Pieniądze obywatelskie

Marta Woynarowska

|

Gość Sandomierski 45/2015

publikacja 05.11.2015 00:00

Budżet partycypacyjny. – Można chyba powiedzieć, że jest to w pewnym sensie mała rewolucja, bo mieszkańcy sami wybiorą inwestycje, które ich zdaniem są najważniejsze do zrealizowania – mówił w 2013 r. ówczesny prezydent Tarnobrzega. Jak potoczyły się losy budżetu obywatelskiego i co jest w planach?

Jaś Seweryn lubi przychodzić na siłownię przy SP nr 10, kiedy przyjeżdża do babci i dziadka z Krakowa Jaś Seweryn lubi przychodzić na siłownię przy SP nr 10, kiedy przyjeżdża do babci i dziadka z Krakowa
Marta Woynarowska

Tarnobrzeg był pierwszym miastem w województwie podkarpackim i pierwszym w naszej diecezji, które zdecydowało się przeznaczyć określoną pulę pieniędzy na realizację zadań zgłoszonych i przegłosowanych przez samych mieszkańców. W pierwszym roku zgłaszania projektów do urzędu miasta wpłynęło 20 wniosków, do fazy realizacji przeszły trzy, które uzyskały największą liczbę głosów. I tak od dwóch siłowni na świeżym powietrzu i modernizacji ul. Borów zaczęła się tarnobrzeska historia budżetu obywatelskiego. Tworzenie tego budżetu, zwanego również partycypacyjnym, zainicjowało w 1989 roku brazylijskie miasto Porto Alegre. W Polsce na takie rozwiązanie jako pierwszy w 2011 roku zdecydował się Sopot.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.