowi wawelskiego zamku Adolfowi Szyszko-Bohuszowi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama