Nowy numer 49/2020 Archiwum

Poniosą światło dla Inków

– Ekwadorczycy to ludzie wierzący, ale ich wiara jest jeszcze powierzchowna. Mają swoje zabobony i wierzenia, z którymi czasami trudno walczyć. Podczas nabożeństw reagują zaś żywiołowo – mówi Magdalena Michałkowska.

Potrzeba misjonarzy

Pani Magdalena w kwietniu wróciła z 7-miesięcznego pobytu w Ekwadorze w parafii San Jorge de la Union, gdzie pomagała ks. Wiesławowi Podgórskiemu. – Udało się nam otworzyć centrum kształcenia dla dzieci i młodzieży im. ks. Alberto Feri. Tam organizowaliśmy kursy, w tym językowe, warsztaty kulinarne, podczas których uczyliśmy dzieci gotować, i inne szkolenia. Prowadziliśmy kółka teatralne i geograficzne, gdzie opowiadaliśmy o kulturze innych krajów, aerobik oraz sportowe zajęcia. Dwa razy wybraliśmy się też z dziećmi na obozy – wylicza wolontariuszka. Magdalena Michałkowska towarzyszyła również ks. Wiesławowi podczas jego wypraw do odległych górskich wiosek, w których odprawiał Msze święte. Chciała bowiem poznać bliżej życie parafian, także z tych najodleglejszych zakątków. – Potrzeba jeszcze wielu misjonarzy, by przybliżać tym ludziom Pana Jezusa i Ewangelię. Ekwadorczycy to ludzie wierzący, ale ich wiara jest jeszcze powierzchowna. Mają swoje zabobony i wierzenia, z którymi czasami trudno walczyć. Podczas nabożeństw reagują zaś żywiołowo. Bardzo lubią śpiewać, zwłaszcza dzieci – dodała pani Magdalena.

Dziekanka na misje

Julita Hołub i Aleksandra Mazur to przyjaciółki z liceum, szkoły muzycznej, oazy oraz ze studiów. Teraz biorą dziekankę, aby we wrześniu wyjechać do Ekwadoru i tam zastąpić Magdalenę Michałkowską w posłudze w parafii San Jorge de la Union. Studentki wolontariuszki wywodzą się z Ruchu Światło–Życie. – Pomysł wyjazdu do Ekwadoru na misje narodził się już dwa lata temu. Taką możliwość stworzył nam Ruch Światło–Życie, w którym działam wraz z Olą. Zgłosiłyśmy się do naszego diecezjalnego moderatora, który z kolei skontaktował nas z ks. Wiesławem Podgórskim – mówi Julita Hołub. Teraz dziewczęta intensywnie uczą się języka hiszpańskiego. – Ogólnie wiemy, co będziemy robić. W San Jorge de la Union są już bowiem zalążki Ruchu Światło-Życie, ale my chciałybyśmy go jeszcze bardziej rozwinąć. Ponadto zaangażujemy się w pracę centrum kształcenia dzieci i młodzieży, które tam ostatnio powstało. Może poprowadzimy chór czy zajęcia plastyczne – dodaje Aleksandra Mazur. Dziewczęta liczą również, że wyjazd do Ekwadoru stanie się ich przygodą życia. Decyzję swoją głęboko przemyślały. Oswoiły z nią także swoje rodziny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama