Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Idźcie do Józefa

Od blisko trzech wieków taki napis wita wchodzących do klimontowskiej świątyni, wskazując na przemożnego patrona parafii i opiekuna dawnego bractwa.

Szukając miejsc szczególnie związanych z kultem św. Józefa na terenie naszej diecezji, nie sposób ominąć Klimontowa, gdzie w XVII w. powstał jeden z najpiękniejszych barokowych kościołów, wybudowany na wzór rzymskich świątyń. Szczególne nabożeństwo do św. Józefa miał fundator świątyni, Jerzy Ossoliński. W archiwach parafialnych zachowała się Księga Bractwa Świętego Józefa, która zawiera zapisane imiona członków tej organizacji, ale także jej cele i obowiązki wynikające z przynależności do niej.

Trzywiekowe bractwo

Ta księga to kopalnia wiedzy o kulcie św. Józefa oraz bezcenne źródło informacji o mieszkańcach, którzy wpisując swoje imiona, nie tylko potwierdzali przynależność do bractwa, ale zostawili też ślad swojej działalności religijnej i społecznej. – Wraz z rozwojem bractw św. Józefa w całym Kościele zaczęto czynić starania, aby powstało ono także w parafii Klimontów. W 1706 r., kiedy proboszczem był ks. Andrzej Błażejewski, bractwo zostało zatwierdzone bullą papieża Klemensa XI. Zabytkowa księga, przechowywana do dziś w archiwum parafialnym, zawiera także szczegółowy opis obrzędu przyjmowania do bractwa oraz modlitwę, którą jego członkowie zobowiązywali się odmawiać. Do bractwa mogli należeć zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Miało ono na celu naśladowanie męstwa, wiary i cnoty świętego, rozszerzanie jego czci i sławy, upraszanie sobie szczęśliwej godziny śmierci oraz otrzymania przez jego wstawiennictwo Bożych łask. Z przynależnością do bractwa łączyła się także możliwość uzyskania licznych odpustów, które związane były z wykonaniem wskazanych przez Ojca Świętego uczynków miłosierdzia – opowiada Teresa Krycia, znawczyni historii bractwa. Oczywiście przynależność do niego wiązała się także z określonymi obowiązkami, które zostały wskazane w papieskiej bulli. – Były to obowiązki związane z osobistym kultem św. Józefa, ale także modlitwa „w intencji zgody panów chrześcijańskich, wytępienia odstępców od doktryny Kościoła i jego rozwój”. Ważnymi zadaniami stawianymi członkom bractwa były dzieła miłosierdzia: troska o ubogich, bezdomnych, strapionych, jednanie zgniewanych oraz troska o osobistą świętość – dodaje. Pierwsze rejestry członków Bractwa św. Józefa pochodzą z 1719 r. i niemal każdego roku w jego zastępy przyjmowane były kolejne osoby. Listę otwierają protektorzy, czyli opiekunowie bractwa: Jakub i Helena Morsztynowie z Sandomierza. – W 1789 r. zapisy do bractwa całkowicie ustały. Trudno dziś rozstrzygnąć dlaczego. Dopiero ks. Stanisław Jastrzębski ożywił na nowo jego działalność i zaangażował nowych członków. Księga bractwa była prowadzona do 1939 r. i zostało w niej zapisanych 9358 osób. Listę zamykają Józefa Lenart z Ujazdu i Karolina Żółciak z Grzybowa, parafia Szczyglice. Analizując zapisy członków Księgi Bractwa na przestrzeni lat 1719–1939, można zauważyć, że największy rozkwit bractwa przypadł na czasy duszpasterzowania ks. Wojciecha Radoszewskiego (1776–1796). Był to zapewne jego osobisty sukces i ogrom pracy włożonej w odnowę duchową i życie parafii – dodaje. Niestety, po II wojnie światowej działalność bractwa ustała. Próby odnowy kultu podejmowane były przez kolejnych proboszczów. – Święty Józef to wspaniała postać i znaczący patron, dlatego podejmujemy próbę ożywienia jego kultu i przywrócenia działalności bractwa, jednak nie jest to łatwe. Od kilku lat mamy w każdą środę nowennę do św. Józefa, by upraszać właśnie u niego wskrzeszenie tej organizacji. Jest on wspaniałym przykładem zaufania i zawierzenia Bogu w trudnych momentach życia, które nie są obce nikomu z nas – podkreśla ks. Henryk Hendzel, proboszcz parafii.

Pod okiem patrona

Spacerując wokół barokowej świątyni i po miasteczku, można odnieść wrażenie, że św. Józef ma tutaj wszystko na oku. Jedna z kapliczek, usytuowana obecnie przy banku, kryje naturalnej wielkości figurę św. Józefa. – Prawdopodobnie wystawił ją wspominany już ks. Wojciech Boxsa Radoszewski po odbytych misjach. Postawiono ją na placu dawnego szpitala i schroniska dla starców wybudowanego jeszcze przez Jerzego Ossolińskiego – opowiada pani Teresa. Barokowa rzeźba św. Józefa z Dzieciątkiem zwrócona jest w stronę miasta, przypominając mieszkańcom, że czuwa nad nimi przemożny patron. – Od samego początku mieszkańcy są mocno związani z tą figurą. Jak można wyczytać w starych kronikach, św. Józef odbierał przy niej szczególną cześć, „każdy mieszkaniec ze czcią głowę swoją uchylał i krótką modlitwą pozdrawiał go” – tak pisał ks. Kukliński. Warto dodać, że właśnie od tej figury swoje pielgrzymowanie rozpoczynają pątnicy udający się z Klimontowa do Sulisławic, a także przy tej figurze zatrzymywały się procesje w dni krzyżowe i Boże Ciało – dodaje. Również za czasów ks. Wojciecha Box- sy Radoszewskiego monumentalnymi figurami ozdobiono budowlę kościoła. Na imponującej fasadzie barokowej świątyni ustawiono figurę świętego trzymającego Dziecię Jezus, a pod spodem artyści umieścili napis – przesłanie dla wchodzących do kościoła: „Ite ad Joseph” (Idźcie do Józefa). – Ksiądz Wojciech Boxsa Radoszewski, umieszczając figurę i napis na frontonie kościoła, chciał, aby parafianie, wchodząc do świątyni, wznosili oczy ku niebu, a napis „Idźcie do Józefa” odradzał w ich sercach nadzieję, że ten patron i wspomożyciel nie zawiedzie w trudnościach życia – opowiada pani Teresa. Po przeciwnej stronie bryły kościoła też ustawiono figurę patrona, który spogląda na całe miasteczko. Łaciński napis umieszczony na wschodniej elewacji kościoła jest ciągłym przesłaniem lub prośbą mieszkańców do ich patrona – Da Joseph meritis scandere ut tandem liceat nos tibi perpetiam gratum promere canticum (Daj, Józefie, wzejść gwiazdom zasług, abyśmy wreszcie mogli bezustannie śpiewać Tobie wdzięczną pieśń). Dziś trudno określić pochodzenie obrazu św. Józefa, który umieszczony jest w ołtarzu głównym. Przedstawia on świętego z Dzieciątkiem, trzymającego ponadto w ręku białą lilię, symbol wybrania i czystości. – Na szczęście zachowały się dowody rozbudowanego kultu św. Józefa przy klimontowskiej farze. Jednym z nich jest unikatowy mszalik z XVIII w., przeznaczony dla wiernych, którzy często nie rozumiejąc odprawianej wtedy po łacinie liturgii, towarzyszyli kapłanowi, odmawiając zamieszczone tam modlitwy odpowiadające kolejnym częściom Mszy. Warto dodać, że kontrowersyjną formą nabożeństwa był Różaniec do św. Józefa, opracowany i umieszczony w wydanym w 1669 r. modlitewniku dla Bractwa św. Józefa. Po dwu latach, prawdopodobnie pod wpływem polskich dominikanów, którzy bali się konkurencji dla maryjnego Różańca, kongregacja papieska zakazała używania modlitewnika – wyjaśnia pani Teresa.

Po Rzymie w złotych podkowach

Po tej artystycznej i pobożnościowej wędrówce po dziejach Klimontowa i istniejącego tutaj przez ponad dwa wieki Bractwa św. Józefa warto wrócić do osoby, która stoi za fundacją wspaniałego kościoła i zaszczepieniem kultu św. Józefa na tym terenie. Jerzy Ossoliński otrzymał założony przez ojca Jana Zbigniewa Klimontów, mając zaledwie 28 lat. Był już wtedy niezwykle wykształcony i obyty w ówczesnej polityce. Piastował urząd doradcy króla Władysława IV, z którego polecenia odbywał słynne poselstwo do Rzymu, do papieża Urbana VIII. Wjeżdżał Jerzy Ossoliński w słynnym orszaku i z ogromną świtą, a konie podkute złotymi podkowami gubiły je rozmyślnie na ulicach Wiecznego Miasta, zaś między oglądających pochód Rzymian rzucano perły i dukaty. Zauroczony włoskimi kościołami Jerzy Ossoliński postanowił wybudować taką okazałą świątynię w swoich dobrach, a projektowanie oddał w ręce domowego architekta, który zaprojektował pobliski Krzyżtopór. Świątynię postanowił poświęcić św. Józefowi, którego kult dopiero rozrastał się na terenach Polski. Kościół według dekretu erekcyjnego miał być kolegiatą zarządzaną przez proboszcza infułata wspomaganego przez prałatów i kanoników. Jerzy Ossoliński ufundował również szkołę przyparafialną dla mieszczan, a także szpital i przytulisko dla biedaków. Sam fundator nie doczekał się ukończenia budowy świątyni. Zmarł w 1650 r. i pochowano go w podziemiach klimontowskiego kościoła. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma