Nowy numer 48/2020 Archiwum

Polscy Rosjanie

Ludzie i historia. Przyjechał do Osieka i gdy zobaczył piękno okolicy, wzniósł ręce ku niebu ze słowami „Bogu niech będą dzięki, że mnie tu sprowadził”. I tu wybudował pałac, który nazwał „Dzięki”.

Rosyjska Polka

– Moja prababka Aleksandra była niezwykłą osobą – podkreśla Aleksander Pietrow. – Mimo że z urodzenia Rosjanka, to z wyboru została Polką. We współczesnych jej publikacjach była określana jako „Polka z wychowania, przekonań i języka”. „Żona Petrowa, chociaż ze krwi Rosyanka, wychowana w Warszawie, w duszy była prawdziwą Polką” – pisał w „Zapiskach o polskich spiskach i powstaniach” Mikołaj Berg. – Odnoszę ponadto wrażenie, że w swych działaniach wyrażała m.in. to, czego nie mógł uczynić jej ojciec jako carski urzędnik. Prowadząc szeroko zakrojoną działalność dobroczynną, wydawała ogromne pieniądze z kiesy swego taty i męża – dodaje z uśmiechem potomek i imiennik dzielnej prababki. Zajmowała się pomocą dla tzw. kobiet upadłych, starając się wyprowadzić je z prostytucji. W warszawskich kamienicach, należących do jej rodziny, prowadziła zakłady opiekuńcze dla nich oraz dla sierot. Ponieważ było to zajęcie niezwykle absorbujące, podjęła współpracę z siostrami magdalenkami, które zajmowały się pomocą kobietom utrzymującym się z nierządu. Zdając sobie sprawę z trudnej sytuacji materialnej wielu rzemieślniczych rodzin, założyła, pierwszą na ziemiach polskich, kasę zapomogowo-pożyczkową dla rzemieślników i robotników. Do tego przedsięwzięcia chętnie włączyły się inne damy z wyższych sfer, przekazując datki. – Pożyczki udzielane zainteresowanym nie były wysokie, wynosiły od kilkunastu do ok. 150 rubli – wyjaśnia pan Aleksander. Ponieważ uważała, że nie tylko sprawy materialne są ważne w życiu człowieka, dlatego postanowiła założyć pismo, które podnosiłoby morale oraz wiedzę społeczeństwa. W ten sposób wśród różnych tytułów prasowych pojawiła się „Czytelnia Niedzielna” – pismo religijno-społeczne. Pierwszy numer, odbity w drukarni Józefa Ungra, ukazał się w 1856 roku. Początkowo czasopismo skierowane było przede wszystkim do ludności miejskiej. W 1860 r. z pomocą chwiejącej się „Czytelni Niedzielnej” przyszło Towarzystwo Rolnicze, które w zamian za udzielone wsparcie oczekiwało poszerzenia tematyki o sprawy wiejskie. Ostatecznie pismo zakończyło żywot po wybuchu powstania styczniowego. – Na jego łamach publikowali znani i cenieni pisarze oraz publicyści – mówi Aleksander Pietrow. – W tym sam Agaton Giller, który po powrocie z Sybiru otrzymał od mej prababki propozycję pracy w „Czytelni Niedzielnej”. Pismo z czasem zaczęło służyć jako przykrywka dla jego patriotycznej działalności. Kiedy w 1863 r. postanowili wyjechać za granicę, pani Aleksandra przed wyjazdem nakazała wymalować front pałacu na granatowo, jako symbol żałoby powstańczej. Sama zresztą nosiła czarne suknie i żałobną biżuterię, tak jak czyniły to polskie patriotki. – Ślady tego przemalowania zachowały się w kilku miejscach i postanowiłem, że na jednej ze ścian pozostawię granatowy fragment jako pamiątkę świadczącą o patriotyzmie mej prababki – informuje A. Pietrow.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama