Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Kuźnia mistrzów

Trenują dwa razy dziennie, na śniadanie i po obiedzie. Marzą o grze w kadrze Polski i medalach na największych imprezach sportowych.

Gdy rozlega się szkolny dzwonek, jedni idą na zajęcia, inni na halę, jeszcze inni na basen. Dzień rozpoczynają od solidnego treningu. Najpierw rozgrzewka. Rozciągają mięśnie i ścięgna, by zminimalizować ryzyko skręceń i innych urazów. Dużo przy tym śmiechu i młodzieńczej radości. Potem mozolne ćwiczenie taktyki, gry w zespole i szlifowanie indywidualnych umiejętności. W tym czasie pływacy i waterpoliści na basenie doskonalą swoje umiejętności pływackie. I nie jest wcale tak, że tutaj liczy się tylko sport. Po treningu przychodzi czas na normalne szkolne zajęcia, a po nich – znów trening.

Szkoła z marzeniami

– Pomysłodawcą i twórcą tej Szkoły Mistrzostwa Sportowego był mój poprzednik, Zygmunt Kochański, wybitny wuefista i trener lekkoatletyczny. Dążył do tego, aby w Ostrowcu Świętokrzyskim powstała szkoła, gdzie można by było pogodzić normalny proces edukacyjny z możliwością przygotowania do wyczynowego uprawiania sportu. Najpierw powstała tutaj klasa piłkarska pod patronatem PZPN. W 2012 r. ruszyła szkoła sportowa z klasami piłki siatkowej dziewcząt i chłopców, pływania i lekkiej atletyki.

W kolejnych latach dołączyły klasy waterpolo i piłki ręcznej chłopców. Od tego roku funkcjonuje także na poziomie licealnym klasa piłki nożnej dziewcząt. Jest ich wprawdzie niewiele, ale myślę, że w kolejnych latach klasa się rozwinie, bo jest duże zainteresowanie – wyjaśnia Anna Trojanowska, dyrektor szkoły. Nie jest łatwo połączyć zajęcia szkolne i cały blok treningowy. Jak opowiada pani dyrektor, plan lekcyjny układany jest pod treningi i starty sportowe uczniów. – Nasi podopieczni są bardzo zdyscyplinowani i systematyczni. Wiedzą, że muszą połączyć naukę ze sportem, bez straty na żadnym z tych pól. A że dają radę, mówią same wyniki – i te naukowe, i sportowe. Coraz więcej uczniów ma świadectwa z wyróżnieniem, a w ubiegłym roku mieliśmy gimnazjalistę ze średnią ocen 6,0. Możemy się także pochwalić dużymi sukcesami sportowymi naszych uczniów, którzy są w juniorskiej czołówce europejskiej i liczą się na zawodach rangi mistrzostw Polski. Każdy ich sukces jest naszą wielką radością – dodaje pani dyrektor. Drzwi do takiej szkoły są otwarte nie tylko dla najlepszych. Warunkiem jest dobre zdrowie, potwierdzone przez lekarza, i chęć trenowania konkretnej dyscypliny. – W ciągu tygodnia jest minimum 16 jednostek treningowych, dlatego tak ważna jest dobra kondycja zdrowotna. Nad naszymi uczniami czuwają w tym zakresie lekarz, fizjoterapeuta i trenerzy, których zadaniem jest odpowiednie dostosowanie treningu do wydolności uczniów – podkreśla pani dyrektor. Marzeniem szkoły jest budowa profesjonalnego stadionu lekkoatletycznego, gdzie można by było nie tylko trenować, ale i organizować poważne zawody dla młodych sportowców.

Raczkujący mistrzowie

To właśnie w tej szkole dla wielu uczniów zaczyna się życiowa przygoda ze sportem i tu stawiają pierwsze kroki ku wielkiej karierze. Jednocześnie uczą się, że każdy sukces ma swoją cenę i trzeba na niego ciężko pracować. – Podziwiam moje dziewczyny. Każda z nich to osobna historia, każdą z nich trzeba poznać i zrozumieć. Nie jest to łatwe. Gdy ich koleżanki mają wolny czas, one idą na trening i ciężko pracują. Dlatego tak ważne jest to, aby się nimi odpowiednio zaopiekować, dać im pewność siebie oraz odpowiednio zmotywować. Oczywiście, że każdy sukces nakręca, szczególnie ten sportowy. Ważne jest także, aby przygotować młodych ludzi, by na taki sukces umieli poczekać – podkreśla Iwona Błaszkiewicz, jedna z trenerek siatkówki. – Nie jest łatwo połączyć naukę i treningi. Mamy mniej czasu dla siebie, ale jest też taka magia w samym zespole. Łączy nas wspólna pasja, jesteśmy jak rodzina, od każdej coś zależy na parkiecie. Każda z nas jest ważnym elementem całego układu. Razem trenujemy, ale i razem wygrywamy. Wiele rówieśniczek nas podziwia, może i trochę nam zazdrości, ale są i tacy, którzy mówią: po co ci siatkówka – opowiada Iga Klepacz. – Ja przyszłam do tej szkoły dzięki trenerce, która namawiała mnie i mamę. Dziś nie żałuję. Czasem nie jest łatwo rano wstać na trening, ale wchodzi to w krew i jest czymś naturalnym. Każda z nas ma swoje sportowe marzenia, każda by chciała grać na najwyższej półce rozgrywek. Teraz każde zawody przynoszą dużą adrenalinę, uczą wzajemnej odpowiedzialności za drużynę. Jasne, że chciałoby się tylko zwyciężać, ale trzeba także nauczyć się przyjmować porażki – dodaje Wiktoria Rdzanek. – Jeśli ktoś myśli, że w takiej szkole nauka jest na drugim miejscu, to się myli. Jasne, że nauczyciele są wyrozumiali i wiedzą, że gdy jedziemy na turniej, to trzeba nam dać trochę ulgi, ale później to musimy nadrobić – podkreśla Marta Majewska. Natalia Szymańska trafiła do ostrowieckiej szkoły, grając już jako gimnazjalistka w siatkarskiej kadrze województwa świętokrzyskiego. – Tutaj odbywały się zgrupowania i dowiedziałam się, że można tu rozwijać swoje zdolności sportowe. Sport to już część naszego życia, trudno wyobrazić sobie dzień bez treningów. Każda z nas ma także swoje marzenia związane ze sportem, po to trenujemy, aby osiągnąć sukces – podkreśla Natalia. Od poziomu liceum sportowego swoją przygodę z siatkówką rozpoczęła Dominika Dubik. – Nie jest łatwo wskoczyć na poziom, który reprezentują dziewczyny, które grają od lat. Trzeba ciężko pracować według wskazań trenera i to pomaga, daje konkretne efekty – dodaje Dominika. – Sport bez marzeń o sukcesach byłby pusty. To one nas nakręcają do pracy i treningu. Każda z nas, patrząc na zawodniczki z Orlen Ligi, chciałaby kiedyś zagrać w jednej z najlepszych drużyn – podsumowuje Aleksandra Poziomek.

Pod okiem fachowców

Przed dużym wyzwaniem stają także nauczyciele i trenerzy. Odkrycie talentu nie wystarczy, aby mógł on jaśnieć w blasku sukcesu, potrzeba odpowiedzialnej i systematycznej pracy. – Praca z takimi uczniami daje olbrzymią satysfakcję, ale jest też ogromnym wyzwaniem i wymaga należytego przygotowania i zaplanowania cyklu treningowego. Najważniejszym zadaniem trenerów jest przede wszystkim odpowiednie dozowanie obciążeń na treningach, aby wśród tych młodych zawodników nie nastąpiło zmęczenie fizyczne i psychiczne. Musimy dbać o ich sferę mentalną, ale również kształtować w nich cechy charakteru, które mają przełożenie na pracę w grupie oraz zachowania fair play. Uczymy ich szacunku dla siebie, ale także dla przeciwnika – podkreśla Rafał Dytkowski, trener. – Mówi się, że w sporcie około 75 procent osiągnięć to odporność psychiczna. Wielokrotnie słyszymy, że największe gwiazdy sportu dużo pracują z psychologami. Tym bardziej naszym młodym sportowcom taka pomoc jest potrzebna, a czasem wręcz niezbędna – podkreśla Renata Reguła, szkolny psycholog. – Bardzo często przychodzą na rozmowy, by pogadać o szkole, treningach, radościach i smutkach. Chodzi przede wszystkim o motywację, poczucie własnego sukcesu i skuteczności. Młody człowiek musi nauczyć się dostrzegać nawet najmniejsze sukcesy, które stają się dla niego motorem do dalszej pracy – dodaje pani psycholog.

Nie tylko zwycięstwo

Na ostrowieckim basenie rozpoczyna się trening. Trudno mówić o rozgrzewce, gdy gra się w wodzie, jednak młodzi zawodnicy rozpoczynają od pływania. Czują się w basenie jak ryby w wodzie. Perfekcyjnie pływają, robią zwroty i wyskoki nad powierzchnię wody. Potem rozpoczynają się zajęcia z piłką. W tej dyscyplinie obowiązuje zasada, że można grać tylko jedną ręką. – Piłka wodna to wymagająca dyscyplina. Chłopcy naprawdę muszą być sprawni i silni. Trzeba uważać, aby nie przetrenować organizmu, ale przyzwyczajać go do dużego wysiłku, jakim jest dynamiczne pływanie i granie w odpowiedniej taktyce drużynowej – wyjaśnia Robert Serwin, trener waterpolo. Po rozgrzewce chłopcy zakładają specjalne czepki i rozpoczynają właściwy trening, ćwicząc konkretne zagrania i taktykę. – W waterpolo dużo zależy od techniki i szybkości pływania. Trzeba mieć silne nogi i znać technikę, aby wybić się z wody. Jednak ważny jest spryt i taktyka. To gra drużynowa, więc nie wygrywa jeden zawodnik, lecz zespół. To nieustannie podkreśla trener, pokazując, jak mamy trenować ustawienia i przewidywać grę. Wtedy można pokonać najlepszych – tłumaczy Cezary Pietrzyk. – Staram się przekazać chłopcom nie tylko tajemnice sportowe, ale także to, że sport może dać dużo więcej, jeśli podchodzi się do niego z sercem i profesjonalnie. Tutaj uczą się dyscypliny w taktyce, obowiązkowości, punktualności i budowania drużyny, czyli bycia wspólnie jak w rodzinie – dodaje. Taka praca daje efekty. Ostrowieccy juniorzy zasmakowali już zwycięstwa. Dwa lata temu zostali mistrzami Polski oraz zdobyli srebro na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Wielu z nich dostało także powołanie do juniorskiej reprezentacji Polski, a jeden uczeń gra już w pierwszym zespole narodowym. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy