• facebook
  • rss
  • Tajemnice pamięci

    Marta Woynarowska

    |

    Gość Sandomierski 07/2017

    dodane 16.02.2017 00:00

    O pamięci mieszkańców Klimontowa na temat losu żydowskich mieszkańców miasteczka mówi Andrzej Nowak-Arczewski, reportażysta, autor kilku książek, laureat Ogólnopolskiego Konkursu na Reportaż im. Zbyszka Nosala.

    Marta Woynarowska: Pańskie książki mocno uwierają czytelnika, można wręcz stwierdzić, że bolą.

    Andrzej Nowak-Arczewski: Podejmując tematy regionu świętokrzyskiego, pragnę przenieść je na forum ogólnopolskie, zainteresować nimi mieszkańca Warszawy, Krakowa, Gdańska. Dlatego wybieram wątki dramatyczne, niekiedy drastyczne, które przyciągną czytelników z innych regionów Polski. Poruszam zatem w książkach naszą skomplikowaną historię XX w., która stanowi tło losów mieszkańców Świętokrzyskiego. Szczególnie interesują mnie zachowania w sytuacjach ekstremalnych. Również w najnowszej książce „Zmiłuj się nad nami” starałem się ukazać postawy ludzi w drastycznych sytuacjach, do jakich dochodziło w czasie II wojny światowej i tuż po niej. Klimontów wydawał mi się szczególnie interesujący, gdyż zdecydowana większość mieszkańców, bez mała 80 proc., była pochodzenia żydowskiego. Po 1945 r. przestano o nich mówić. Starałem się zatem odkryć zapomniane, zepchnięte gdzieś daleko warstwy pamięci wśród obecnie żyjących mieszkańców Klimontowa.

    Jak zrodziła się myśl napisania najnowszej Pańskiej publikacji „Zmiłuj się nad nami”?

    Do Klimontowa przyjeżdżałem wielokrotnie jako reporter. Nie ukrywam, że zafascynował mnie, zwłaszcza swoją bogatą, dumną historią, w którą wpisane są tak znamienite rody jak Ossolińscy, Ledóchowscy. Zacząłem częściej przyjeżdżać, nawiązywać znajomości, przyjaźnie i coraz mocniej wchodzić w tkankę klimontowskiej społeczności. Odkryłem wówczas, że wśród ludności tkwi tajemnica z II wojny światowej i okresu powojennego. Otacza ona zarówno mieszkańców pochodzenia żydowskiego, jak i polskiego. Nawet długo po 1945 r. ukrywano informacje o osobach ratujących Żydów, o przyznawanych im medalach „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Uznałem, że należy oddać tym ludziom hołd. Ale także zdarzały się sytuacje odwrotne, kiedy wydawano swych żydowskich sąsiadów Niemcom. Wojna otworzyła tutaj wrota piekielne. I obok bohaterskich czynów były czyny haniebne. Przytaczając te ostatnie, pisałem z pozycji człowieka starającego się zrozumieć postawy dawnych mieszkańców Klimontowa i okolic. Dlatego każdego człowieka, każdy epizod przedstawiłem w szerokim kontekście. Tak jest w przypadku Włodzimierza Gadulskiego, który zabił swego szkolnego kolegę Żyda Chaskiela Grosfelda, by pomścić zamordowanych w Katyniu starszych braci Jana i Szymona. Tak przynajmniej wynikało z informacji, jakie dotarły do rodziny. Ponieważ NKWD kojarzono z Żydami, stąd wybór ofiary. Odnalazł kryjówkę Chaskiela i zabił go. Kiedy po wojnie przyszedł z Anglii list od żyjących obu braci, nie mógł sobie poradzić. Zgłosił się do prokuratury, wyjawiając, że zabił człowieka. Chciał dla siebie kary. Otrzymał 11 lat więzienia o zaostrzonych warunkach.

    Dotarcie do takich informacji, jak i o mordzie z kwietnia 1945 r. z pewnością nie było łatwe.

    W kwietniu 1945 r. podczas wesela młodej Żydówki, która przyjęła chrześcijaństwo, zostało zabitych pięć osób pochodzenia żydowskiego, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży. Wydarzenia te rozegrały się ponad 70 lat temu. I od tamtej pory zapadło nad nimi milczenie. Okazało się, że dobrym momentem na otwarcie się starszych mieszkańców, którzy jeszcze coś mogli pamiętać lub wiedzieć z przekazów, był jarmark. Modlitwa, nabożeństwa, ale może również chęć zrzucenia z siebie ciężaru tajemnicy przed przekroczeniem progu śmierci skłoniły niektórych do opowieści. Nie starałem się dotrzeć do pełnej prawdy, czyli poznać nazwiska sprawców. Nie jestem bowiem prokuratorem. Mnie interesowała kwestia pamięci mieszkańców miasteczka oraz tego, co i jak przechowała.

    W tytule zawarł Pan fragment modlitwy „Zmiłuj się nad nami”. Nad „nami”, czyli kim?

    Tytuł nie jest ozdobnikiem literackim. Tkwi on bardzo głęboko w książce. Realny czas, w jakim akcja się rozgrywa, obejmuje trzy dni Jarmarku św. Jacka, który odbywa się od 15 do 17 sierpnia. Opowieść zaczyna się od szczegółowego opisu Mszy św. sprawowanej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w kościele św. Józefa, kiedy wierni na jej początku śpiewają „Panie, zmiłuj się nad nami”. Ksiądz Paweł Piędzio stawia pytanie o niebo, o drogę każdego człowieka. Jest tu również opis Mszy św. sprawowanej dwa dni później w kościele św. Jacka, podczas której ksiądz emeryt Jerzy Rybusiński powiedział, że odpust to czas odpuszczenia grzechów. Ten fragment zamyka książkę. W słowach tego wezwania pragnąłem zawrzeć posłanie dla każdego z nas, abyśmy zmiłowali się nad losami naszych dziadów, ojców, sąsiadów, którzy tutaj niegdyś mieszkali. Chciałbym także, by skłoniło nas do zastanowienia się nad nami samymi, bo nikt nie jest całkowicie czysty. Mamy swe jasne i ciemne strony w biografii. Ale trzeba mieć odwagę przyznać się i mówić o tym. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół