• facebook
  • rss
  • Ćwierć wieku z królem

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Mariusz Ryś, organista, muzykolog, dyrektor artystyczny tarnobrzeskich Międzynarodowych Koncertów Organowych, wspomina 25 lat ich obecności w letnim kalendarzu wydarzeń kulturalnych Tarnobrzega.

    Marta Woynarowska: W tym roku po raz 25. tarnobrzeżanie w czasie wszystkich wakacyjnych czwartków będą mieli możliwość wysłuchać gry wybitnych muzyków. Jak to się stało, że ćwierć wieku temu narodziły się w Tarnobrzegu Międzynarodowe Koncerty Organowe?

    Mariusz Ryś: Ich historia sięga 1993 r., kiedy nieżyjący już prof. Roman Lulek z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego planował wznowienie koncertów organowych w sandomierskiej katedrze. Należy pamiętać, iż działo się to jeszcze w czasie istnienia województwa tarnobrzeskiego. W poszukiwaniu pieniędzy na organizację wydarzenia prof. Lulek skierował swoje kroki do Wojewódzkiego Domu Kultury w Tarnobrzegu. Ówczesna dyrektor placówki, śp. Jolanta Rosik-Rosińska, chętnie przystała na tę propozycję, ale jednocześnie wysunęła sugestię, by podobne koncerty zorganizować w którymś z kościołów tarnobrzeskich. W tym czasie studiowałem na KUL i pan prof. Lulek zwrócił się do mnie z zapytaniem, który kościół byłby najlepszy na przygotowanie muzycznego wydarzenia. I tak to się zaczęło.

    W organizację koncertów jest Pan zaangażowany zatem od samego początku.

    Pomagałem i koordynowałem przygotowania do organowych wieczorów, a od wielu lat sprawuję nad nimi kierownictwo artystyczne.

    Pierwsze występy mistrzów organowych zaczęły się…

    ...w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy na osiedlu Serbinów. Obecnie zaś dołączyły pozostałe tarnobrzeskie świątynie.

    Jak to się stało, że koncerty rozprzestrzeniły się po całym mieście?

    Tutaj muszę pochwalić tarnobrzeskich księży proboszczów. Zabiegali, aby koncerty odbywały się w ich kościołach, nie tylko na Serbinowie. Dlatego naszym kapłanom należą się wielkie brawa. Poza tym jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, daje bowiem możliwość poznania brzmienia kilku organów (organy nazywane są królem instrumentów), jak również akustyki w poszczególnych świątyniach, a w każdej z nich jest ona zupełnie odmienna.

    Do kościołów od paru lat dołączyła jeszcze jedna instytucja.

    Muzeum Historyczne Miasta Tarnobrzega, które już na dobre jest jednym z gospodarzy koncertów. Stało się tak na prośbę jego dyrektora dr. hab. Tadeusza Zycha, pragnącego przywrócić i podkreślić kulturotwórczą rolę rodu Tarnowskich, byłych właścicieli zamku w Dzikowie, którą obecnie pragnie kontynuować muzeum.

    Czy pamięta Pan pierwszą edycję?

    Takich rzeczy się nie zapomina. Szczególnie utkwił mi w pamięci koncert Jerzego Kukli, który dedykował go pa- mięci zmarłego ks. Romualda Syty z Sandomierza, dobrego ducha Sandomierskich Wieczorów Organowych. Pan Jerzy występował także w tamtejszej katedrze i stąd znajomość ze zmarłym kapłanem. Niestety, dwójka uczestników pierwszej edycji już nie żyje – prof. Jerzy Rosiński, długoletni organista bazyliki katedralnej w Kielcach, oraz prof. Marian Machura, postać doskonale znana w Krakowie, przez lata związany z benedyktyńskim opactwem w Tyńcu.

    W ciągu owych 25 lat z pewnością zrodziła się niejedna anegdota.

    Przed paroma laty gościliśmy organistę z Holandii, Berta Wisgerhofa, który przyjechał na tournèe w Polsce razem z żoną. Dyrektor TDK Piotr Markut postanowił zaprosić ich na spacer po Tarnobrzegu. Pan Wisgerhof bardzo grzecznie podziękował, po czym oświadczył, że wybierają się razem z żoną nad Jezioro Tarnobrzeskie. Ich syn bowiem był tutaj dwa tygodnie wcześniej. Okazało się, że nasz akwen jest już znany nawet w Holandii. (uśmiech)

    Tarnobrzeski festiwal od samego początku utrzymuje wysoki poziom. Jakie kompozycje i jakich wykonawców usłyszymy podczas XXV Międzynarodowych Koncertów Organowych?

    Jak zwykle najlepszych. (śmiech) Będą muzycy znani już tarnobrzeskiej publiczności i nowi. Zabrzmi także wiele utworów polskich kompozytorów, w tym m.in. Feliksa Nowowiejskiego, któremu decyzją Sejmu poświęcony był ubiegły rok. Jego kompozycje zagra Jerzy Kukla, wielki admirator i propagator jego twórczości. Warto nadmienić, że Nowowiejski jest autorem dziewięciu monumentalnych symfonii organowych, za które otrzymał prestiżową nagrodę Londyńskiego Towarzystwa Muzycznego. Niestety, jego muzyka jest zbyt mało znana i doceniana. Ponadto polscy kompozytorzy całkowicie zawładną ostatnim koncertem w zamku Tarnowskich, będzie bowiem można usłyszeć utwory m.in. Fryderyka Chopina, Władysława Żeleńskiego, Emila Młynarskiego, Grażyny Bacewicz, Mieczysława Karłowicza czy Ignacego Jana Paderewskiego.• marta.woynarowska@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół