• facebook
  • rss
  • Ciche bohaterki

    Andrzej Capiga

    |

    Gość Sandomierski 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    – Miał 15 lat, kiedy na bramie komendy MO namalował znaki kotwicy albo pisał antykomunistyczne hasła w rodzaju: „Katyń pamiętamy” – wspomina Urszula Głowacka-Maksymiuk, matka Przemysława.

    Matki niepokornych są bohaterkami wystawy, którą można oglądać w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Stalowej Woli. Przedstawione są tam portrety i biogramy 20 kobiet, których dzieci w latach 80. XX wieku podjęły walkę z totalitarnym systemem komunistycznym. – W tym pięknym polskim słowie „matka” zawiera się wszystko, co może uzasadnić wielką rolę cichych bohaterów; cichych z miłości, cichych z poświęcenia i wiary we własne dzieci. Dlatego ta wystawa była tak bardzo potrzebna – powiedział, otwierając wystawę, prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny. Wśród 20 pokazanych na wystawie matek była także Janina Wojciechowska, mama Maćka. Pani Janina domyślała się, iż jej syn działa w konspirze, ale to przed nią ukrywa.

    – Przychodzili koledzy. Cały czas szumiały jakieś gazetki i coś tam upadało. A mnie się ubzdurało, że coś niemoralnego oglądają – zwierza się dziennikarzowi pani Janina. Helena Styrna-Mamoń, mama Marcina, wspomina z kolei, jak jej syn zorganizował w szkole śpiewanie kolęd, za co został zwieszony w prawach ucznia. – Marcin od początku zdradzał konspiracyjną smykałkę. – Innym razem w proteście przeciwko kłamstwom wyrzucił telewizor do Wisły – opowiada pani Helena. Podczas otwarcia wystawy obecne też były matki niepokornych ze Stalowej Woli: Antonina Świercz i Regina Stój.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół