• facebook
  • rss
  • Jeździć można w każdym wieku

    dodane 06.04.2017 00:00

    O sposobie na życie mówi Wiesław Dobrowolski, współtwórca Tarnobrzeskiego Stowarzyszenia Motocyklowego „Moto Tarnobrzeg”.

    Marta Woynarowska: Czy łatwo być motocyklistą w Polsce?

    Wiesław Dobrowolski: Nie stanowi to problemu dla kogoś mającego nutkę zacięcia i lubiącego jazdę motocyklem. Można być motocyklistą w pojedynkę lub w grupie, przynależąc do jakiegoś klubu czy stowarzyszenia. To już zależy od indywidualnych upodobań. Podobnie rzecz ma się z podejściem do samej jazdy. Jedni preferują turystykę, w tym dalekie wyjazdy zagraniczne, inni wolą bliższe wojaże, np. od zlotu do zlotu. Pewnym niemiłym zjawiskiem, szczęśliwie rzadkim, jest to, że niektórzy kierowcy samochodów traktują motocyklistów jako zło konieczne. Jedni ustąpią, zjadą trochę na bok, inni natomiast specjalnie zablokują drogę, by nie można było dalej płynnie i bezkolizyjnie przejechać. W jakiejś mierze przyczyniają się do tego bardzo młodzi ludzie, których zbyt mocno ponosi fantazja.

    Każdy może być motocyklistą?

    To trzeba czuć. Rozmawiałem z wieloma osobami. Jedne po dwóch, trzech próbach połykały bakcyla, inne zupełnie się zniechęcały, twierdząc, że motocykl nie jest dla nich. Nie chcą być ani kierowcami, ani pasażerami, tzw. plecaczkami.

    A jeśli chodzi o odpowiedzialność?

    Wiadomo, młoda, gorąca krew czasami potrafi ponieść, zwłaszcza jeśli ma się dobrą maszynę pozwalającą na osiąganie naprawdę dużych prędkości. Jak w każdym przypadku potrzebna jest wyobraźnia i odpowiedzialność oraz zachowywanie się zgodnie z przepisami. Jeżdżę na motocyklu od 35 lat i nie miałem ani wypadku, ani nawet kolizji. Czyli można jeździć bezpiecznie, ale trzeba mieć oczy dookoła głowy.

    Pana ulubiony motocykl?

    Był to Mz ES 250 Trophy, do którego do dzisiaj czuję ogromny sentyment. Miałem wówczas 19 lat. Wsiadłem na niego i razem z kolegą pojechaliśmy do Aten. To była największa jak dotychczas, niezapomniana wyprawa. Nie tak dawno kupowałem dla kolegi motocykl w Tarnobrzegu od osoby, której sprzedałem ten pamiętny Mz ES 250. Stwierdził, że takiego motocykla w życiu nie miał, że była to najlepsza maszyna, na jakiej mógł jeździć. Po jakimś czasie sprzedał go, ale do dzisiaj wspomina z wielkim sentymentem. Obecnie mam duży i wygodny motocykl, pozwalający na dalekie wyjazdy, możemy z żoną zabrać spore bagaże.

    Jest Pan współzałożycielem stowarzyszenia „Moto Tarnobrzeg”…

    Działamy pod tym szyldem od paru lat. Skupiamy głównie mieszkańców miasta oraz bliskiej okolicy, ale mamy w swoim gronie niezwykłą postać – por. Henryka Atemborskiego ps. „Pancerny”, który jest honorowym członkiem stowarzyszenia, a na stałe mieszka w Nowej Sarzynie. Pan Henryk należy do grona żołnierzy niezłomnych. Jako 11-latek brał udział w obronie Warszawy we wrześniu 1939 r. W czasie II wojny światowej związany był z Brygadą Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych. Po 1945 r. za swoją przynależność do NSZ był aresztowany i prześladowany. Pan Henryk jest prawdziwym globtroterem. Zwiedził wiele krajów europejskich na rowerze, a kilka lat temu przesiadł się na motocykl i przemierza Polskę wzdłuż i wszerz. Ale nie tylko nasz kraj. Poznaliśmy się kilka lat temu w trakcie jego powrotu z wyprawy motocyklowej do Anglii i Szkocji. Ta przyjaźń trwa do dziś. Na początku maja 2015 r. udaliśmy się motocyklami na obchody wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Holiszowie w Czechach. Później w Pilźnie uczestniczył na motocyklu w paradzie wojskowej z udziałem jednostek z różnych krajów, w tym z Polski i USA. Na przestrzeni tych kilku lat uczestniczył z nami w kilku wyjazdach i zlotach motocyklowych.

    Działalność stowarzyszenia to nie tylko koleżeńskie spotkania. Udzielacie się również społecznie i charytatywnie.

    Staramy się organizować także coś dla innych, dla naszych bliźnich. Skoro mamy takie możliwości, to grzechem byłoby ich nie wykorzystać. Środowisko motocyklowe jest bardzo zgrane, co zdecydowanie ułatwia realizację różnych pomysłów. Przeprowadziliśmy m.in. akcję na rzecz Domu Dziecka w Tarnobrzegu. Później zaś postanowiliśmy wesprzeć podopiecznych z Domu Dziecka w Skopaniu. Organizowaliśmy też atrakcje dla najmłodszych z okazji ich święta. Akcje te przybierały różne formy – zbiórki darów, przekazania jakiegoś sprzętu, zorganizowania wyjazdu, pikniku itp. Ponieważ mamy wiele zaprzyjaźnionych klubów motocyklowych, zawsze możemy liczyć także na ich wsparcie, a oni na nasze.

    Już za kilka dni odbędzie się druga…

    „Motoświęconka”. Jest to przedsięwzięcie organizowane wspólnie z klasztorem dominikanów w Tarnobrzegu. W ubiegłym roku pogoda spłatała nam figla, z nieba bowiem lały się strugi deszczu. Na udział zdecydowało się zaledwie kilku z nas. W kaskach, zamiast w tradycyjnych koszykach, umieściliśmy pokarmy do poświęcenia i tak weszliśmy do kościoła, gdzie przyjął nas o. Krzysztof Parol OP, ówczesny przeor. Następnie podzieliliśmy się jajkiem i wspólnie poświętowaliśmy przy święconce. Tegoroczną „Motoświęconkę” chcielibyśmy połączyć z akcją charytatywną. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół