• facebook
  • rss
  • Trzymetrowa palma

    Marta Woynarowska Marta Woynarowska

    dodane 09.04.2017 16:47

    Tarnobrzeżanie z gałązkami prawdziwych palm wiwatowali na cześć Chrystusa.

    Tradycją już stały się w parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu uroczyste obchody Niedzieli Palmowej. Podobnie jak w poprzednich latach rozpoczęły się przy figurze Chrystusa Zmartwychwstałego, stojącej przy rondzie i zbiegu ulic Zwierzynieckiej i Kazimierza Wielkiego.

    Swą obecnością uroczystość zaszczycił biskup senior Edward Frankowski, który wspólnie z wiernymi przeszedł w procesji do kościoła na os. Serbinów, gdzie o godz. 11.30 odbyły się centralne obchody Niedzieli Palmowej.

    Mszy św. koncelebrowanej z udziałem proboszcza parafii ks. prał. Jana Biedronia przewodniczył bp Frankowski.

    - Tarnobrzeg na różne sposoby stara się podkreślić, że Jezus Chrystus jest naszym Panem i Królem. Dzisiejszy dzień ma nam o tym przypominać. Ma nam również pozwolić wczuwać się w przeżycia, jakich doświadczali mieszkańcy Jerozolimy, entuzjastycznie witający Pana Jezusa wjeżdżającego w bramy miasta - mówił bp Edward Frankowski. - Nasza dzisiejsza procesja jest jakby powtórzeniem tamtego wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat.

    Bp Frankowski zaapelował do zgromadzonych wiernych, aby przeżycia Niedzieli Palmowej zachęciły do jeszcze głębszego wprowadzania w życie słów wypowiedzianych w ubiegłorocznym Akcie Intronizacji Chrystusa Króla.

    - Podporządkujmy się Jego woli, niech zawsze będzie obecny w naszych umysłach i sercach, niech kieruje naszymi myślami, wolą i życiem - apelował bp Frankowski.

    Po poświęceniu gałązek palmowych oraz przyniesionych przez dzieci i dorosłych tradycyjnych polskich palm, wszyscy udali się w procesji do kościoła.

    Palma Marysi górowała nad wszystkimi   Palma Marysi górowała nad wszystkimi Marta Woynarowska /Foto Gość

    Wśród przyniesionych palm, jedna wyróżniała się szczególnie.

    - Ma trzy metry. Niestety jest trochę ciężka i niezbyt wygodna do niesienia, ale mama i tata mi pomagają - powiedziała 10-letnia Marysia, autorka największej palmy. - Przygotowywałam się prawie miesiąc, gromadziłam materiały, robiłam kwiatki, których potrzebowałam 120. Sam montaż nie był aż taki trudny, zaczęłam wczoraj, a skończyłam dzisiaj rano.

    - Każdego roku oglądamy w telewizji relacje oraz programy z obchodów Niedzieli Palmowej. Szczególnie podobają się nam te z Małopolski, a zwłaszcza z Podhala, gdzie odbywają się konkursy na największe palmy. Córce tak się to spodobało, że postanowiła w tym roku sama spróbować zrobić jak największą palmę. I udało się - cieszyła się Joanna Kotas, mama Marysi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół