• facebook
  • rss
  • Anioł na nartach

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    – Ceramika jest piękną, ale mocno nieprzewidywalną dziedziną, nigdy nie wiadomo, czy w końcowym efekcie nasza praca nie zakończy się „piękną” katastrofą w postaci kupki gruzu – mówi Danuta Chmielowiec.

    Przygoda małżeństwa Danuty i Jana Chmielowców, mieszkańców Tarnobrzega, którzy już niebawem zamieszkają na stałe w Radomyślu nad Sanem, zaczęła się zaledwie kilka lat wstecz.

    Potrzebna trzecia faza

    – Początkowo w moim przypadku był decoupage. Tworzone przedmioty opierały się w jakimś stopniu na gotowych kupowanych wzorach i dlatego postanowiliśmy, że należy zająć się czymś innym, naprawdę twórczym, całkowicie swoim. I tak zrodziła się myśl spróbowania swych sił w ceramice – opowiada Danuta Chmielowiec. – Tym bardziej że trafiła się okazja nabycia koła garncarskiego oraz pieca do wypalania. Początkowo za pracownię służyło całe mieszkanie. Uformowane figurki, naczynia stały we wszystkich możliwych miejscach i suszyły się. – Niestety, samo wypalanie odbywało się w innym miejscu, gdyż piec był trójfazowy i nie można go było w mieszkaniu podłączyć, bo siłą rzeczy brakowało owej trzeciej siły – wyjaśnia żartobliwie Jan Chmielowiec.

    Dostępne jest 10% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół