GN 47/2020 Archiwum

Smak polskiego ciasta

Społeczeństwo. Lasagne i ryba z szafranem, prezenty obok szopki i słodycze sypiące się z gwiazd – ot, zwykłe bożonarodzeniowe zwyczaje...

Świąteczne lasagne

Na styl włosko-polski święta obchodzą państwo Barbara i Calogero z Jeżowego. Poznali się na Sycylii, gdzie pani Basia pojechała do pracy podczas studiów. – Gdy mi ją przedstawiono, to powiedziałem do mojego pracodawcy, że to będzie moja żona. I tak się stało po dwu latach – opowiada Calogero Scilanga. Od sześciu lat są w Polsce i ich rodzinne bożonarodzeniowe świętowanie ma elementy i polskie, i te typowo włoskie. – Obowiązkowo w domu powstaje presepe, czyli bożonarodzeniowa szopka. To przypomina mi Italię i moje dzieciństwo – dodaje Calogero. Obecnie razem z synami Alfredem i Dawidem pod okiem żony budują rodzinną stajenkę dla Jezusa. – We włoskiej tradycji to Dzieciątko Jezus przynosi prezenty, dlatego zawsze znajdowaliśmy je przy żłóbku. Dla naszych synów raz przynosi je Mikołaj, innym razem znajdują je przy szopce – opowiada. Wspominając sycylijskie obchody Bożego Narodzenia, podkreśla ich rodzinny wymiar. – W naszym domu zawsze siadaliśmy razem do kolacji, potem była Msza o północy i uroczyste „Gloria”. We Włoszech podczas świąt ludzie dużo spacerują, spotykają się w barze przy kawie, by składać sobie wzajemnie życzenia. W Polsce są to raczej typowo rodzinne święta – dodaje Calogero. Obecnie na wigilię z całą rodziną idą do rodziców żony. – U teściowej podczas wieczerzy jemy potrawy typowo polskie. Ja nie lubię kapusty, za to uwielbiam pierogi i rybę pod każdą postacią – dodaje z uśmiechem. Kolejnego dnia świąt to on przygotowuje obiad na włoski sposób. Jest lasagne lub inna pasta i razem z rodziną śpiewają kolędy po polsku i włosku. Podkreśla, że brakuje mu najbardziej sycylijskich świątecznych słodkości: panetone oraz cannolo.

Meksykańskie Navidad

O rodzinnych meksykańskich bożonarodzeniowych tradycjach opowiada pani Mariana Beltrán Sánchez. Z mężem Rafałem poznali się w Loreto. – Oboje przyjechaliśmy do Włoch na spotkanie z Ojcem Świętym. W Loreto nasze grupy razem czekały na swoje autokary. I – jak to młodzi – razem śpiewaliśmy i bawiliśmy się. Wtedy postanowiłem zrobić sobie zdjęcie z najpiękniejszą Meksykanką, która poprosiła, abym przesłał jej fotkę. I tak zaczęliśmy pisać do siebie. Potem było kolejne spotkanie wraz z papieżem w Paryżu, a po studiach pojechałem sam do Meksyku i... wróciłem z żoną – z uśmiechem opowiada Rafał Sekul. Od kilku lat mieszkają w Polsce, zaś pani Mariana wiele tradycji swojego kraju wszczepia w polskie bożonarodzeniowe obchody. – W moim kraju 9 dni przed świętami zaczynamy tradycyjną pasadas. Jest to zwyczaj z czasów azteckich, zaadaptowany przez chrześcijaństwo. Robimy gwiazdę o siedmiu ramionach, piñiatę, symbolizujących siedem grzechów głównych. Podczas kolejnych dni, spotykając się w rodzinnym gronie na modlitwie, dzieci strącają kolejne ramiona, z których wysypują się słodycze. Jest to forma katechezy, która uczy, że eliminacja grzechu popłaca słodyczą – opowiada pani Mariana. Z całą rodziną przygotowują również szopkę, która jest stałym elementem świąt. – Z polskich zwyczajów podoba mi się łamanie opłatkiem. Jest to piękny gest przebaczenia i życzliwości – dodaje. Wigilię spędzają u teściowej, a z postnych dań najbardziej lubi pierogi. Sama już na święta przygotowuje dla rodziny meksykańską bakalę, romeritos – czyli rybę z chili i rozmarynem oraz różne sałatki. Podkreśla, że mimo iż meksykańskie ciasteczka świąteczne są doskonałe, to jednak smaku polskich ciast nic nie zastąpi.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama