Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pod okiem św. Cecylii

Kto śpiewa, dwa razy się modli – twierdził św. Augustyn. Ukryci na kościelnym chórze, rozpoznawani są po głosie, którym upiększają liturgię. Organiści oraz zespoły śpiewacze obchodzą swoje święto.

Już św. Augustyn zwrócił uwagę, że muzyka i śpiew są uroczystym językiem Kościoła, a nie tylko sztuką. Przypomina o tym wydana miesiąc temu Instrukcja o muzyce kościelnej Konferencji Episkopatu Polski. – Dokument ten przypomina ustalenia Soboru Watykańskiego II, który podkreślał, że muzyka i śpiew kościelny są nieodzowną oraz integralną częścią liturgii, której celem jest oddanie chwały Bogu i uświęcenie wiernych. Instrukcja przypomina o wartości muzyki i śpiewu i ich funkcji, jaką jest pełniejsze i aktywne przeżywanie liturgii. Równocześnie przypomina o podstawowych zasadach tworzenia i używania muzyki w sakralnej przestrzeni, jaką jest liturgia oraz świątynia – podkreśla ks. Leszek Chamerski, przewodniczący diecezjalnej komisji ds. muzyki kościelnej.

Nie wystarczy być muzykiem

I choć w parafii za piękno i przebieg liturgii odpowiedzialny jest proboszcz, to jednak w dziedzinie muzyki dużo zależy od organisty, scholi i chóru, jeśli takie w parafii istnieją. – Osoba organisty, współtworząc muzyczną stronę sprawowanych świętych obrzędów, w każdym kościele zajmuje ważne miejsce. Organista poprzez dobrze przygotowaną grę na organach i śpiew pomaga wiernym jak najlepiej przeżywać liturgię. W naszej diecezji jest wiele parafii, w których liturgia, dobór śpiewów, sam śpiew i akompaniament organowy wykonywane są na wysokim poziomie. Organistów, którzy mają wyższe wykształcenie muzyczne i odpowiednie przygotowanie liturgiczne jest niewielu. Niestety, są też parafie, w których muzyka kościelna i śpiew liturgiczny pozostawiają wiele do życzenia, a przyczyną w znacznej mierze jest brak odpowiedniego wykształcenia muzycznego i przygotowania liturgicznego organistów – dodaje ks. L. Chamerski. W wielu parafiach rozpowszechniła się praktyka „organisty niedzielnego”, szczególnie dotyczy to parafii wiejskich. – Wydana instrukcja przestrzega, że niedopuszczalne jest stosowanie tzw. elektronicznego organisty, czyli odtwarzanie muzyki podczas liturgii. Gra na organach i śpiew muszą być na żywo. Jest również rzeczą konieczną, by organiści oraz inni muzycy umieli nie tylko biegle grać na powierzonym im instrumencie, ale by posiadali i rozumieli ducha świętej liturgii, aby wypełniając, choćby tylko czasowo, swoją funkcję, uświetniali ją zgodnie z naturą poszczególnych części i ułatwiali wiernym uczestnictwo w niej – podkreśla ks. Chamerski. W Sandomierzu działa Diecezjalne Studium Organistowskie, które zapewnia odpowiednie przygotowanie muzyczne i liturgiczne do posługi organisty w parafii. Cykl kształcenia trwa 5 lat, a zajęcia prowadzone są w jednym dniu w tygodniu. Jest to okazja do zdobycia odpowiedniego wykształcenia i formacji do pełnienia posługi organisty. – Do bycia organistą nie wystarczy tylko umiejętność gry na instrumencie lub wykształcenie muzyczne. Potrzebna jest odpowiednia formacja, by muzyka odpowiadała duchowi liturgii. Cieszy to, że w ostatnim czasie dużo młodych, mających wykształcenie muzyczne, rozpoczęło naukę w naszym studium organistowskim. Daje to perspektywę dobrego przygotowania przyszłych osób odpowiedzialnych za śpiew w parafiach – dodaje.

Półduchowni

– Moje muzyczne korzenie sięgają osoby dziadka – skrzypka samouka. Były to czasy międzywojenne. Dziadek był zwykłym muzykantem, który z czasem porzucił swoje hobby, by po latach do niego powrócić. Niestety, grał jedynie ze słuchu i nie mógł mi przekazać wiedzy muzycznej, za to zaszczepił we mnie pasję do niej. Chcąc rozwijać muzyczne zainteresowanie, poszedłem do liceum muzycznego, a potem na studia w Akademii Pedagogicznej i na Akademię Muzyczną w Krakowie. Zainteresowanie muzyką kościelną rozpoczęło się, gdy jeszcze byłem ministrantem w rodzinnej parafii w Nowej Słupi. Kilka lat byłem psałterzystą i wtedy podjąłem decyzję, by rozpocząć naukę w studium organistowskim w Kielcach. Podczas tych studiów spotkałem człowieka, który rozpalił mnie wielką miłością do muzyki sakralnej i przekazał, co oznacza być dobrym organistą. Profesor Jerzy Rosiński rozwinął we mnie to powołanie, nauczył, jak i co grać podczas liturgii, jak ją rozumieć i jak służyć liturgii muzyką. Pod jego okiem nauczyłem się prowadzić chór kościelny – opowiada Andrzej Budziński, organista z parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jak opowiada, często po codziennych zajęciach wieczorami jechał do swojego mistrza, aby pod jego okiem zagrać jakiś utwór w kieleckiej katedrze. – Do dziś pamiętam słowa z homilii bp. Kazimierza Ryczana na pogrzebie profesora Rosińskiego, że mistrz „w cichości katedralnego chóru modlił się, grając na organach”. On był i jest moim wzorem i staram się kontynuować jego dzieło. W mojej pracy opieram się na jego osobowości i wierze – dodaje. Będąc organistą już od 20 lat, podkreśla, że jest to jego powołanie, a nie zawód. – Codzienna i niedzielna posługa na Mszach św. rano i wieczorem to nie wszystko. Zadań przed organistą w parafii jest o wiele więcej. Dużo osób zanim pójdzie do kancelarii, aby załatwić jakąś rzecz, najpierw przychodzi do organisty, aby podpytać. Może zabrzmi to zabawnie, ale wielu ludzi traktuje nas jak półduchownych – opowiada z uśmiechem. – Dobry organista nie może być wirtuozem, gwiazdą, która chce pokazać swój kunszt. Powinien tak sterować melodią, dobierać akordy, aby mobilizować ludzi do śpiewu. Jak powtarzał prof. Rosiński, kościół, w którym śpiewa tylko organista, jest „martwy” – dodaje. Andrzej Budziński od dekady prowadzi chór Cantate Domino, który nie tylko ożywił śpiewem parafię, ale także stał się miejscem, gdzie wiele osób doskonali swoje umiejętności śpiewacze i tworzy wspaniały zespół wokalny.

Z bogatą tradycją

Pośród kilkunastu chórów parafialnych działających na terenie diecezji najdłuższą historią może pochwalić się chór katedralny założony przez ks. Antoniego Kasprzyckiego w 1894 r. Historia śpiewu liturgicznego w sandomierskiej świątyni sięga jednak dużo głębiej w dzieje, aż do początków kapituły kolegiackiej, gdzie śpiewy wykonywane były przez odpowiednio dobranych księży mansjonarzy, psałterzystów, kapelę wokalno-instrumentalną czy uczniów szkoły kolegiackiej. – Założony przez ks. Kasprzyckiego chór najpierw był zespołem chłopięco-męskim, gdyż ówczesne przepisy kościelne zabraniały kobietom udziału w liturgicznych zespołach śpiewaczych, dołączyły one do chóru dopiero w 1908 r. Ks. Kasprzycki starał się zorganizować chór na wysokim poziomie muzycznym i liturgicznym. Zachowało się kilkadziesiąt wydrukowanych utworów, zakupionych przez założyciela za własne fundusze. Zawierają one repertuar ambitny i wymagający dużych umiejętności. Chórowi towarzyszyły nie tylko organy, ale także skrzypce i inne instrumenty – opowiada s. Mariola Konopka SNMPN, obecna dyrygentka chóru. Znaczącą postacią w historii zespołu był organista katedralny Stanisław Wojciechowski, który pełnił tę posługę ponad trzydzieści lat. – Ważny etap w historii chóru wyznaczyła także posługa ks. Wendelina Świerczka, który kierował nim 23 lata. Zorganizował przez ten czas ponad 50 koncertów, akademii kościelnych i świeckich. O występach chóru pisano wtedy: „nauczył sandomierską publiczność słuchać muzyki poważnej, nauczył ją lubić i rozumieć”. Dla potrzeb chóru ks. Świerczek komponował lub opracowywał nowe utwory, dostosowywał także utwory innych kompozytorów do jego możliwości wykonawczych – dodaje s. Mariola. Kolejnymi dyrygentami byli ks. J. Chwałek i ks. H. Ćwiek. A obecnie dyrygentką od trzech dekad jest s. Mariola Konopka. Chór kilkakrotnie występował w oprawie muzycznej pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. W 2000 r. zajął pierwsze miejsce w Świętokrzyskim Festiwalu Pieśni Maryjnych. – Chór katedralny zapisał się znacząco swoją działalnością w kulturze i historii miasta oraz lokalnego Kościoła. Jest zespołem, który niemal nieprzerwanie od przeszło 120 lat ubogaca sandomierskie i diecezjalne uroczystości – podsumowała s. M. Konopka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama