• facebook
  • rss
  • Z miłością i bez uprzedzenia

    ks. Tomasz Lis

    |

    Gość Sandomierski 15/2017

    dodane 13.04.2017 00:00

    Stykając się na co dzień z ludzką biedą i ułomnością, wiedzą, że pomagać w duchu świętego Brata Alberta to traktować drugiego bez uprzedzeń i z ewangeliczną zasadą przebaczenia.

    Od ponad ćwierć wieku otwierają na oścież gościnne drzwi schroniska dla bezdomnych, opuszczonych, chorych i wymagających opieki starszych osób. Tutaj swój dom znajdują nie tylko samotne kobiety z terenu parafii, gminy czy diecezji, ale każdy, kto potrzebuje opieki i schronienia. Bez zbędnego pytania, dlaczego i co się stało, za to z otwartymi ramionami i słowami: dobrze, że jesteś, jak możemy ci pomóc?

    Na wzór brata Alberta

    Tak naprawdę to zwykły dom, może trochę większy niż normalny rodzinny budynek, leżący przy głównej ulicy przebiegającej przez Gorzyce. Powstał jako ośrodek katechetyczny, lecz gdy religia trafiła pod szkolną strzechę, trzeba było znaleźć nowy pomysł na zagospodarowanie budynku. – W niełatwym czasie transformacji politycznej i gospodarczej bardzo wiele osób traciło nagle pracę, niektórzy pozostawali bez dachu nad głową. Było to jedno z ważnych wyzwań, jakie stanęły przed naszą parafią. I wtedy przyszedł pomysł na zaadaptowanie tego budynku jako przytułku i miejsca schronienia dla najbardziej potrzebujących – wspomina ks. Władysław Drewniak, proboszcz parafii w Gorzycach.

    Rozpoczęto więc remont. Gdy budynek był gotowy, szybko pojawiły się pierwsze osoby, które wymagały pomocy. – Chcieliśmy, aby to nasze działanie było umiejscowione w jakichś strukturach działalności charytatywnej. Wtedy zrodził się pomysł dołączenia do Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta – dodaje. W tym czasie przy parafii powstała grupa osób, która zaangażowała się w działanie schroniska. – Poznaliśmy idee działalności albertyńskiej oraz postanowiliśmy jako gorzyckie koło dołączyć do struktur towarzystwa. Ta afiliacja daje nam możliwość prowadzenia działalności charytatywnej i pozyskiwania środków na prowadzenie takiego domu, w którym świadczona jest pomoc najbardziej potrzebującym – opowiada Stanisław Gołębiowski, prezes gorzyckiego koła. Podkreśla jednocześnie, że okoliczne samorządy, w wielu przypadkach bardzo życzliwie i ze zrozumieniem podchodzące do dzieła, jakie realizuje schronisko, wspierają jego działania materialnie.

    Troska o ciało i duszę

    Po zakończeniu prac adaptacyjnych w schronisku pojawili się pierwsi pensjonariusze. Obecnie zamieszkuje tam dziewięć pań, a docelowo jest 15 stałych miejsc. Podopieczne mają od 55 do 93 lat. – W czasie niedawnej powodzi musieliśmy przyjąć więcej osób, które na skutek kataklizmu straciły dach nad głową. Nasze schronisko przeznaczone jest dla samotnych i ubogich kobiet. Wiele z nich to osoby bezdzietne, samotne i w podeszłym wieku, które nie mają zapewnionej opieki ze strony najbliższych. Zdarzają się przypadki, że trafiają do nas panie opuszczone przez najbliższych, poranione przez życie. Czasem stajemy się miejscem schronienia dla osób bezdomnych, które trafiają do nas prosto z ulicy. Jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy odmówili miejsca potrzebującemu – opowiada Stanisław Gołębiowski. Przytulne pomieszczenia i domowa opieka sprawiają, że każdy czuje się tutaj jak w domu i pośród swoich. – Jedna z naszych podopiecznych, która jest w schronisku od samego początku, jakiś czas temu musiała trafić do DPS-u w Tarnobrzegu. Po krótkim okresie pobytu, mimo dużo lepszych warunków, jakie tam jej zapewniano, poprosiła o powrót do naszego schroniska. Podkreślała, że tutaj jest jej dom – opowiada Anna Krzemińska, kierownik schroniska. Dodaje, że podopieczne mają zapewnioną całodobową opiekę pielęgnacyjną, a nad ich zdrowiem czuwa zespół medyczno-pielęgniarski. Schronisko jest odwiedzane także przez dzieci, młodzież i grupy wolontariuszy. Organizowane są spotkania świąteczne, jasełka, a nawet minikoncerty. – Ważnym elementem troski o nasze podopieczne jest pomoc duchowa i duszpasterska. Pomagają nam siostry mieszkające w sąsiednim budynku. Odprawiane są tutaj Msze św. oraz przychodzimy z posługą sakramentalną. Dostrzegam, jak ważne jest także uzdrowienie duchowe i przywrócenie osobistej godności, które dokonuje się często po latach doznawanych zranień – opowiada ksiądz W. Drewniak. Dodaje, że schronisko odgrywa także bardzo ważną rolę w życiu parafii. – Jest ono miejscem konkretnego miłosierdzia. Jest świetną szkołą, jak możemy pomagać na wzór św. Brata Alberta, który troszczył się o potrzebujących będących obok – dodaje proboszcz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół