Nowy numer 3/2021 Archiwum

Staszowski Robin Hood

Ireneusz Kapusta jest jednym z najlepszych niepełnosprawnych łuczników w Polsce. Najbliższe cele to medal na mistrzostwach Europy i olimpijska kwalifikacja.

- Myślę, że ta pasja powstała już w dzieciństwie, kiedy chyba zrobiłem pierwszy łuk, choć nie bardzo to pamiętam. Kilka lat temu hobby wróciło i zrobiłem pierwszy łuk profesjonalny, typu średniowiecznego, a do tego profesjonalne strzały z piórkami - opowiada.

To na nim pan Ireneusz próbował sił w pierwszych strzałach do tarczy i dzięki niemu złapał bakcyla łucznictwa. - Wychodziło mi całkiem nieźle, więc pomyślałem, że czas już na zakup lepszego, już sportowego łuku. Zacząłem szukać także ludzi czy klubu, gdzie mógłbym zdobyć informacje o technice strzelania - dodaje. I tak trafił do kieleckiego klubu Start Kielce, zrzeszającego osoby niepełnosprawne. Po jakimś czasie odwiedził go Ryszard Olejnik, klubowy trener, zobaczył jak strzela i zaprosił do klubu.

Sam łuk i strzały to jednak nie wszystko. Aby osiągnąć sukces, potrzeba żmudnego i systematycznego treningu. - Jak w każdym sporcie sukces sam nie przychodzi, choć w łucznictwie oprócz treningu potrzebne jest jeszcze wewnętrzne poukładanie, aby podczas strzału zachować spokój i opanowanie - wyjaśnia pan Ireneusz. Jak opowiada, trenuje kilkanaście godzin tygodniowo. - Łucznictwo to sport techniczny. Nie jest ważna liczba treningów, choć swoje trzeba wystrzelać. Jednak ważnymi elementami są precyzja, spokój i dokładność. Łucznik ma kontrolę nad strzałą do momentu jej wypuszczenia. Musi przewidzieć tor jej lotu, parabolę i wziąć pod uwagę warunki zewnętrzne - wyjaśnia staszowski zawodnik.

Mimo że pan Ireneusz trenuje dopiero kilka lat, to już jest w krajowej czołówce. - Dzięki dobrym wynikom w krajowych zawodach powołano go do kadry narodowej osób niepełnosprawnych. W zeszłym roku na Mistrzostwach Europy strzelał w parze z Mileną Olszewską i wspólnie wywalczyli złoto. W tym roku doszedł tez złoty medal na Mistrzostwach Polski w strzelaniu indywidualnym.

- To niesamowity tytan pracy. On każdą wolną chwilę wykorzystuje na trening. Myślę, że dla niejednego sportowca może stać się wzorem w dążeniu do obranych celów - podkreśla Marcin Jarosz, kolega z pracy pana Ireneusza.

Więcej w wydaniu papierowym.

Ireneusz Kapusta   Ireneusz Kapusta
Łucznictwo sportowe
Archiwum prywatne
Ireneusz Kapusta   Ireneusz Kapusta
Łucznictwo sportowe
Archiwum prywatne

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama