Nowy numer 25/2018 Archiwum

Biskup w papieskim sercu

Za obronę jedności Kościoła komuniści nie pozwolili mu jechać na obrady Soboru Watykańskiego II. Dwaj papieże docenili jego wierność i niezłomność.

Nominacja ks. Piotra Gołębiowskiego na sufragana diecezji sandomierskiej nie była dużym zaskoczeniem. Jako jeden z najbliższych współpracowników bp. Lorka był widziany w gronie kandydatów do biskupstwa. Podeszły wiek i przebyty zawał serca mocno ograniczyły aktywność poprzedniego biskupa, dlatego mianowanie nowego sufragana okazało się niezwykle pożyteczne dla diecezji. Jego duże doświadczenie duszpasterskie pozwoliło odczuć nowy powiew w wielu dziedzinach życia w diecezji.

– Nominacja zaskoczyła służby bezpieczeństwa, które, jak wykazują dokumenty, nie miały rozpracowanej sylwetki ks. Gołębiowskiego, nie uznały go także za człowieka szczególnie wybitnego, pomimo posiadanego przez niego wykształcenia na uczelniach rzymskich. Jak zapisano w notatkach Urzędu do Spraw Wyznań w Kielcach: „wyraźnie szkodliwy nie był i jego osobiste cechy charakteru i tryb postępowania wskazują, że nie będzie” – opowiada ks. Piotr Tylec. Jak pokazała ponaddwudziestoletnia posługa pasterska, bp Gołębiowski okazał się niezłomnym wobec reżimu, skutecznym obrońcą jedności Kościoła i wybitnym duszpasterzem, który określoną wizję troski o wiernych umiał przełożyć na konkretne działania.

Wytrawny duszpasterz

Kilka dni po przyjęciu sakry bp Gołębiowski został mianowany wikariuszem generalnym, który miał się zająć większością spraw dotyczących administrowania diecezją. Energicznie podjął działalność duszpasterską wobec dzieci i młodzieży. Podczas spotkań z księżmi czy wizytacji parafii kładł duży nacisk na organizowanie nauk i rekolekcji stanowych dla młodych, tworzenie grup duszpasterskich i społecznych organizacji przykościelnych. Taka postawa płynęła z doświadczenia, jakiego nabył jako proboszcz w Baćkowicach i Koprzywnicy. – Biskup Gołębiowski miał umiejętność zjednywania sobie ludzi i charakteryzował się dużą empatią w osobistych kontaktach z wiernymi. Wielką zaletą sufragana było odpowiednie dobieranie ludzi do wspólnej pracy duszpasterskiej. Do kierowania sprawami duszpasterskimi dobrał sobie sumiennego współpracownika ks. Michała Kozła, dotychczasowego proboszcza w Krynkach. Dużą wagę przywiązywał bp Gołębiowski do umocnienia jedności między duchowieństwem. Brał udział w konferencjach i spotkaniach księży, podczas których udzielał praktycznych wskazówek, ostrzegał przed działalnością agentów służb inwigilacyjnych i zabraniał wchodzenia w jakiekolwiek układy z władzami państwowymi – dodaje ks. P. Tylec. Przez księży był odbierany bardzo przychylnie, choć widziano, że ma niechętny stosunek do „księży postępowych”, czyli tych, ktorzy współpracowali z komunistycznym aparatem reżimu. W jednym z apeli do księży napisał: „jeśli będą jeździć jacyś panowie i wciągać w dyskusję, najpierw wylegitymować, a później nie wdawać się z nimi w żadną dyskusję”. – Zachęcał do gorliwego przygotowywania obchodów Milenium Chrztu Polski oraz do troski o rozwój duszpasterstwa. Wiedział, że tylko pełne zaangażowanie w pracę nad świadomością religijną i rozwojem duchowym wiernych może uchronić od prowadzonej przez rząd polityki laicyzacyjnej – podkreśla ks. Tylec. Istotnym wydarzeniem, które wpłynęło na kształtowanie się sytuacji kościelnej w Sandomierzu, było mianowanie drugiego biskupa pomocniczego, którym 26 października 1960 r. został ks. dr Walenty Wójcik.

W obronie jedności Kościoła

Jednym z trudniejszych zadań, jakie stanęły przed bp. Gołębiowskim, była sprawa rozwiązania konfliktu, jaki w 1962 r. zaistniał w parafii Wierzbica, leżącej kilkanaście kilometrów od Radomia. Bazując na antagonizmach powstałych pomiędzy wikariuszem ks. Zdzisławem Kosem a proboszczem ks. Marianem Bojarczakiem oraz zaangażowaniu emocjonalnym parafian, władze państwowe postanowiły doprowadzić do rozłamu i utworzenia samodzielnej parafii katolickiej, która nie podlegałaby jurysdykcji biskupa. – O sprawie nazywanej przez ówczesną prasę „wierzbicka wojna z biskupem” pisały w latach 60. ogólnopolskie gazety, przedstawiając oczywiście kwestię jednostronnie i manipulując faktami. U źródła konfliktu leżały nieporozumienie między księżmi i niesubordynacja wikariusza ks. Zdzisława Kosa wobec zarządzeń władzy kościelnej. Młody ks. Kos nie podporządkował się decyzji biskupa przejścia na inną parafię, zachęcony przez grupę wiernych, wrócił do Wierzbicy. Delegacja parafian udała się do kurii, domagając się pozostawienia ks. Kosa, a przeniesienia pozostałych księży. Gdy to nie przyniosło rezultatów, mieszkańcy udali się do Wydziału do Spraw Wyznań w Kielcach, gdzie urzędnicy uknuli intrygę. W jej wyniku parafianie wyrzucili z plebanii proboszcza i drugiego wikariusza, a pozostawili ks. Kosa. – W listopadzie 1962 r. bp Gołębiowski wezwał ks. Kosa na osobistą rozmowę do Sandomierza, wraz z nim do stolicy diecezji udała się grupa około 200 jego popleczników, którzy wręczyli bp. Gołębiowskiemu petycję w obronie ks. Kosa, żądając mianowania go proboszczem. Rozmowy miały bardzo burzliwy przebieg. Wzburzeni delegaci siłą wyprowadzili biskupa z pomieszczeń kurialnych i umieścili w samochodzie, chcąc wywieźć go do Wierzbicy, by tam przymusić go do nominacji ks. Kosa na proboszcza. Powiadomiona milicja nie kwapiła się z interwencją i zatrzymała kolumnę samochodów z porwanym biskupem dopiero w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jeden ze świadków, funkcjonariusz milicji, wspominał później, że bp Gołębiowski leżał na podłodze samochodu z głową na wycieraczce, przyciśnięty butami pozostałych pasażerów. W ręku trzymał różaniec i było widać, że się modlił – opowiada ks. Piotr Tylec. Konflikt sterowany przez władzę zaostrzał się. Księży wysyłanych przez biskupa nie wpuszczano na plebanię, nie mogli także odprawiać Mszy św. w kościele. Nabożeństwa odbywały się w prowizorycznej kaplicy w domu Władysława Błaszczyka. W rozwiązanie konfliktu włączył się osobiście prymas Wyszyński, który przyjechał do parafii w Boże Ciało 1964 r. – Przełom w „konflikcie Wierzbickim” nastąpił w 1968 roku. Bp Gołębiowski postanowił osobiście poprowadzić uroczystości Wielkiego Tygodnia. Odprawiał nabożeństwa pod gołym niebem, nawoływał do spokoju i jedności. W Wielki Wtorek własnym ciałem w otoczeniu księży bronił Najświętszego Sakramentu przed profanacją, której chciała dokonać zorganizowana przez władze bojówka ks. Kosa. W Wielki Piątek po sześciu latach konflikt został zażegnany. Biskup w dramatycznych okolicznościach odzyskał kościół – dodaje. Władze poniosły porażkę, której nie darowano biskupowi. Za jego determinację w „sprawie wierzbickiej” nie wydano mu pozwolenia na wyjazd do Rzymu na obrady Soboru Watykańskiego II.

W sercu papieża

Ważnym wydarzeniem były obchody Milenium Chrztu Polski i peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Centralne obchody Milenium w Sandomierzu odbyły się 2 i 3 lipca 1966 r. – Na czele komitetu przygotowującego obchody stanął bp Gołębiowski. Zaplanowano wiele spotkań modlitewno-duszpasterskich. Władze państwowe zaplanowały wiele świeckich atrakcji, jak pokazy wojskowe, występy artystyczne. Przesunięto nawet wyścig kolarski, aby odciągnąć ludzi od kościelnych nabożeństw. Starania te jednak nie przyniosły efektów – opowiada ks. Piotr. W sandomierskich uroczystościach wzięło udział wielu biskupów oraz arcybiskup Wojtyła i kardynał Wyszyński, uczestniczyły w nich tysiące wiernych przybyłych z całej diecezji. Po raz kolejny władza poniosła klęskę w konfrontacji z Kościołem. W 1967 r. po śmierci bp. Lorka Kapituła Katedralna wybrała bp. Gołębiowskiego na stanowisko wikariusza kapitulnego. Wszystko wskazywało na to, że to właśnie on zostanie nowym ordynariuszem diecezji. Jednak sprzeciw władz był bardzo stanowczy. – Papież Paweł VI mianował go administratorem apostolskim. Gdy po latach spotkał się z papieżem, ten położył rękę na sercu i powiedział: „Stąd nikt nie wyrwie Księdza Biskupa” – dodaje. Podczas Mszy św. na placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r. stał po prawej stronie Jana Pawła II jako pierwszy z koncelebransów. Kolejne lata przynosiły osłabienie zdrowia bp. Gołębiowskiego. W Dzień Zaduszny w 1980 r. celebrował rano Mszę św. w kaplicy sióstr służek NMP Niepokalanej w Nałęczowie. W czasie udzielania Komunii św. osunął się na podłogę i zmarł. Pogrzeb odbył się 5 listopada 1980 r., a ciało biskupa złożono w podziemiach sandomierskiej katedry. Proces beatyfikacyjny prowadzi diecezja radomska.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma